Tag Archive: Radosno


Sokołowsko – znaki zielone – rozdroże pod Radosnem – znaki żółte – Rozdroże pod Suchawą – bez znaków – Czerwone Skałki – znaki żółte – Przełęcz Trzech Dolin – znaki czarne – Granica państwa – znaki zielone – Szpiczak (881 m) – szlak rowerowy i narciarski – Przełęcz pod Suchawą – znaki niebieskie i żółty szlak rowerowy – Sokołowsko. 16 km. Ok. 500 metrów różnicy wzniesień.

Trasa pokrętna bardzo, omijająca z premedytacją najwyższe wzniesienie Gór Suchych i Kamiennych – Waligórę, a to wobec braku rozległych perspektyw z tegoż wzniesienia (dla upartych na Waligórę można wejść od krzyżówki za Radosnem, podchodząc szlakiem żółtym na przełęcz pod Suchawą i dalej na bliskiego już Waligórę, a następnie cały czas za znakami żółtymi schodząc stromym północnym stokiem Waligóry na Przeł. Trzech Dolin – do podanego kilometrażu należy doliczyć ok. 1,5 km i zmęczenie kolan po karkołomnym zejściu). Ale po kolei. W Sokołowsku parkujemy auto na przykład na placyku u wejściu do parku – wylot ul. Parkowej (kolejna krzyżówka za ruinami sanatorium Brehmera). Na krzyżówce szlaków powyżej (ok. 400 metrów główną ulicą) wybieramy żółty i zielony, które wznoszą się łagodnie wzdłuż Sokołowca. Wkrótce po prawej otwiera się zarastająca łopianami i świerkami łąka, nad którą wznoszą się malowniczo stożki Włostowej, Kostrzyny i Suchawy – tej ostatniej z widocznym urwiskiem Czerwonych Skałek.

Suchawa & Wlostowa Northern face of Suchawa (928 m)

Łąka nad Sokołowskiem, w tle Suchawa / Czerwone Skałki pod Suchawą

Za wiatą, na górnym skraju łąki szlaki się rozchodzą – zielony prowadzi pod górę niewielkim wąwozem, żółty okrąża zachodnie zbocza Radosna. Po prawej między drzewami nad doliną potoku widać Śnieżkę, na którą drogowskaz (35 km) ktoś zapobiegliwy tu umieścił. Tu szlak odbija w lewo i stromo wznosi się typową dla pasma suchą dolinką, zakosami podchodząc na zalesioną kopkę po lewej, na które widnieje wieża zamku Radosno z czerwoną zaprawą.

Ruins of castle Radosno Radosno - ruiny wieży

Radosno i Suchawa Radosno - ruiny wieży

Zamek Radosno

Zamek najlepiej widoczny jest jesienią i zimą, a to z uwagi na gęstą zieloność otoczenia. Przy ruinach wieży szlak zakręca w prawo i prowadzi wąskim grzebieniem obrazującym walory obronne miejsca do skrzyżowania duktów na rozległej przecince, z której widać szczyty Waligóry i Suchawy.

Radosno - ruiny wieży Skały pod Radosnem

Zejście z zamku Radosno

Radosno - ruiny wieży Waligora from path to castle Radosno

Ostatni widok na Radosno / Waligóra z rozdroża pod Suchawą

Szlak żółty przekracza wspomnianą przecinkę i kieruje się do góry na stok Suchawy, aby jednak dojść do Czerwonych Skałek należy tu skręcić w prawo i iść najpierw drogą rowerową, potem, lekko w lewo duktem. Wznosimy się nieznacznie pod górę trawersem północnych zboczy Suchawy, przewijając na północno-zachodni jej stok. Uwaga! Leśnicy postanowili ostatnio drogę przegrodzić ogrodzoną szkółką, więc pozostaje obejście terenu pod pd. lub pn. stronie, potem wracamy na drogę, trzymamy się prosto rozjechanego przez drwali traktu i na wspomnianym ramieniu Suchawy odnajdujemy wąską ścieżkę prowadzącą na trawers w lewo. Po prawej otwiera się zarastająca młodymi smrekami przesieka z ładnym, choć coraz bardziej ograniczonym widokiem na Karkonosze, Lesistą Wlk. i Stożek Wlk.

Panorama from the foot of Czerwone Skalki Under Suchawa

Zarastająca przesieka pod Czerwonymi Skałkami – widoki na Karkonosze i G. Kamienne

Wspomnianą wąską ścieżką dochodzimy prosto pod zakończone rozległym piarżyskiem urwisko Czerwonych Skałek z górującą nad nim rdzawą turnią. Skały są dość kruche, więc odradzam wspięcie się na nie – dla upartych można natomiast je obejść lasem na obu krańcach (b. stromo).

Precipice of Czerwone Skalki Red Rocks under Suchawa

Czerwone Skałki z przesieki pod piarżyskiem

Spod Czerwonych Skałek cofamy się na krzyżówkę duktów pod Suchawą (ze szlakiem żółtym) i wybieramy drogę idącą w dół ku widocznemu w dolinie traktowi. Przebiega nim szlak zielony, którym wychodzimy z lasu i pochodzimy przez pas łąki z widokami na Waligórę i Suchawę na bliską już Przełęcz Trzech Dolin ze schroniskiem Andrzejówka.

Suchawa Waligóra (934 m)

Suchawa z Przeł. Trzech Dolin / Waligóra spod schroniska Andrzejówka

Andrzejowka tourist hut Przełęcz Trzech Dolin

Przełęcz Trzech Dolin

Przy schronisku wybieramy szlak czarny, który prowadzi wygodną leśną drogą trawersem wschodnich stoków Waligóry z widokami na otoczenie doliny Złotej Wody oraz Góry Sowie w tle. Za siodełkiem w bocznym ramieniu Waligóry dukt zaczyna stromo się obniżać, przekraczając kolejne suche kotlinki, wreszcie lekkie podejście doprowadza do drewnianej wiaty na granicy państwa, gdzie napotykamy szlak zielony.

Just under Waligóra View from slopes of Waligora

Na trawersie wschodnich stoków Waligóry

Idziemy za znakami zielonymi w lewo, przekraczając niewielki garb i dochodząc do rozdroża, gdzie rozchodzą się szlaki turystyczne oraz ścieżki rowerowe. Za nim czeka nas typowe dla Gór Kamiennych bardzo strome podejście północnym stokiem Szpiczaka na kopulasty szczyt. W górnej jego części możemy liczyć na ładne widoki na Waligórę i centralną część Gór Suchych. Wreszcie teren się wypłaszcza, a po prawej wyrasta metalowa wieża widokowa.

Border trail in Góry Kamienne Outlook tower on Ruprechticky Szpiczak

Podejście pod Ruprechcicki Szpiczak / Wieża widokowa na Ruprechcickim Szpiczaku

Panorama ze Szpiczaka obejmuje 360 stopni – od Gór Czarnych z Borową przez Góry Sowie, Bardzkie, otoczenie Kotliny Kłodzkiej i Broumovskiej po Karkonosze oraz, oczywiście, Góry Suche.

Borowa & Góry Czarne Road to Ruprechticky Szpiczak

Widok ze Szpiczaka na wschód

Suchawa & Waligóra Na Szpiczaku

Panorama ze Szpiczaka – Góry Suche / Wieża widokowa na Szpiczaku

Ze Szpiczaka schodzimy czeskim szlakiem niebieskim i żółtym (droga dojazdowa do wieży) na południe, przez pierwszy odcinek towarzyszą nam widoki Kotliny Broumova.

Zejście ze Szpiczaka Zejście ze Szpiczaka

Zejście ze Szpiczaka na stronę czeską

Na krzyżówce, gdzie niebieski odbija w lewo (niedaleko masztu przekaźnikowego) kierujemy się żółtym prosto aż do miejsca, gdzie żółty zakręca w lewo. Tu w prawo ścieżką rowerową do niebiesko znakowanego szlaku narciarskiego. Tym ostatnim w prawo, lekko pod górę trawersem zachodnich zboczy Szpiczaka – towarzyszą nam widoki na dolinę Ruprechcickiego Potoku, sięgające masywu Czernej hory w Karkonoszach. W końcu wracamy na Przełęcz pod Szpiczakiem i do szlaku czarnego przy granicy państwa.

Na trawersie Szpiczaka Na trawersie Szpiczaka

Widoki z trawersu Szpiczaka

Wędrujemy za znakami czarnymi, wygodnym duktem w lewo, podchodząc ciemnym świerkowym borem na odsłonięty garb (ok. 805 m n.p.m.) w południowym ramieniu Waligóry. Ładny stąd widok na niepozorny z tego miejsca szczyt Szpiczaka oraz grzbiet Włostowej i Suchawy z suchymi dolinkami.

Między Ruprechtickim Szpiczakiem a Waligórą Góry Suche

Ruprechcicki Szpiczak i Góry Suche z południowego ramienia Waligóry

Za polanką na skraju lasu znaki czarne odbijają w lewo, my jednak trzymamy się głównego duktu podchodząc zakosami na kolejne spiętrzenie w południowym ramieniu Waligóry zwane Czarnkiem. Trakt przecinają tu znajome szlaki żółte z Radosna na Waligórę (szczyt leży ok. 0,5 km na północ). Po lewej odsłania się ograniczony widok w stronę Karkonoszy, a nasza droga schodzi nieznacznie na przełęcz między Suchawą a Waligórą, którą przekracza szlak niebieski z Andrzejówki do Mieroszowa.

On slopes of Waligóra Przełęcz Szpiczak

Widok z Czarnka na Karkonosze / Rozdroże pod Suchawą

Stąd mamy dwa warianty – albo odchodzącą w lewo leśną drogą trawersującą południowe zbocza Suchawy, którą początkowo prowadzi szlak czarny z Andrzejówki, a która doprowadzi nas do siodła między Suchawą a Kostrzyną, gdzie ponownie wyjdziemy na szlak niebieski. Zaletą tego wariantu są ładne widoki na Waligórę, Szpiczak i Góry Stołowe oraz brak konieczności podejścia na Suchawę.

Clearing in Góry Suche Saddle under Suchawa

Szpiczak  z południowego ramienia Suchawy / Siodło między Suchawą a Kostrzyną

Drugi wariant to wejście szlakiem niebieskim na Suchawę – drugi co do wysokości szczyt Gór Kamiennych. Drewniany podest na szczycie oraz zejście w stronę przełęczy pod Włostową oferują ograniczone widoki na Karkonosze, Góry Kamienne i Wałbrzyskie. Można również obejść szczyt od północy (nieznakowana droga w prawo w miejscu, gdzie szlak odbija na południe, na wierzchołek Suchawy)

Sokolowsko from the top of Suchawa Walbrzych and quarry under Bukowiec from Suchawa

Widoki z Suchawy: Lesista Wlk., Bukowiec, Kotlina Wałbrzyska

Borowa (854 m) from Suchawa Just under the top of Suchawa (928 m)

Widoki z Suchawy: Góry Czarne / Karkonosze

Odcinek szlaku między Suchawą a Włostową prowadzi wąską ścieżką zawieszoną nad głęboką doliną Sokołowskiego Potoku ze stromymi podejściami. Najpierw wychodzimy na stożkowatą Kostrzynę (906 m n.p.m.) – z polanki na Kostrzynie czekają nas ładne widoki na Góry Suche, Wałbrzyskie, Kaczawskie, Rudawy Janowickie i Karkonosze.

Góry Kamienne z Kostrzyny Przeł. Trzech Dolin i Suchawa z Kostrzyny

Widoki z Kostrzyny: Dzikowiec, Stożki i Bukowiec / Borowa, Przeł. Trzech Dolin, Suchawa

Czerwone Skałki z Kostrzyny Widok z Kostrzyny na zachód

Na Kostrzynie – widoki na Czerwone Skałki / Pasmo Lesistej

Za przełączką podchodzimy na sąsiednią Włostową, o płaskim, szerokim wierzchołku z widokami na grzbiet między Suchawą a Szpiczakiem oraz Góry Stołowe po stronie przeciwnej.

Panorama z Włostowej Na Włostowej

Na Włostowej

Na wierzchołku szlak ostro zakręca w prawo. Czeka nas teraz strome zejście znakami niebieskimi zalesionym, zachodnim ramieniem góry, okraszone widokami w stronę zachodnią. Po wyjściu szlaku na żółty rowerowy najlepiej skręcić weń w prawo, schodząc zakosami do kolejnej krzyżówki (wariant ten jest dłuższy o ok. 1,5 km, jednak omija kłopotliwe zejście po sypkiej kamienistej ścieżce, która jest w coraz gorszym stanie).

Zejście z Włostowej Skałki pod Włostową

Zejście z Włostowej

Na krzyżówce w pobliżu cmentarzyka skręcamy w lewo i leśnym duktem wychodzimy na łąki nad Sokołowskiem. Osiągamy drogę w górnej części Sokołowska. Za pasem łąk po lewej widnieje sokołowska cerkiewka. Skręcamy w drogę w prawo wiodącą skrajem lasu i dochodzimy do nietypowej na tym terenie świątyni.

Picture from Sokolowsko Orthodox church in Sudety

Łąki pod Włostową / Cerkiew w Sokołowsku

Za cerkwią wchodzimy na teren parku zdrojowego, mijając świadectwa dawnej popularności uzdrowiska – wyschłe cembrowiny źródeł, dawne sanatorium dr Roempflera z oranżerią, ozdobne rzeźby. Wreszcie za położonym na górce kościołem katolickim wychodzimy na główną ulicę miejscowości, gdzie zaczynaliśmy wycieczkę.

Wald Quelle Catholic church in Sokolowsko

Park zdrojowy w Sokołowsku / Kościół katolicki w Sokołowsku

MAPA TRASY

w google maps

na cykloserver.cz

Radosno

Ruiny zameczku na spiętrzeniu bocznego, skalistego ramienia Suchawy (ok. 750 m n.p.m.) w postaci cylindrycznej wieży z bloków czerwonawego melafiru. Początki warowni nie są bliżej znane – być może wzniósł ją pod koniec XIII wieku książę świdnicki Bolko Surowy, być może postawili ją Czesi jako przeciwwagę dla pobliskiego śląskiego Rogowca. Wiadomo, że w 2-giej połowie XIV stulecia zamek leżał we włościach księcia Bolka II zwanego Małym, a po jego śmierci – w dobrach biskupa wrocławskiego Przecława z Pogorzeli.

Radosno - ruiny wieży

Ruiny zamku Radosno

Podczas wojen husyckich powstańcy zdobyli zamek, który stał się następnie siedzibą raubritterów. Okolicznym mieszkańcom i podróżnym szczególnie dali się we znaki bracia Hans i Nikolaus von Schellendorf, którzy w roku 1466 zajęli Radosno, przystosowując je do swoich zbójeckich potrzeb. Zorganizowana w 1483 roku wyprawa pod auspicjami króla Węgier Macieja Korwina zdobyła rozbójnicze gniazdo. Ostateczny cios korzystającym z podupadłej forteczki rabusiom zadała wyprawa mieszczan śląskich w roku 1497, po której Radosno opustoszało.

Radosno - ruiny murów

Resztki murów Radosna

Do czasów dzisiejszych oprócz opisanej wieży przetrwały jedynie słabe ślady umocnień. Całkowita powierzchnia zamku mogła wynosić dawniej ok. 500 metrów kwadratowych. Dookoła wykuto fosy o głębokości kilku metrów. Od południa do forteczki przylegało niewielkie przedzamcze. Najbardziej dogodne dojście: z Przełęczy Trzech Dolin szlakiem zielonym, przy ujęciu wody drogą w lewo do skrzyżowania ze znakami żółtymi, którymi w prawo grzbietem prosto do ruin i następnie schodzi do Sokołowska.

MAPA

PROPOZYCJE WYCIECZEK

TRASA

Radosno - ruiny wieży

Stołp Radosna

Pomiędzy wyniosłymi stożkami Suchych Gór, na skalnym grzebieniu, wysoko nad dolinką ginącego w łopuchach potoku, sterczy w niebo wśród drzewnej gęstwy kamienna bania ceglastego koloru. To smutne resztki zamku Radosno, kryjące niejedną, intrygującą następne pokolenia opowieść.

Zamek ten zbudował ponoć czeski rycerz Houshka von Knedlitz jako równowagę dla wzniesionej po śląskiej stronie warowni Rogowiec. Niestety do realizacji swych architektonicznych planów rycerz ten wybrał dość pechowo, wzniesienie od Rogowca znacznie bardziej wzrostem nikczemne. Z uwagi na powyższe mimo, iż wieża Radosna z rdzawego lokalnego kamienia rosła szybko w górę, nie mogła dosięgnąć niższych od niej baszt Rogowca, które jednak przecież leżały względnie i bezwzględnie wyżej. Wchodził zatem co dzień nasz Houshka na szczyt stawianej wieży, ale umocnień Rogowca wciąż nie było widać zza sąsiednich gór. Któregoś dnia zrozpaczony Houshka rzucił się wreszcie z nieukończonych murów warowni, jak opowiadają jedni, a jak twierdzą inni, lepiej poinformowani, zepchnęli go z niej wycieńczeni robotą i z dawna nie opłacani robotnicy. W każdym razie kolejny właściciel zamczyska uznał całe zdarzenie za zły omen i kazał wieżę częściowo rozebrać, a czerwonej barwy gruz z rozbiórki wywieźć cichcem do lasu i zrzucić na zboczu pobliskiej Suchawy.

—-

Znacznie później od opisanych wyżej wydarzeń właścicielem Radosna został chciwy i zazdrosny starzec. Owocem jego zawistnych lędźwi była latorośl płci pięknej, prawdziwie godna tejże płci. Niewiasta owa z uwagi na walory osobiste prędko szerokiego grona amatorów się doczekała. Jej ojciec patrzył na to niechętnie, zwłaszcza, iż ze względu na piastowane urzędy na jaworskim dworze na pewien czas musiał rodową warownię opuścić. Zamknął więc córkę w rudej wieży, zostawiając służbie przykaz, by do panny nie puszczano nikogo, kromie tego, kto znak od rodzica wszem i wobec okaże. Miał zaś pan ojciec miecz nietypowy, bo choć bogato zdobny, to całkiem koślawy, który od kupca weneckiego nabył. Poczciwy ów kupiec ukradł broń jakiemuś znamienitemu Saracenowi, zmożonemu wizytą w przepełnionym haremie, ale to nie należy do niniejszej opowieści. Należy natomiast to niej fakt, iż rycerz z Radosna zostawił pannie i pilnującej jej służbie pustą pochwę po mieczu, odbierając od nich przysięgę, że tylko ten do dziewki może zostać wpuszczony, kto pasujący do niej (znaczy się do pochwy) miecz na stół wyłoży. A jeśli tak się nie stanie, to wydarzą się różne przykre rzeczy (bardziej wtajemniczeni twierdzą, że było wśród nich coś o kurzajkach i ryżym zaroście). Rzuciwszy oną straszną klątwę, starzec wyjechał przez zamkowe wrota w ciemność boru.

Mijał najpierw dzień za dzionkiem, potem niedziela za niedzielą, a pan na Radośnie przepadł bez wieści. Panna siedziała cierpliwie w okienku wieży i czekała, a samotność, o dziwo, służyła jej krasie. Niedługo potem gruchnęła wieść roznoszona przez pocztowe gołębie, że rycerz z Radosna miał wypadek pod wsią Dobromierz, gdzie trakty z Jeleniej Góry, Strzegomia i Świdnicy się schodzą, spadając z wysokiej skarpy w nurty Strzegomki i raczej już nie powróci. Z pieleszy swych drewnianych i kamiennych dworzyszcz zaczęli tedy wypełzać rycerze i do panny w konkury uderzać. I choć uderzali z młodzieńczą werwą i zapałem, panna, a jeszcze bardziej jej służba, miała w pamięci ojcową klątwę, zalotników z miejsca odrzucając. W przedbiegach przepadli możny pan Bogusz ze znamienitego rodu von Gortz, gładki Unisław, obyty w świecie, który aż do cesarza z petycją w sprawie europejskiej integracji jeździł, a nawet rubaszny rycerz von Lomnitz, zwany dla swej krzepy Waligórą. Wydawało się zatem, że niewiasta z Radosna cnotę, ale i przysięgę ojcową zachowa. Do czasu.

Razu pewnego pod wieżą Radosna pojawił się bowiem rycerz Mierosz, człek szlachetnego serca, czystego ducha i urody nielichej. Dziewczyna z miejsca, to jest – z okna swej kamiennej pustelni, się w nim zakochała, tak że gotowa była zapomnieć o przysiędze danej ojcu i zapowiedzianych konsekwencjach. Próżna pochwa po mieczu i kądziel zaczęły ją nagle uwierać. A Mierosz, mimo łomotu jaki spuściła mu nadgorliwa służba przy pierwszej wizycie pod murami zamku, nie zamierzał rezygnować.

Co dzień rycerz obozujący na równinie u stóp Radosna pani serca swego wypuszczał jej ułożonego nad wyraz sokoła wędrowca z miłosną epistołą. Co dzień ptak ów, omijając góry, lasy, rzeki, doły i uginając się pod ciężarem uczuć ze stron obu, prześlizgiwał się brzuchem tuż nad czubkami drzew, by zanieść wiadomość dla obu stron wielkiej wagi. A to o tym, że pannę znowu po bobrowym smalcu wysypało, a to o tym, że rycerz tęskni na czczo już czwartą dobę, utraciwszy z żałości apetyt. Jego wybranka, wychudła od kochania na odległość, drapała wypielęgnowanymi pazurkami mury więzienia swego. Wieczorami próbowała je skruszyć swymi łzami (nie wiedziała biedaczka, że melafir, zwany też w niektórych uniwersyteckich kręgach paleobazaltem, jest wyjątkowo odporny na ablację i inne postacie erozji). Jadła więc mnóstwo rzepy by utkać ze swoich włosów długą linę, która niestety ciągle była za krótka, by dosięgnąć podstawy muru.

Z drugiej jego strony rycerz też nie próżnował i romantyczne arie wyśpiewywał – zdolne skruszyć najtwardsze serce. Służba zamkowa składała się jednakowoż z ludzi prostych, emocji wyższych nie doznających i była twarda jak zamkowe ściany, od których rycerz wciąż się odbijał. Po drugie, zaś, trzeba powiedzieć, służba owa nie miała w ogóle serca do powierzonej im roboty, którą bezmyślnie, choć z utajonym zabobonnym lękiem przed konsekwencjami złamania przysięgi wykonywała. I trwałaby zapewne dalej ta nieszczęsna sytuacja, godna pata w szachowej partii najlepszych arcymistrzów, który powstaje mimo poświęcenia figur z obu zainteresowanych stron. Niewiasta z Radosna zapewne by się wkrótce postarzała, rycerz zaś straciłby cały majątek pozostawiony bez zarządu na czas jego miłosnych eskapad. Na szczęście coś się jednak wydarzyło.

—-

Andreas był kowalem z Rybnicy Leśnej położonej wśród rozległych pól i łąk w pobliskiej dolinie. Był również mrukiem i samotnikiem. Swoją kuźnię przeniósł więc na porębę na przełęczy wśród zalesionych stożków Suchych Gór, z dala od wsi. Choć milczący i stroniący od ludzi, potrafił pomóc kiedy byli w potrzebie. A to plebanowi gwoździe na budowę kościoła w Rybnicy podarował, a to władyce z Rogowca kraty do lochów z korzystnym upustem wykonał. Usłyszał Andreas mknące po całej okolicy lotem koszącym błyskawicy plotki o nieciekawej sytuacji panny z Radosna i postanowił w swej dobroduszności od kłopotów ją wybawić. Miał wprawdzie swój zdrowy, kmiecy rozum, tu jednak rozchodziło się o rzeczy niezwykłe, wymagające wiedzy szczególnej. Na przeszkodzie szczęściu niewiasty stała bowiem przysięga obłożona klątwą, która wobec śmierci adresata nie mogła zostać po prostu odwołana. Udał się zatem Andreas do radcy z Głuszycy, którego spinaczami do urzędowych pergaminów przemyślnie kutymi a misternymi kiedyś obdarował. Niestety, nie uzyskał pomyślnych wiadomości: radca oświadczył mu, że przysięga została ważnie złożona, to jest w obecności co najmniej siedmiu świadków i zakończona wymaganym przez prawo stanowczym tupnięciem. Radca dodał, że wprawdzie rycerz z Radosna umarł a całą spuściznę po nim dziedziczy niewiasta, jednak dziedziczenie owo do praw niematerialnych nabytych przez przysięgę niestety się nie odnosi.

Andreas zwrócił się teraz do proboszcza, który z racji godności swej od strony duchowej na całą rzecz pogląd mieć musiał.

– Spokojnie synu – powiedział mu doświadczony pleban po chwili zastanowienia. – Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Zasługi twoje dla Kościoła niezapomniane pozostały. Dorzuć jeszcze do tych gwoździ ozdobnie kuty żyrandol, a, zaprawdę powiadam ci za tydzień problem twój rozwiązan zostanie.

Siedem dni później Andreas siedział sobie rano przy kubku leśnych ziółek w swej górskiej sadybie, gdy przez okno wleciał kamień, rozwalając szybę zmyślnie wykonaną z pęcherza nietoperza. Andreas chwycił kamień, młot kowalski i wybiegł przed chałupę. Na progu spoczywała pusta, kunsztowna pochwa. Andreas zauważył, że do kamienia doczepiono mały pergamin, na którym nalepiono litery powycinane z innych pergaminów. Ubrał się szybko i pognał w te pędy do Głuszycy. „Chyba nie muszę ci tłumaczyć co z tym zrobić. Podrzuć przed wieczorem z powrotem na rozdroże za zamkiem Radosno. Siedem kroków na wschód, trzecie drzewo po lewej.” – odcyfrował z mozołem pan radca. – Aha, spinacze właśnie mi się kończą – dodał już od siebie. Andreas popatrzył za okno. Zmierzchało. Kiwnął radcy głową i pognał z powrotem w góry.

—-

Panna z Radosna podskakiwała ze szczęścia niemal do sufitu swojej komnaty. Znienawidzona przez nią pochwa przepadła! Obudziła się rano i nie było jej, nie było jej, nie było! Teraz przysięga nie jest już ważna, jest wolna i może odejść. Wyśle tylko wiadomość do swego rycerza. Niech no tylko przyśle swojego śmigłego sokoła.

W tym samym czasie Mierosz chrapał w najlepsze (przynajmniej tak to z pozoru wyglądało) znużony wielodniową tęsknotą. Obok, rozwalony skrzydłami na sianie, odsypiał wycieńczające loty rączy sokół. Nie wiedział, że przeklęta pochwa znalazła się niespodziewanie późnym wieczorem.

—-

Andreas kroczył jak zwycięzca ku wrotom Radosna. W ręku dzierżył skrzywiony miecz wykuty dzień wcześniej wedle dostarczonej mu przez nieznajomego życzliwego pochwy. Dumnie wszedł na niewielki dziedziniec zamku i okazał oręż, który służba ze zdumieniem do pochwy bez trudu dopasowała. Panna z Radosna popatrzyła za kowala dużymi oczami. Nie była głupia, jak na swą płeć i swój wiek, i w jej głowie powoli wiązały się w spójną całość przedwczorajsze przybycie księdza dobrodzieja, który przy okazji udzielanej parafiance duchowej pociechy, dość szczegółowo o pochwę wypytywał, wczorajsze tajemnicze zaginięcie powodu jej utrapień, a na ostatek – profesja Andreasa, u którego nieraz naprawiano zamkową broń. Wreszcie cała ta skomplikowana układanka się ułożyła i dziedziczka Radosna szeroko się uśmiechnęła.

Tak. Wolała tego zaradnego, choć nie urodzonego szlachetnie kowala, który sam, w razie potrzeby, potrafił baldachim w łożnicy naprawić, od romantycznego nieudacznika Mierosza, który, co należało podkreślić, od dwóch dni nie dawał żadnego znaku życia, ergo nie tęsknił, ergo nie miłował. Andreas z panną wzięli ślub wśród wiwatów wciąż zdumionej służby. Opuścili jednak zamek, z którym dziewczyna tyle traumatycznych wspomnień wiązała i osiedlili się nad Ścinawką u wylotu doliny, w której znajdowało się Radosno, we wsi zwanej obecnie na cześć obrotnego bohatera – Kowalowa.

Mierosz, który z głębokiego snu zbudził się dopiero dwa dni po opisanych zdarzeniach, stał się zupełnie innym człowiekiem. Ze złości i rozżalenia urządził jatki wracających do domu przez czeską granicę gości weselnych. Potem ożenił się z garbatą Hanką, córką raubrittera z czeskiego Mezimesti i zajął szturmem Radosno, zamieniając je w zbójeckie gniazdo. W swoim kręgu uzyskał ksywę „Krzywucha”. Niektórzy mówili, że nazwano go tak, bo krzywo patrzył na wszystkie swoje ofiary. Inni, że przydomek ten wymyśliła, nie wiedzieć czemu, jego złośliwa żona. Może dlatego, że życie miał zaiste pokręcone?

NOTKA JEOGRAFICZNA – ruiny zamku Radosno w postaci wykonanej z czerwonawego kamienia wieży górują nad głęboką doliną Sokołowca w Górach Suchych (najwyższy szczyt Waligóra – 934 m n.p.m.) ponad wsią Sokołowsko (podupadłe niestety uzdrowisko); k/Wałbrzycha; w pobliżu m.in. schronisko „Andrzejówka”, urwisko Czerwone Skałki pod Suchawą, ruiny zamku Rogowiec oraz niszczący piękny krajobraz górskich stożków kamieniołom melafiru w Rybnicy Leśnej.