Tag Archive: szlak


Przez Pasmo Orlika

Bily Potok (620) – bez znaków – Jelenie Kamienie (928) – bez znaków – Karliny kameny (928) – bez znaków – Jelenie Łączki (1205) – bez znaków – Czernava (1100) – znaki żółte – Pasmo Orlika (1000) – Niedźwiedzi Potok (1060) – bez znaków – Niedźwiedzi Wierch (1216) – bez znaków – Jańska chata (1120) – bez znaków – Na Vysluni (600) – znaki zielone – Hute (620) – znaki niebieskie – Bily Potok. Długość: 19/20 km. Suma podejść: 1000 metrów.

Trasa jest miejscami orientacyjnie trudna, dlatego na pewno pomoże darmowa mapa mapy.cz, w jej braku należy kierować się po wymalowanych przez lokalnych fasynatów przyrody białych paskach.

W Bilym Potoku samochód można zostawić na placyku na łuku wchodzącej do niewielkiego osiedla szosy, gdzie wychodzi na nią szlak niebieski. Stąd idziemy drogą w górę wśród nielicznych domostw i na krzyżówce kierujemy się asfaltową nitką w lewo, która ostrymi zakosami dość łagodnie pochodzi lasem stokami Jelenich Kamieni.  U podnóży skał czeka nas kolejne rozwidlenie duktów, gdzie wędrujemy w lewo i po ok. 50 metrach dochodzimy do pierwszych skałek, ukrytych po prawej w gęstym lesie.

Dolne partie Jelenich Kamieni
W miejscu, gdzie droga zakręca w prawo i po tej stronie kończą się zarośla, a pojawia wysokopienny las ze skałkami odbijamy w prawo, zasypaną nieco gałęziami ścieżką znakowaną białymi paskami. Będzie ona prowadzić wzdłuż grzbietu Jelenich Kamieni.
Przed tymi skałkami należy skręcić w prawo / Skalne kowadło
W razie utraty orientacji należy obchodzić skały po lewej, kierując się cały czas wzdłuż grzbietu. Sama ścieżka prowadzi jednak w prawo wzdłuż formacji, wyprowadzając na siodełko między nimi.
Na Jelenich Kamieniach
Wychodzimy na krawędź urwisk (należy zachować ostrożność) z ładnymi widokami na Niedźwiedzi Wierch, oddzielony głęboką doliną Białego Potoku.
Widoki z Jelenich Kamieni na Niedźwiedzi Wierch
Obchodzimy z lewej skałkę opadającą urwiskiem w stronę widocznej stokówki i stajemy pod następną ścianą skalną.
Na Jelenich Kamieniach
Za nią dość łatwym podejściem po skałach osiągamy najwyższy punkt Jelenich Kamieni, niestety zarośnięty. Teraz trzeba zejść ze skałek w lewo, w kotlince pod skałami ponownie odnajdujemy białe paski, które prowadzą wzdłuż skał.
Zejście z kulminacji Jelenich Kamieni
Mijamy kolejne, niższe formacje na prawo od dróżki. Miasteczko skalne jeszcze się nie kończy.
Północny fragment Jelenich Kamieni
Znakowana ścieżka prowadzi teraz dolinką między skałami, popod okazałym murem, wyprowadzając na drugą jego stronę, gdzie zawija lekko w lewo.
Skalny mur w Jelenich Kamieniach
Na zakończenie dochodzimy dość okazałego ostańca, za którym jest już las. Ścieżka biegnie prosto grzbietem i rozszerza się w regularny dukt leśny.
Ostatni z Jelenich Kamieni
Wznosimy się teraz łagodnie cały czas prosto, dość wygodnie, choć dawny dukt miejscami zarósł mchami i borówczyskami, przekształcając się w ścieżynę, w widocznej wciąż przecince. Gdy wysokopienny las świerkowy zaczyna przechodzić w ciemny, gęsty bór ścieżka ponownie wydaje się znikać. Po prawej pojawiają się pierwsze ściany Karlińskich Kamieni.
Pierwsze z Karlińskich Kamieni
Ścieżka znaczona białymi paskami biegnie tu prosto, zostawiając skały po prawej stronie – w tym kierunku odbiegają jednak co jakiś czas odnogi, doprowadzając do skał. Część z nich wznosi się ponad wszędobylskie świerki.
Dolne partie Karlińskich Kamieni
Można próbować iść wśród muru skalnego, mając go z prawej strony, jednak utrudnia powyższe znacząco wspomniana gęstwa smreków.
Pod Karlińskimi Kamieniami
Skały tworzą tu okazały mur, szkoda że niemal kompletnie zarośnięty. Białe paski wracają na grzbiet i mniej więcej trzymają się jego linii – oznakowanie jest słabe, należy trzymać się cały czas po lewej stronie skał.
W Karlińskich Kamieniach
Wreszcie wychodzimy na wyraźne spiętrzenie, świerki rozstępują się nieco, a ścieżka kieruje się prosto, wśród jagodzin ku skale o spłaszczonym wierzchołku.
Podejście na szczytową skałkę Karlińskich Kamieni
Jest ona stosunkowo łatwo dostępna załomami, w których usadowiły się świerki.
Na kulminacji Karlińskich Kamieni
Krótkie podejście wynagradzają doskonałe widoki – na pn. zach. skałki się kończą, przechodząc w świerkową kopę Czarnego Wierchu (1200), który jest kolejnym etapem naszej wędrówki.
Czarny Wierch – widok z Karlińskich Kamieni
Na południu i zachodzie mamy otoczenie doliny Średniej Opawy – od Żarowego Wierchu przez Lyrę po Pradziad, ze schowanymi nieco Wysokimi Halami i grzbietem po Mały Dziad.
Widok z Karlińskich Kamieni na Lyrę i gniazdo Pradziada / Zbliżenie na Pradziad

Po przeciwnej stronie głębokiej doliny Białego Potoku wyrastają Orlik i Niedźwiedzi Wierch – na drugi z tych szczytów, choć okrężną drogą, się kierujemy.

Orlik i Niedźwiedzi Wierch z Karlińskich Kamieni
Schodzimy ze skały i tu okazuje się że grzbietowa ścieżka zarosła, wobec czego obchodzimy kolejne formacje lasem z lewej strony.
Pod Karlińskimi Kamieniami
Za ostatnią ze skałek, bardzo niepozorną wraca niespodziewanie leśna droga. Kierujemy się nią cały czas prosto, nie zważając na odchodzące w prawo odnogi.
Północny kraniec Karlińskich Kamieni
Niezbyt strome podejście prowadzi cały czas lasem na płaski wierzchołek Czarnego Wierchu (1200 m n.p.m.), który znaczy okazała konstrukcja drewniana oraz rozwidlenie ścieżek. Wędrujemy tą, która prowadzi lekko w lewo.
Na wierzchołku Czarnego Wierchu
Obniża się ona lekko i zakręca w prawo, wychodząc na rozległe wylesienie pod spłaszczonym wierzchołkiem Jelenich Łączek. Mijamy kolejną ambonę i przekraczamy płytkie siodło. Po obu stronach otwierają się widoki – po lewej w stronę Pradziada, po prawej – na Orlik i Niedźwiedzi Wierch.
Zejście z Czarnego Wierchu – widok na Pradziad / Podejście na Jelenie Łączki, w tle Niedźwiedzi i Czarny Wierch
Widoki nieco ogranicza płaska wierzchowina Jelenich Łączek – aż prosiłoby się o wieżę widokową.
Na Jelenich Łączkach – widoki w stronę Pradziada
Cały czas prosto osiągamy niewybitny wierzchołek i rozpoczynamy zejście z drugiej strony.
Orlik i Niedźwiedzi Wierch – widok z Jelenich Łączek
Przekraczamy pasemko lasu i na rozległej przecince z widokiem na rejon Jesenika ścieżka się rozwidla. Kierujemy się za strzałką w prawo i łukiem schodzimy do poprzecznego traktu, trawersującego północne zbocza Jelenich Łączek. W prawo wśród świerków, nieznacznie się obniżając, dochodzimy do pełnej jagodzin przecinki. Tu zarastającą ścieżką należy skierować się w lewo, po ok. 60 metrach wychodząc na biegnący (na przeciwległym krańcu przecinki) szlak żółty z Widelskiego Krzyża w Pasmo Orlika.
Widoki na północ spod Jelenich Łączek / Na szlaku żółtym, w tle Orlik
Czeka nas teraz niezbyt ciekawy odcinek – znaki żółte obniżają się (miejscami mokro) dość znacznie na leśne siodło, gdzie z prawej dochodzi biegnąca doliną Białego Potoku droga, przecinają ją i krótko podchodzą do rozwidlenia z wiatą i krzyżówką szlaków zwaną Pasmo Orlika (ok. 1000 m n.p.m.). Po prawej widać grzbiet Niedźwiedziej Łąki (1110 m n.p.m.).
Na krzyżówce Pasmo Orlika
Kierujemy się w prawo asfaltowym gościńcem za znakami zielonymi. Droga okrąża spłaszczony wierzchołek Niedźwiedziej Łąki i doprowadza po ok. 1 kilometrze do doliny potoku spływającego spomiędzy wspomnianego szczytu a sąsiedniego Niedźwiedziego Wierchu. Na krzyżówce za strumieniem odbijamy od szlaku w lewo na wygodny dukt, który nieznacznie podchodzi szpalerem świerków, robiąc łuk w prawo. Mijamy stanowisko obserwacyjne i dochodzimy do skraju rozległego wylesienia pod Niedźwiedzim Wierchem, zajętego częściowo przez szkółkę leśną, za którą spośród smreków wystają niewielkie skałki.
Wylesienie pod Niedźwiedzim Wierchem, w tle Czarny Wierch, Jelenie Łączki i grupa Keprnika / Skałki pod Niedźwiedzim Wierchem
Ładnie widać stąd pokonaną przez nas drogę – znad Karlińskich Kamieni wystaje Pradziad, zza Niedźwiedziej Łąki – pasmo Keprnika, zaś po lewej mamy bliską kopę Orlika.
Widok z wylesienia pod Niedźwiedzim Wierchem – Pradziad i grzbiet Jelenich Łączek / Orlik
Wracamy na drogę i idziemy nią jeszcze ok. 100 metrów do miejsca, gdzie w lewo odbija zarastający dukt wśród smreków. Po ok. 100 metrów marszu nim dochodzimy do podnóży widocznych wcześniej skałek. Tu droga się kończy, ale na szczyt skałek z lewej ich strony prowadzi wąska ścieżka wśród dorodnych jagodzin. Na wprost pojawiają się Góry Opawskie – po lewej Poprzeczny Wierch, po prawej Biskupia Kopa.
Pod skałkami / Widok na Góry Opawskie
Z góry widok jest jeszcze szerszy – na wschodzie widać ponownie Pradziad i Jelenie Łączki, bardziej na północ wystaje pasmo Keprnika…
Widok na zachód ze skałek pod Niedźwiedzim Wierchem
Na północy mamy w całej okazałości oddzielony siodłem Orlik z Hermanowicką chatą na zboczu, natomiast na prawo wspomniane już Góry Opawskie.
Panorama ze skałek pod Niedźwiedzim Wierchem – Orlik / Góry Opawskie
Wreszcie na pd. horyzont zamyka pobliski wierzchołek północny Niedźwiedziego Wierchu. Ścieżka prowadzi grzbietem skałek w lewo, wciąż z widokami. Należy zachować ostrożność przy przekraczaniu szczelin.
Skałki pod Niedźwiedzim Wierchem
Mijamy fantastycznie pofałdowane skałki i obniżamy się kierując w stronę grzbietu, gdzie wychodzimy na wyraźną drogę wiodącą tu spod Orlika. Duże nasłonecznienie i osłonięcie od wiatrów sprawia, że pod skałkami znajdują się dorodne jagodziny z owocami niemal wielkości borówki amerykańskiej.
Na skałach pod Niedźwiedzim Wierchem
Wspomnianą grzbietową drogą maszerujemy w prawo krótko, ale dość mozolnie podchodząc na najwyższy wierzchołek Niedźwiedziego Wierchu. Spod szczytu widać jeszcze rejon Jesenika, grupę Keprnika i oddalający się Orlik.
Podejście na Niedźwiedzi Wierch / Pod szczytem – panorama otoczenia doliny Białej
Na wierzchołku, na rozwidleniu ścieżek wybieramy tę w prawo i lekko obniżamy się głównym grzbietem do gęstego świerkowego lasu. Wkrótce przed nami wyrasta niższy, pd. wsch. wierzchołek Niedźwiedziego Wierchu (1195 m n.p.m.). Jest on skalisty, a ze szczytu skałek ładnie widać otoczenie doliny Średniej Opawy aż po Pradziad. Na horyzoncie przy dobrej widoczności można dostrzec Beskidy Morawsko-Śląskie.
Panorama z pd. wsch. wierzchołka Niedźwiedziego Wierchu
Z wierzchołka schodzimy dość stromo, trzymając się znajomych białych pasków, przy czym należy uważać, gdyż ścieżka jest częściowo zawalona drzewami, choć widać, że ktoś regularnie ją oczyszcza. W razie problemów orientacyjnych należy trzymać się linii grzbietu. Teren się wypłaszcza, wychodzimy na szerszy dukt i po chwili dochodzimy do kolejnego, który trawersował szczyt Niedźwiedziego Wierchu od pd. zach. Idziemy nim w lewo, łagodnie obniżając się do rozwidlenia na niewielkim spłaszczeniu (1060 m.n.p.m), z którego wyrastają skałki.
Skały na Slatinie
Białe paski prowadzą drogą w prawo, mijając ukrytą częściowo wśród drzew skałę i zaraz odbijają w lewo, w stronę grupy łupkowych wychodni ukrytych głębiej w lesie.
Skały na Slatinie
Ścieżka przewija się przez dolinkę między skałami i zakręca w prawo, prowadząc ponownie do drogi.
Skały na Slatinie
Białe pasy przecinają ją i prawdopodobnie schodzą do skał położonych poniżej, prawdopodobnie, bo mając na dość chodzenia po skalnych bezdrożach pasma Orlika wybraliśmy wariant łatwiejszy – kierując się w lewo wspomnianym duktem, który po kilkuset metrach doprowadza do zagubionej wśród lasów Jańskiej chaty.
Skały nad Jańską chatą
Mijamy polankę z chatą oraz studzienkę zwaną u Pytlaka (u Przemytnika) na rozdrożu w lesie, trzymając się szerokiego traktu prosto. Ok. 200 metrów dalej musimy go jednak opuścić – skręcamy w prawo, w węższą drogę, która nieznacznie podchodzi na grzbiet Łupieżnika (1020 m n.p.m.). Po jego przekroczeniu zakręca w lewo i rozpoczyna mozolne zejście ku dolinie Średniej Opawy. W momencie, gdy po prawej pojawia się przecinka z ograniczonym widokiem można sobie nieco skrócić drogę (normalnie trzeba by było dojść do oddalonej o ok. 700 metrów Franciszkowej chaty), opuszczając dukt i schodząc wysokopiennym lasem po lewej stronie kotlinki do równoległego duktu poniżej.
Studzienka U Pytlaka / Zejście stokami Łupieżnika
Przecinamy wspomniany dukt  i z białymi paskami, które dochodzą tu z góry obniżamy się zarastającą ścieżką do kolejnej równoległej stokówki, 100 metrów dalej. Tu czeska mapa zawiodła – widoczna na niej droga, którą kiedyś wiódł szlak spacerowy (widać zamazane kwadraty na drzewach) rozpoczyna się po lewej stronie strumienia. Schodzimy nią cały czas lasem do szlaku zielonego z Vrbna i nim w prawo na polankę zwaną Na Vysluni. Musimy stąd podejść ok. 250 metrów asfaltem do krzyżówki Hute, skąd jeszcze niecały kilometr za znakami niebieskimi do osady Bily Potok, gdzie rozpoczynaliśmy wędrówkę.
Zejście w dolinę Średniej Opawy / Na Vysluni
Reklamy

Po księstwie brzeskim

Trasa objazdowa (samochodowa): Wrocław – Małujowice – Krzyżowice – Brzeg  – Wrocław 112 km.

MAPA TRASY

Małujowice 

Kościół św. Jakuba Apostoła znajduje się przy krzyżówce, przy głównym zjeździe do wsi z DK nr 39 (Strzelin – Brzeg), gdzie można zaparkować. Kościół otacza XV-wieczny mur cmentarny ze zbarokizowanymi w latach 40-tych XVIII wieku bramkami. Na lewo od portyku wejściowego, przy murze znajduje się średniowieczny krzyż pokutny wystawiony przez odrzuconego zalotnika, który zabił niewiastę – obiekt swego zauroczenia. Kościół wzniesiono w XIII stuleciu jako budowlę orientowaną, w XIV wieku została ona przebudowana i rozbudowana. Z 2 połowy XIV wieku pochodzą najstarsze polichromie, które znalazły się ponad obecnym stropem z końca XV wieku. Na początku XV stulecia świątynię powiększono o wieżę i kruchtę, w której stoi obecnie gotycka kamienna chrzcielnica. Do kruchty prowadzi portyk oraz ciekawy gotycki portal wejściowy, którego głównym motywem jest Ukoronowanie Najświętszej Marii Panny, poniżej mamy sceny Pokłonu Trzech Króli oraz Nawiedzenia. Całość obramowują panny mądre i głupie, zaś na węgarach znajdują się motywy roślinne i zwierzęce (muszle). Polichromie prezbiterium datowane są na połowę wieku XV, nawy na 2. połowę tegoż stulecia – z powodu wojen husyckich, a potem węgierskich ich ukończenie się przedłużyło. Tworzą cykl tzw. Biblii ubogich ze scenami ze Starego Testamentu na południowej ścianie nawy oraz z Nowego Testamentu na północnej. Zdobienia stropu złożonego z ponad 600 desek z ornamentyką roślinną, zwierzęcą i heraldyczną pochodzą z początku XVI stulecia. W roku 1526 kościół przejęli protestanci, zaś w XIX wieku malowidła zostały pokryte tynkiem. W roku 1717 powstał chór muzyczny. Małujowickie polichromie nawy zostały zniekształcone podczas restauracji w XIX wieku, w stanie oryginalnym zachowały się te na strychu (dostępne po uzgodnieniu z proboszczem). W prezbiterium znajduje się barokowy ołtarz z 2 połowy XVII wieku.

GALERIA

Krzyżowice

Kościół stoi na ok. 300 metrów w stronę Obórek od skrzyżowania z drogą do Pogorzeli. Msza św. odprawiana jest w niedzielę o 9.30, jeżeli nam się nie uda zdążyć – można o otwarcie kościółka poprosić sympatycznego pana kościelnego – dom nr 46. Zaparkować najlepiej przy wejściu na teren kościelny (przy bocznej ulicy po stronie pn.). Kościół Wniebowstąpienia Pańskiego ma ciekawą, częściowo drewnianą architekturę (m.in. dach gontowy wieży, nawy i prezbiterium). Murowane gotyckie prezbiterium pochodzi z XV wieku, choć już w XIV wieku stała na tym miejscu kaplica. Również z XV stulecia pochodzą polichromie w prezbiterium, zatynkowane po przejęciu świątyni w roku 1534 przez protestantów. W roku 1580 przeprowadzono rozbudowę nawy oraz budowę drewnianej wieży konstrukcji słupowej. W XVIII wieku wewnątrz dodano, charakterystyczne dla protestanckich zborów piętrowe empory. Wtedy też obecny kształt otrzymała kruchta. Przykryte tynkiem polichromie odsłonięto dopiero w roku 1963, przeprowadzając ich konserwację. Na ścianie północnej prezbiterium widnieje Pokłon Trzech Króli pochodzący z 1. połowy XV wieku, wykonany w typie ówczesnej sztuki burgundzkiej – pierwotny wygląd fresku odtworzono w gablocie przy przystanku autobusowym opodal kościoła. Na ścianie wschodniej znalazło się Ukrzyżowanie Chrystusa w formie Arbor Vitae – Drzewa Życia, które obserwuje z góry Bóg Ojciec, a obok scena zniekształcona zabudowanym okienkiem oraz scena Zmartwychwstania. Chrystusowi towarzyszą święci męczennicy. Na malowidłach znajdziemy także św. Józefa w warsztacie stolarskim. Renesansowe stalle w prezbiterium opatrzono widoczną do dziś datą 1578. Ambona z roku 1614 zawiera postaci ewangelistów, prospekt organowy pochodzi z roku 1724, a same organy – z roku 1758. Rzeźby reprezentują również barok. W kruchcie znajdziemy kamienną chrzcielnicę oraz wbudowane zwieńczenie późnorenesansowego ołtarza z końca XVI stulecia ze sceną Ukrzyżowania.

GALERIA

Pogorzela

Wieś trafnie kojarzy się przede wszystkim z występującym na łamach niniejszego bloga już kilkakrotnie XIV-wiecznym biskupem wrocławskim Przecławem z Pogorzeli, który m.in. kończył budowę gotyckiej katedry św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu, patronował wraz z Karolem Luksemburczykiem budowie kościoła św. Stanisława, Doroty i Wacława, powiększył księstwo biskupie nyskie o śląskie Carcassonne czyli Paczków, jak również o zamek Kaltensztajn pod Żulovą, rozpowszechnił również kult św. Jadwigi śląskiej w całej diecezji. Kościół gotycki w Pogorzeli, obecnie pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa pochodzi właśnie z czasów współczesnych Przecławowi – 1 połowy XIV stulecia, choć już w poprzednim wieku istniała we wsi świątynia. Okalający kościół mur cmentarny datowany jest na XV wiek, zaś kościelna wieża – na koniec tegoż stulecia. Wewnątrz znajdziemy ciekawe polichromie (jeżeli nie uda nam się dostać na Mszę św. niedzielną o godz. 11, pozostaje liczyć na uczynność pana kościelnego, który mieszka w domku na krzyżowce głównej drogi z uliczką okalającą kościół, vis a vis kościelnego muru (samochód można zaparkować od północnej strony kościoła). Do kościoła warto wejść z uwagi na polichromie z XIV oraz XV wieku, odsłonięte na ścianach i sklepieniu prezbiterium, podłuczu tęczowym oraz w kruchcie. Polichromie, zakryte tynkiem po przejściu świątyni w ręce protestantów, nie zostały w znacznej części odsłonięte (pokrywają także ściany nawy). Ponoć pozyskaniem stosownych środków nie są zainteresowane miejscowe władze (ziemia brzeska to archidiecezja wrocławska, ale województwo opolskie). Dlatego mimo, że przy kościołach znajdziemy efektowne tablice informacyjne, to reklamowany w Internecie, tzw. Szlak Polichromii Brzeskich pozostaje bytem głównie wirtualnym, w terenie opierając się o życzliwość miejscowych księży i kościelnych. Wśród pogorzelskich polichromii na sklepieniu prezbiterium znajdziemy Chrystusa tronującego w mandorli, Ukoronowanie NMP, symbole czterech Ewangelistów – człowieka (anioła), lwa, wołu oraz orła (XIV w.). Towarzyszą im motywy zdobnicze – niebieskie i czerwone gwiazdy. Na ścianach prezbiterium znajdziemy sceny z życia NMP oraz Chrystusa błogosławiącego ziemię – niestety zachowane jedynie w części, a także sceny z życia Jezusa – Narodzenie, rzeź młodzieniaszków w Betlejem i Ukrzyżowanie (ściana pd.), Zwiastowanie, Nawiedzenie, postacie świętych – Barbary i Jadwigi śląskiej oraz Chrystusa Boleściwego (ściana wsch., którą przesłania w części barokowy ołtarz i jego mocowanie) z Arma Christi – narzędziami Męki. Zaznacza się tu program, który występuje także w innych kościołach – strzelnickim czy brzeskim: Msza gregoriańska z przedstawieniem Męża Boleści (Vir Dolorum) nad ołtarzem podczas przeistoczenia – Chrystusowi obecnemu w Mszy oddają pokłon aniołowie.   Koniec XV wieku i początek XVI wieku reprezentują malowidła na łuku oddzielającym prezbiterium od nawy.

GALERIA

Gierszowice

Z powodu zamknięcia drogi do Łosiowa jazda do Strzelnik wypadła nam przez sąsiadujące z Pogorzelą i Olszanką Gierszowice. Znajduje się tu gotycki kościółek Matki Boskiej Szkaplerznej z końca XIII wieku, z późniejszą, bo wybudowaną w roku 1503 wieżą. Kościół, podobnie jak inne w okolicy, otacza kamienny mur cmentarny.

GALERIA

Strzelniki

W Strzelnikach Msza św. niedzielna jest obecnie o godz. 9, ale jak dowiedzieliśmy się od pana kościelnego (mieszka naprzeciwko kościoła) sytuacja co rok się zmienia. Gotycki kościół św. Antoniego (pierwotnie św. Wawrzyńca) pochodzi z końca XIII wieku (prezbiterium), w roku 1688 dodano do niego wieżę, nawę przebudowano w roku 1853. Po przejęciu kościoła przez protestantów w roku 1534, pokryli oni tynkiem XIV i XV-wieczne gotyckie polichromie na ścianach budowli. Odkryto je ponownie dopiero w 1958 i restaurowano częściowo w latach kolejnych. W roku 2011 ucierpiały wskutek nawałnicy, która zerwała część dachy. Malowidła przedstawiają m.in. Jezusa nauczającego w świątyni (ściana wsch. prezbiterium), Pokłon Trzech Króli (ściana pd. prezbiterium), Zwiastowanie z pierwotnym patronem kościoła – św. Wawrzyńcem, pojmanie w Ogrójcu, gdzie żołnierze świątyni są wyglądają jak współcześni (XV w.) husyci (znajdziemy tu m.in. cep bojowy i czeską pawęż), dalsze sceny pasyjne (Ecce Homo) a także Matkę Miłosierdzia.

GALERIA

Brzeg

Polichromie w Brzegu można zobaczyć w zakrystii kościoła św. Mikołaja, do której wejście trzeba uzgodnić oczywiście z miejscowym księdzem. Nam się nie udało, ale sam kościół, odbudowany po zniszczeniach II wojny światowej, to jeden z najładniejszych przykładów śląskiego gotyku. Obecna gotycka budowla o wysokości nawy głównej sięgającej niemal 30 metrów powstała na przełomie XIV i XV stulecia. Wyglądem przypomina wrocławski kościół farny św. Marii Magdaleny. Nawę główną wieńczą sklepienia gwiaździste. Wskutek zniszczeń wojennych praktycznie nie zachował się dawny wystrój wnętrza, ale współczesne witraże, w przeciwieństwie np. do witraży wrocławskiego kościoła Na Piasku, robią pozytywne wrażenie. Z końca XV wieku pochodzi późnogotycki tryptyk ołtarzowy w prezbiterium. W roku 1945 świątynię przejęli protestanci, korzystając z protekcji opisywanego tu już (link1, link2) księcia legnicko-brzeskiego Fryderyka II. Pozostawała w ich rękach aż do roku 1945, co powodowało swoistą rywalizację z barokowym, katolickim kościołem Podwyższenia Krzyża Świętego.  I tak, w latach 1884-85, na wieść o podwyższeniu wież u katolików, nadbudowano wieże św. Mikołaja.  Aby dojść do kościoła barokowego, trzeba przejść przez brzeski rynek, obok kilku starych kamienic zawierający okazały budynek renesansowego ratusza, wzniesionego w latach 70-tych XVI stulecia, w miejscu spalonego w roku 1569 gotyckiego obiektu o tej samej funkcji. Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego, stojący na placu przy zamku książąt brzeskich, zbudowano w latach 30-tych XVIII wieku, na miejscu zniszczonego w roku 1545 przez protestantów kościoła i klasztoru dominikanów, z inicjatywy zakonu jezuitów. Posiada wspomniane już wieże, nadbudowane w połowie XIX wieku. Wnętrze pokrywają okazałe, reprezentujące pełnię baroku, polichromie jezuity Jana Kubena, wykonane w latach 1739-1745. Z kościoła już krok tylko do stanowiącego obecnie muzeum dawnego zamku książąt brzeskich, zwanego z powodu renesansowych konotacji, śląskim Wawelem. Przy zamku znajduje się dawna gotycka kolegiata św. Jadwigi z XIV wieku, przekształcona w XVI wieku, wraz z przejściem książąt brzeskich na luteranizm w mauzoleum rodu. Najciekawszym bodaj architektonicznie obiektem na terenie zamku jest renesansowa fasada budynku bramnego z połowy XVI wieku, bogato zdobiona płaskorzeźbami m.in. – herbami Polski, Habsburgów i Hohenzollernów oraz popiersiami władców piastowskich Polski, Śląska i książąt brzeskich. Dla ułatwienia wszyscy są (po łacinie) podpisani. Wizerunki władców zostały wykonane według ilustracji z Kroniki polskiej Macieja Miechowity, wydanej w Krakowie około roku 1518. Warto zwrócić uwagę również na renesansowy krużgankowy dziedziniec. Niestety zamek został zniszczony przez Prusaków podczas I wojny śląskiej i przez ponad 200 lat pozostawał w ruinie. Odbudowany częściowo (bez skrzydła północnego) po roku 1945 mieści muzeum, które obok sarkofagów książąt brzeskich, prezentuje historię miasta i ziemi brzeskiej oraz kolekcję sztuki śląskiej różnych stylów i epok, m.in. obrazy  Michaela Willmanna. W Brzegu zaparkować można na kilku parkingach w centrum – w dni robocze i przez część soboty są one płatne.

GALERIA

Ora et labora

Na początku był Benedykt z Nursji, który w VI wieku wprowadził życie monastyczne w zachodniej Europie, zakładając w roku 529 opactwo na Monte Cassino. Jednakże sam zakon benedyktynów, choć z Czech dotarł na teren Sudetów (XIII-wieczne fundacje opactwa w Krzeszowie przez księżną Annę, wdowę po Henryku Pobożnym, opactwa benedyktynek w Lubomierzu oraz opactwa w Broumovie – fundacji króla Przemysła Ottokara I), a i wcześniej, bo w latach 40-tych XII stulecia, dzięki fundacji Piotra Własta, zagnieździł się w podwrocławskim Ołbinie (o opactwie szerzej por. tutaj), został na tym obszarze szybko wyparty przez młodszą gałąź tej zakonnej rodziny. Zagnieździła się ona na Śląsku pół wieku po powstaniu zakonu w dalekiej Francji. W roku 1097 opat Robert z Molesmes wraz z grupą zwolenników do powrotu do pierwotnej reguły św. Benedykta założył klasztor Citeaux (łac. Cistercium), zatwierdzony przez papieża w roku 1100. Kolejne klasztory we Francji zaczęły powstawać już kilkanaście lat później, a w roku 1119 papież Kalikst II zatwierdził organizację nowego zakonu. Każdy kolejny klasztor obejmowało początkowo 12 mnichów z opatem na czele, na wzór dwunastu Apostołów. Szczególną rolę w rozwoju zakonu odegrał św. Bernard z Clairvaux. W roku 1125 powstała żeńska gałąź zakonu, w roku 1145 uczeń Bernarda z Clairvaux, członek cystersów został wybrany papieżem, przyjmując imię Eugeniusz III.

Teren dawnego dziedzińca opactwa w Kamieńcu Ząbkowickim

Cystersi byli zakonem pracowitym, realizującym benedyktyńską zasadę ora et labora – „módl się i pracuj”. Przynosili ze sobą nowinki agrotechniczne i architektoniczne, organizację pracy i wytrwałość. Nic dziwnego, że już w połowie XII stulecia polscy książęta dzielnicowi słali na zachód prośby o założenie na ich ziemiach klasztorów nowego zakonu. W roku 1163 książę Bolesław Wysoki nadał cystersom Lubiąż, gdzie mnisi z niemieckiej Pforty nad Saalą utworzyli pierwszą na Śląsku wspólnotę. I to właśnie lubiąskie opactwo było ośrodkiem, z którego cystersi wyruszyli by tworzyć kolejne klasztory na podsudeckich ziemiach. W roku 1222 książę Henryk Brodaty wydał zgodę na osadzenie zakonników w Henrykowie, u stóp Wzgórz Strzelińskich. Fundatorem opactwa założonego w roku 1228 był jego syn Henryk zwany Pobożnym. W roku 1249, za panowania Bolesława Rogatki, lubiąscy cystersi objęli po augustianach klasztor w Kamieńcu Ząbkowickim. Cystersi z Kamieńca sprawowali opiekę nad rozwijającym się bardzkim sanktuarium. W roku 1292 książę świdnicki Bolko I zwany Surowym podarował cystersom z Henrykowa ziemie w dolinie Zadrnej, gdzie powstało potem opactwo krzeszowskie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Barokowa figura św. Michała Archanioła – dawniej w opactwie krzeszowskim

Bolko, pozostający wówczas w konflikcie z królem Czech Wacławem II odkupił ziemie od czeskich benedyktynów, którzy przenieśli się pod Karkonosze – w dolinę Łaby. Cysterskie opactwo krzeszowskie było hojnie uposażane, m.in. otrzymało od księcia Bolka I w roku nowo założone miasto Lubawkę wraz z okolicznymi wsiami, a także Stare Bogaczowice i Szczawienko, w roku 1293 – prebendę w Jaroszowie koło Strzegomia. Donacje te pozwoliły na budowę nowego, kamiennego kościoła i klasztoru rozpoczętą niezwłocznie – w świątyni pochowano w roku 1301 dobroczyńcę zgromadzenia księcia Bolka Surowego. Jego następca książę Bernard również hojnie klasztor obdarzał – m.in. wsiami Modliszowem i Chwaliszowem. W roku 1343 opactwo nabyło miasto Chełmsko, w roku 1355 wieś Nowe Bogaczowice, a w roku 1403 mnisi krzeszowscy otrzymali od rycerza Schoff-Gotsche, pana na Chojniku prebendę w Cieplicach.

Otoczenie dawnego opactwa w Krzeszowie

Rozwój opactw hamowały burze dziejowe jakie dotykały Śląsk. W roku 1241 najazd mongolski zniszczył państwo Henryków śląskich. W roku 1345 wojska czeskie wkroczyły do księstwa Bolka II – po śmierci wdowy po nim Agnieszki w roku 1392 przejdzie ono i tak we władanie Korony św. Wacława jako ostatnie niezależne dominium piastowskie na Śląsku. Królowie Czech nadawali cystersom kolejne przywileje. Jedną z największych klęsk jakie dotknęły Śląsk były rejzy husyckie. Pod koniec roku 1425 pierwsza z nich przez ziemię kłodzką uderzyła na Bardo i spaliła je, docierając aż do Kamieńca Ząbkowickiego i pustosząc klasztor. W maju roku 1426 podpalono klasztor w Kamieńcu. W lipcu roku 1426 uderzenie na Kamienną Górę zahaczyło o Krzeszów – spalono kościół i klasztor, zamordowano 70 zakonników. W roku 1427 opat krzeszowski skazał na śmierć trzech parobków z okolicznych wsi, którzy sprzyjali husytom podczas najazdu. W tym samym roku rejza husycka dotarła do Złotoryi, a sojusznik taborytów Herman Czetryc splądrował ponownie klasztor krzeszowski, w odwecie za egzekucję wspomnianych parobków. Na wiosnę roku 1428 Prokop Goły spustoszył Śląsk, niszcząc klasztory w Kamieńcu i Henrykowie, a także przechodząc ponownie przez Kamienną Górę. Pod koniec tego roku, po bitwie pod Starym Wielisławiem ponownie płonął Henryków. Sytuacja powtórzyła się na jesieni roku 1429 kiedy to spustoszone zostało księstwo ziębickie. W roku 1430, husyci ponownie przeszli doliną Oławy. Jednym z ich punktów wypadowych na Śląsku stała się Niemcza, której załogą dowodził polski rycerz Piotr, dopiero po bitwie pod Lipanami w roku 1434 ta husycka baza padła.

Na szlaku cysterskim Bardo

Po wojnach husyckich nastał niespokojny okres anarchii – czas rycerzy rabusiów, dla których odbudowywane klasztory były łakomym kąskiem. I tak, na klasztory w Kamieńcu i Henrykowie napadał Zygmunt von Rachenau z Chałupek, a na Henryków także późniejszy starosta kłodzki Hinko Kruszyna. Na terenie krzeszowskich cystersów działał z kolei husycki hejtman Jan Kolda, który w roku 1444 zdobył miasto Bolków i oblegał Kamienną Górę. W połowie XV stulecia rozpoczyna się kolejny okres wojen w Czechach – w roku 1463 wojska króla-husyty Jana z Podiebradów plądrują Krzeszów. W roku 1488 Czesi ponownie podchodzą pod Kamienną Górę – Śląsk pozostaje wówczas w ręku węgierskiego króla Macieja Korwina. W wyniku wojen i ustania donacji cystersi byli zmuszeni do sprzedaży lub dzierżawy części ziemi celem uzyskania środków na odbudowę obiektów. W latach 20-tych XVI stulecia na Śląsk dociera luteranizm – śląscy panowie ze względów ekonomicznych chętnie go przyjmując, próbując przejąć wcześniej darowane zakonowi dobra. I tak np. Ulryk Schaffgotsch podjął w roku 1526 starania o uzyskanie cieplickiej prebendy. Zaczęły się także porzucenia ślubów zakonnych i klasztorów przez mnichów. Koniec pontyfikatu Pawła III to początek kontrrewolucji w Kościele – zaczął obrady Sobór Trydencki, położono nacisk na odnowę życia duchowego w zakonach. Równocześnie, w roku 1547 opaci uzyskali prawo noszenia insygniów biskupich. Odnowa ta nie od razu trafiła na Śląsk – jeszcze w 2 połowie XVI wieku sytuacja w cysterskich zgromadzeniach była trudna – liczba zakonników niewielka, znamienne jest samobójstwo krzeszowskiego opata Nikolasa w roku 1576.

Kolumna św. Trójcy na terenie opactwa henrykowskiego

W roku 1618 wybuchła wojna trzydziestoletnia, która w zamierzeniach radykalnych kół protestanckich ma w dłuższej perspektywie przynieść ostateczny upadek papiestwa, przedtem zaś cesarstwa. W roku 1620 protestanccy stronnicy dokonali w Chełmsku zabójstwa odwiedzającego miasteczko opata krzeszowskiego Martina Clavaei. Wojna trzydziestoletnia przyniosła zniszczenia związane z przemarszami wojsk i epidemie. Przykładowo klasztor w Krzeszowie najechali w roku 1632 Sasi, w roku 1633 Szwedzi, paląc kościół i przepędzając mnichów, w roku 1634 pojawiła się zaraza. Niszczone i plądrowane były również klasztory w Kamieńcu oraz Henrykowie. Koniec wojny pozostawia Śląsk i Czechy pod rządami Habsburgów. Zaczyna się okres barokowego rozkwitu, którego najpiękniejszym przykładem jest w Sudetach Krzeszów, trwający do I wojny śląskiej w roku 1740, gdy armia Fryderyka II zajmuje Śląsk. Wegetacja zakonu trwa pod nowymi rządami do roku 1810, kiedy to Fryderyk Wilhelm III, wykorzystał okres wojen napoleońskich by zlikwidować na terenie państwa zakon cystersów i przejąć jego dobra. Zbiory bibliotek zakonnych zostały przejęte przez państwo.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

J. Matejko – Piotr Włostowic sprowadza cystersów do Polski (w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu)

Część budynków uległa zniszczeniu – w roku 1817 spłonął niemal cały klasztor kamieniecki, inne przebudowywane są na królewskie rezydencje (klasztor w Henrykowie). Cystersi wrócili na stałe i to po ok. 140 latach jedynie do klasztoru W Henrykowie – w 1949 roku zwrócono zakonowi kościół i część klasztoru, który objęli zakonnicy z podkrakowskiego Szczyrzyca. Obecnie ojcowie cystersi pełnią funkcje duszpasterskie także przy kościele krzeszowskim, gdzie w klasztorze mieści się zgromadzenie sióstr benedyktynek. Dawne opactwa dziś stanowią może atrakcje turystyczne przy promowanym „Szlaku Cysterskim”, łączącym Lubiąż, Krzeszów, Bardo, Kamieniec i Henryków, ale ciężko w nich odnaleźć ślady dawnego mnisiego ducha (żeby zobaczyć jak kiedyś wyglądała liturgia godzin i ryt obrzędowy, trzeba pofatygować się do czeskiego Wyższego Brodu w Szumawie, nad granicą austriacką, gdzie, jak donosi strona klasztoru, mnisi wrócili do tradycyjnej liturgii). Nawet mury już nie te same, choć śląski barok krzeszowski bogactwem zachwyca.

Urwany mur i ciągłość historyczna w Kamieńcu Ząbkowickim