Latest Entries »

Księga sudeckich demonów (26)

Weit Stoss i interesy pana Starzedla

 

Początek roku 1477 zwiastował zmiany na zachodzie Europy. 5 stycznia w starciu ze Szwajcarami pod Nancy legł Karol Zuchwały. Jego córka Maria w sierpniu miała poślubić cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego Maksymiliana I, co dało początek władaniu Habsburgów w Niderlandach i Burgundii. Wynalazek Gutenberga – druk zyskiwał coraz większą popularność – w tymże roku, w Norymberdze ukazała się pierwsza edycja relacji z podróży Marco Polo. Współcześni odkrywcy – Portugalczycy w roku 1473 przekroczyli równik i posuwali się wzdłuż wybrzeża Afryki w stronę rzeki Kongo. W Rzymie panował od roku 1471 Francesco della Rovere – franciszkanin, papież Sykstus IV, oskarżany o nepotyzm i bezskutecznie próbujący zorganizować współdziałanie monarchów chrześcijańskich przeciw Turkom Mahometa II, który kończył właśnie podbój Albanii, ułatwiony po śmierci w roku 1468 Skanderberga a którego armie w roku 1480 miał pojawić się na joannickim Rodos oraz we włoskim Otranto. W rządzonej przez Kazimierza Jagiellończyka połączonej osobą władcy z Litwą Polsce z niepokojem obserwowano wzrost potęgi króla Węgier Macieja Korwina, który obiecał protekcję przegranemu w zakończonej jedenaście lat wcześniej wojnie Zakonowi Krzyżackiemu. Zapowiadało to kolejny konflikt, który zresztą wybuchł w roku następnym i jest znany pod nieco pogardliwym określeniem wojny popiej, a w którym ostatecznie Węgrzy nie wzięli udziału. W życie polityczne kraju wchodził właśnie najstarszy syn króla Kazimierza, jego imiennik, znany ze swej świątobliwości.

W tym też roku 1477, w maju, około dnia świętego Urbana, przybyły do Krakowa z Norymbergi cudzoziemski artysta rozpoczął prace nad ołtarzem w kościele Najświętszej Marii Panny. Poprzedni ołtarz został zniszczony w roku 1442 kiedy to zawaliło się sklepienie prezbiterium. Wit Stoss, bo tak się nazywał, urodzony w Horbie, nad rzeką Nekar, miał wówczas przypuszczalnie trzydzieści kilka lat i był mistrzem snycerskim. Opuszczając Norymbergę, zrezygnował z tamtejszych praw miejskich, był zatem pewny kontraktu w królewskim mieście polskim oraz patronatu ze strony bogatych mieszczan, wśród znajdowali się m.in. przybyły z Węgier Jan Turzo (ojciec późniejszego biskupa wrocławskiego, również Jana), bankier Seweryn Bethman z Palatynatu (wspólnik Schillingów i Bonerów), przybysz z Wrocławia, kupiec Mikołaj Creydler czy też pochodzący z Karniowa na Śląsku Jan Carnyowsky lub też nawet wawelskiego dworu. Warto wymienić również pisarza miejskiego Jana Heydecke, który został później proboszczem kościoła Mariackiego. Przybywając do Krakowa Stwosz był żonaty z Barbarą i miał jednego syna Andrzeja. Kolejny – Stanisław urodził się podczas pobytu twórcy w Polsce.

W roku 1478, rok po podjęciu prac nad ołtarzem kościoł Mariacki otrzymał hełm wyższej wieży, wzniesiony na planie ośmioramiennej gwiazdy. W roku 1481 Stwosz nabył w Krakowie dom przy ul. Poselskiej, zaś w roku 1482 sprowadził do Krakowa młodszego brata, parającego się złotnictwem – Macieja. W roku 1483, widząc postępy prac, krakowska rada miejska zwolniła rzeźbiarza z podatków i opłat miejskich, zaś w roku następnym został jednym z dwóch mistrzów kierujących cechem, w którym występowali obok stolarzy – malarze, złotarze i snycerze.  4 marca roku 1484 zmarł w Grodnie na suchoty, w opinii świętości, następca tronu, wspomniany już królewicz Kazimierz. Dwa kraje okryły się żałobą. Na wiosnę roku 1485 Stwosz udał się do, pozostającego wówczas w granicach państwa Macieja Korwina, Wrocławia, gdzie zaangażował złotnika Bernarda Opitzera, który miał wykonać materiał na złocenia ołtarza mariackiego. Na jesieni roku 1486 Stwosz wyjechał do Norymbergi. W trakcie prac nad ołtarzem wykonywał także inne, mniejsze dzieła, m.in. kamienną rzeźbę Chrystusa w Ogrójcu czy krucyfiks mincerza Henryka Slackera.

W roku 1489, w Krakowie został cechmistrzem odrębnego cechu malarzy, obok pochodzącego z Wrocławia Łukasza, współpracującego z nim przy Ołtarzu Mariackim. Przed świętem Wniebowzięcia roku 1489 ołtarz w krakowskim kościele Najświętszej Marii Panny został ukończony. Wspaniałe dzieło późnego gotyku z drewna dębów i modrzewi, zdobione wyrzeźbionymi w lipie ponad 200 figurami, przedstawiało w centrum Zaśnięcie Najświętszej Marii Panny w towarzystwie pięciu Apostołów, w tym podtrzymującego Maryję świętego Jakuba. Postać Maryi, choć nie dominująca wyraźnie się w tej scenie odznacza. Panele boczne nastawy obejmowały inne epizody z życia Matki Boga i Boga Człowieka – Zwiastowanie, Narodzenie Pańskie, Objawienie Pańskie, Zmartwychwstanie Pańskie, Wniebowstąpienie i Zesłanie Ducha Świętego, zaś powyżej Zaśnięcia ukazano Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny oraz – w zwieńczeniu – Jej Ukoronowanie, któremu przyglądają się patroni Królestwa Polskiego – św. Stanisław i św. Wojciech. Na zewnętrznej części skrzydeł ołtarza znajdują się – po lewej stronie sceny z życia św. Joachima i św. Anny, w tym Narodzenie Marii i Jej Ofiarowanie w Świątyni, a także Oczyszczenie Najświętszej Marii Panny, Dwunastoletni Jezus w Świątyni oraz Pojmanie w Ogrójcu. Na prawym skrzydle widnieją Ukrzyżowanie, Zdjęcie z Krzyża i Złożenie do Grobu (część ruchoma) oraz Zstąpienie do Piekieł, Trzy Maryje u Grobu i Noli Me Tangere czyli Zmartwychwstały z Marią Magdaleną.  Retabulum o wymiarach prawie 14 na 11 metrów stanowi największe zachowane przedstawienie tego typu. Przedstawienie Stwosza wkrótce zaczęto naśladować – jednym z przykładów jest pentaptyk w obecnej katedrze świdnickiej z roku 1492, również ze sceną Zaśnięcia NMP (http://www.bazylikaswidnicka.com/wp-content/gallery/basilica_main/26.jpg).

W Krakowie Stwosz przebywał do końca roku 1495. W tym czasie wykonał marmurowe nagrobki zmarłego w roku 1492 króla Kazimierza Jagiellończyka, zmarłego 2 lutego roku 1493 kardynała Zbigniewa Oleśnickiego, a także pseudo-tumbę biskupa włocławskiego Piotra z Bnina. Wyjechał niespodzianie dla wszystkich do Norymbergii na początku roku 1496 po przyjęciu zamówienia na nagrobek biskupa kujawskiego Krzesława z Kurozwęk, ustanowiwszy brata Macieja i stolarza Laszlo pełnomocnikami, mającymi ściągnąć niespłacone długi oraz prowadzić warsztat. Miesiąc później przyjął ponownie prawo miejskie Norymbergi. Tu otrzymał kolejne zlecenia – wykonanie rzeźb i płaskorzeźb do kościoła pod wezwaniem patrona miasta – św. Sebalda czy epitafium dla Filipa Buonaccorsiego – Kallimacha. Czas czci dla świętych w niemieckich krajach miał się jednak wkrótce skończyć. W owym czasie górnik z Mansfeld Hans Luder bił już bowiem swojego syna Marcina.

Być może powodem wyjazdu Stwosza z Krakowa była choroba żony Barbary, która zmarła w roku 1496. Ożenił się rok później ponownie z Krystyną Reinolt, córką bogatego mieszczanina. Za zarobione w Krakowie (według zachowanych zapisów Stwosz otrzymał za ołtarz w Kościele Mariackim co najmniej 2808 florenów, zwanych też w Polsce czerwonymi złotymi) i Norymberdze pieniądze kupił w roku 1499 w tym ostatnim mieście dom a kwotę 1265 guldenów (odpowiednik florena bity w krajach niemieckich) pożyczył przedsiębiorcy Hansowi Starzedlowi. Ten okazał się niewypłacalny i w roku 1500 umknął na Śląsk, do dzisiejszego Złotego Stoku. Zrozpaczony Stwosz uciekł się w roku 1503 do sfałszowania weksla przeciw bankierowi Jakubowi Banerowi, który naraił interes mistrzowi, sam będąc wierzycielem Starzedla i chcąc odzyskać od niego pieniądze. Sprawdziła się jednak zasada że cel nie uświęca środków. Stwosz został za to fałszerstwo skazany i 4 grudnia 1503 roku napiętnowany na obu policzkach, co było i tak łagodną karą (Stwosz przejściowo schronił się nawet u miejscowych karmelitów, gdzie zakonnikiem był jego syn Andrzej, zaś wstawił się za nim m.in. biskup Wuerzburga), zakazano mu też opuszczać Norymbergę. W roku 1504 uciekł z miasta i na krótko zatrzymał się w Muennerstadt, gdzie wykonywał polichromię ołtarza św. Marii Magdaleny oraz namalował sceny z męczeństwa patrona Frankonii – św. Kiliana na skrzydłach retabulum. Ostatecznie, w roku 1505 wrócił do Norymbergi i dzięki protekcji cesarza Maksymiliana mógł na nowo podjąć działalność twórczą. W latach 1505-1507 wykonał w lipowym drewnie przedstawienie św. Andrzeja do kościoła św. Sebalda oraz figury do kościoła Najświętszej Marii Panny, w latach kolejnych wykonywał też pomniejsze dzieła dla różnych kościołów. Większym zamówieniem było wykonane dla kościoła św. Wawrzyńca w Norymberdze Pozdrowienie Anielskie (1517-18) – obramowana okazałym Różańcem scena Zwiastowania, którą zawieszono nad głównym ołtarzem. Był to jednak już okres po wystąpieniu Lutra i kilka lat później, działający od 1522 w Norymberdze kaznodzieja Andreas Ossiander tak gwałtownie przeciw tej rzeźbie przemawiał że postanowiono ją zasłonić.  Syn Stwosza, przeor miejscowego Karmelu – Andrzej, zamówił natomiast dla klasztornego kościoła ołtarz Najświętszej Marii Panny, jednakże w roku 1525, z powodu szerzenia się w mieście idei Lutra, konwent rozwiązano, Andrzej musiał opuścić miasto a wykonany przez Wita w latach 1520-23, nie opłacony w całości ołtarz dopiero w roku 1532 wydano spadkobiercom Stwosza, którzy przekazali go do katedry w Bambergu. Dalszych zamówień nie było – luterska rewolucja „papistowską” Mszę oraz jej ołtarze uważała za szczyt  ohydy i bałwochwalstwa, gorszy niż „wszystkie burdele, wszystkie mordy, rzezie, kradzieże i cudzołóstwa”. W pamflecie przeciwko Henrykowi, królowi Anglii z roku 1522 Luter wskazywał Mszę Świętą jako główny cel ataku na Kościół ze stolicą w Rzymie: „Zatriumfowawszy nad Mszą, uważam że triumfujemy nad całym papiestwem. Albowiem to na Mszy, jak na skale, zbudowany jest całe papiestwo, z jego klasztorami, biskupstwami, kolegiami, ołtarzami, posługami, doktryną, to jest wszystkimi jego plugastwami. Wszystko to musi upaść, skoro tylko upadnie ich świętokradcza i obmierzła Msza.” (tł. za: http://anglicanhistory.org/lutherania/against_henry.html, więcej na temat tzw. „reformacji” i jej działań na Śląsku por. np. https://sudeckiedrogi.wordpress.com/2017/06/14/o-ekspansji-reformacji-na-slasku-slow-pare/)

Wspomniany już Ossiander, później działający m.in. we Wrocławiu i w Prusach, który odegrał istotną rolę w luteranizacji Albrechta Hohenzollerna był również autorem traktatu przeciw Ofierze Mszy Świętej. W Norymberdze przeprowadził wzmiankowaną rewolucję liturgiczną, zwaną dla niepoznaki reformą. Asystowali mu proboszczowie kościołów św. Sebalda i św. Wawrzyńca – Georg Pessler oraz Hektor Pomer, w którzy w roku 1524 wydali druk objaśniający zmiany obejmujące m.in. usunięcie starożytnego Kanonu Rzymskiego oraz wprowadzenie języka ludowego, określający katolicką Mszę jako „bluźnierstwo słowem i czynem” (cyt. za: L. Palmer Wandel: The Eucharist in the Reformation, p. 123). W roku 1525 „reformę” zatwierdziła rada miejska wolnego miasta cesarskiego Norymbergi, odrzucając „rzymskie”, „papistowskie” praktyki. Wedle uczonych w Piśmie rajców Chrystus nie nakazał ofiarowania Jego ciała i krwi, lecz ich spożywanie, a zatem – Ucztę, nie Ofiarę  (tamże, p. 124). Jednocześnie, jak pisał H. Grisar w swoim kilkutomowym dziele o Lutrze, usuwając to co odnosiło się do charakteru ofiarnego Mszy – Kanon czy ofiarowanie, Luter aby nie zrażać zwykłych wiernych wprowadzeniem zupełnie nowego obrzędu, zdecydował się pozostawić części dotychczasowego obrządku. Jak wyjaśniał Martin Bucer: „zostaną one pozostawione jedynie na pewien czas, ażeby ludzie, nie poznawszy jeszcze Chrystusa, nie zostali odstraszeni przez zbyt wielkie innowacje od przyjęcia Jego religii.”

W takich to okolicznościach w roku 1528, Stwosz już jako osoba stara i schorowana, chcąc wciąż odzyskać dług od Starzedla, Stwosz odwiedził ponownie Wrocław. Odzyskać pieniądze próbowali, jak się zdaje również jego spadkobiercy – jego wnuk i imiennik Wit zmarł w Ząbkowicach Śląskich (jego epitafium z roku 1569 znajduje się w murze kościoła św. Anny). Stwosz zmarł w podeszłym wieku, w ubóstwie, w Norymberdze 20 września roku 1533. Przeżył zmianę epoki. W roku 1521 Turcy zajęli Belgrad a pięć lat później zalali Węgry. W roku 1527 najemnicy Karola V splądrowali Rzym, bezczeszcząc stolicę świata chrześcijańskiego, w roku 1529 armie Sulejmana Wspaniałego podeszły pod Wiedeń. W Rzeszy szalały konflikty wywołane buntem Lutra, które w roku 1534 miały znaleźć nowy wymiar w muensterskiej komunie. W roku 1521 Hernan Cortes rozbił prekolumbijskie imperium Azteków, a w roku śmierci Stossa Francisco Pizarro zdobył Cuzco, pieczętując podbój państwa Inków.

R. K. Emmerson: Key Figures in Medieval Europe. Encyclopedia.

K. Hoszowski: Wit Stwosz według źródeł historycznych wiadomych jako też nieznanych w kraju naszym

J. L. Koerner: The Reformation of the Image

F. Kopera: Wit Stwosz w Krakowie

P. Skubiszewski: Wit Stwosz

L. Palmer Wandel: The Eucharist in the Reformation

Wokół Wita Stwosza: materiały z międzynarodowej konferencji naukowej w Muzeum Narodowym w Krakowie 19-22 maja 2005

Reklamy

… i nie tylko

Nowy przychówek gęgaw na Stawie Słonecznym

Głowienki w Stawnie

Perkoz na lustrze wody / Bocian z Grabownicy

Pasący się łabędź

Żurawie w rejonie Radziądza

Małe łabędzie na Stawie Starym

Łania na łąkach pod Niezgodą / Sroczka w deszczu

Kamera nad Stawem Hortensji w ogrodzie w Wojsławicach zapowiadała błękitne niebo, jednakże nim dotelepaliśmy się nieszczęsną krajową ósemką do Niemczy, od zachodu napłynęły gęste chmury. Prawdziwe słońce wyszło dopiero pod sam koniec spaceru, ale wcześniej przeświecało, zaś pogoda sprawiła że mimo wigilii Zielonych Świątek ludzie napływali do arboretum jakoś wolniej, toteż nie czuło się tłoku.

Dawny folwark w Wojsławicach

Pierwsze zasadnicze pytanie brzmiało, czy różaneczniki jeszcze kwitną, zwłaszcza po zeszłotygodniowych, obfitych deszczach. Odpowiedź na nie okazała się banalna: niektóre przekwitły, inne jeszcze się pysznią, a ostatki dopiero się rozwijają.

Przy wejściu do arboretum / Kaskady przy brązowolistnym buku

Plan był następujący – szybko przejść alejkami starej części, zanim się zapełnią, a potem relaksować się w miejscach mniej zatłoczonych, tj. w wyżej położonych częściach ogrodu.

Azaliowa aleja

Można powiedzieć że plan został wykonany, dzięki czemu nie trzeba było czekać w kolejce do zdjęć przy najbardziej woniejących alejach.

Stara część arboretum

Z zadowoleniem, po kilkuletniej nieobecności w Wojsławicach, skonstatowaliśmy że różaneczniki podciągnięto wysoko na stoki Czereśniowego Wzgórza, pod samą górną rubież ogrodzenia ogrodu.

Górna część arboretum

Ze wzgórza niewiele było widać, prócz chmur, zamglonej Niemczy i Wzgórz Krzyżowych, zaś czereśniowy sad już dawno przekwitł i zaczął wydawać, niedojrzałe jeszcze owoce, stąd też zeszliśmy w główną dolinkę, również cały czas zagospodarowywaną.

Kalmia / Różaneczniki w lasku

Jedno z oczek wodnych / W „georetum” już po wiośnie

Za tzw. Georetum ciągnęły się alejki kwitnących piwonii oraz niebieskie łany kocimiętki. Przy jednej z kępek piwonii krzątał się szerszeń, zbyt zajęty by atakować.

Aleja z kocimiętką / Piwonie chińskie

Fascynacja kwiatami

Na stawkach rozkwitły nieliczne jeszcze kwiaty wodne.

Na wojsławickich oczkach wodnych

Mijając różnokolorowe rabaty, zeszliśmy ponownie w starą część ogrodu, gdzie dominowały rododendrony.

Przy Stawie Fryca

W alejkach przy domku ogrodnika zaczynało już być ciasnawo.

Przy Domku Ogrodnika

Wróciliśmy na plac przy wejściu, by skierować się następnie nad Staw Hortensjowy. Dalszy kierunek zwiedzania narzucał się sam – tam gdzie było najmniej zwiedzających.

Bogactwo kolorów w starej części arboretum

Jedna z alejek w starym parku

Jeszcze raz przy wielkim buku

Kaskady kwiatów

Nad Stawem Hortensjowym czekał na nas niemal już całkowicie zarośnięty ołtarz oraz kolejne rododendrony i piwonie.

Nad Stawem Hortensjowym

Nad Stawem Hortensjowym – azalie / piwonia chińska

Ponieważ niebo się przetarło, poszliśmy się jeszcze wygrzać na skłon Czereśniowego Wzgórza.

Kolor nabiera słońca

Na trawie wśród kwiatów odpoczęliśmy przed drogą powrotną.

Barwy wiosny

Cała włóczęga po arboretum zajęła nam ok. 4,5 godziny, ale czas ten zdecydowanie się nie dłużył.

Drzewa

Pożegnanie z różanecznikami