Latest Entries »

Sudecka księga pielgrzymia (10)

Szdrawa Maria, miloszci pyszna

Historyczny Śląsk jest kojarzony z najstarszymi, XIII-wiecznymi zabytkami języka polskiego, takimi jak Księga Henrykowska czy słynne, przekazane przez Długosza zdanie „Gorze nam się stało”, które padło z ust księcia Henryka Pobożnego w wirze bitwy legnickiej roku 1241. Padło ono zresztą w odpowiedzi na wcześniejszą, udaną prowokację w naszym języku: „biegajcie, biegajcie” ze strony mongolskiej, która wprowadziła zamęt w śląskie szeregi. Mało kto jednak łączy ten region z najstarszymi zabytkami mowy polskiej w dziedzinie sakralnej. Tymczasem najstarszy znany „urzędowy” zapis modlitw „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario” w języku polskim pochodzi właśnie z terenu Śląska. Ten rękopiśmienny – ze „Statutów biskupa Wacława, księcia legnickiego”, datowanych na rok 1412, zachowanych w odpisie z roku 1460, przechowywanym w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu. W uwspółcześnionym zapisie ten wariant „Ojcze nasz” brzmi następująco:

Otcze nasz, jenże jest w niebiesi, oświęć się jimię twe, przydź twe krolostwo, bądź twa wola jako na niebie, tako na ziemi. Chleb nasz wszedni daj nam dzisia, odpuść nam nasze winy, jako my odpuszczamy naszym winowaćcom, a nie wodzi nas w pokuszenie, ale zbaw nas ode złego. Amen

Biblioteka Jagiellońska w Krakowie przechowuje wprawdzie rękopis z 1 poł. XV wieku – kodeks medyczny, w którym również znalazły się te modlitwy w języku polskim, ale dokładna data ich zapisania nie jest znana. Natomiast najstarszy druk modlitw „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario”  pochodzi z roku 1475 – kiedy to wrocławska drukarnia św. Krzyża wydała Statuty synodalne biskupów wrocławskich, z roku 1446, odbytego pod koniec rządów biskupa Konrada IV Starszego (zdemonizowanego w beletrystyce husyckiej A. Sapkowskiego). Wydarzenie powyższe upamiętnia dziś umieszczony na wrocławskim Ostrowie Tumskim… krasnoludek, postawiony najwyraźniej przez jakąś historyczną sierotkę. W uwspółcześnionym zapisie, „Ojcze nasz” z tego starodruku wygląda tak: „Otcze nasz, jenże jeś na niebiech, oświęci się jimię twe, bądź twa wola jako na niebie, tako na ziemi. Chleb wszedni daj nam dzisia, [op] opuści nam nasze win[y], jako my odpuszczamy naszym winowatcom, a nie wodzi nas na pokuszenie, ale zbaw nas od złego. Amen”

„Zdrowaś Mario” brzmi zaś tak: „Zdrawa Maria milości pyszna Bog s tabu Boguslawienaś ty między niewieściczami bogislawieny owoc plod brzucha twego świantego Jezus Kristus. Amen.”

Tekst ten wydaje się może niektórym zbyt krótki, ale „Pozdrowienie Anielskie” dopiero w 2 połowie XVI wieku, za papieża Piusa V (tego od bitwy z Turkami pod Lepanto), zostało oficjalne uzupełnione o, dodawaną już wcześniej w praktyce, prośbę o wstawiennictwo za odmawiającymi tę modlitwę.  Za „najdawniejszy pomnik katechizmu polskiego” uchodzi natomiast inny rękopis z około połowy XV wieku, przechowywany we Wrocławiu – dwustronnie zapisana karta, na której znajdują się Modlitwa Pańska, Pozdrowienie Anielskie, Skład Apostolski, Dziesięć Przykazań Bożych, Dwa przykazania Nowego Przymierza i grzechy główne. Zapis modlitw w tej wersji wykazuje pewne, nieznaczące, różnice z wyżej powołanymi.

Powyższe nie oznacza oczywiście, że dopiero w XV wieku, z którego pochodzą opisane wyżej dokumenty synodalne, powstały teksty wymienionych modlitw w języku polskim. I w tym wypadku Wrocław pełnił wiodącą rolę. Gdy w roku 1215 odbył się, z inicjatywy papieża Innocentego III, Sobór Laterański IV, jednym z jego postanowień było przyjęcie że „ponieważ w wielu miejscach w granicach jednego miasta i diecezji pomieszała się ludność mówiącą różnymi językami, mająca jedną wiarę, ale różne obrządki i zwyczaje, nakazujemy stanowczo, aby biskupi tychże miast i diecezji zatroszczyli się o wyznaczenie odpowiednich ludzi, którzy według różnych obrządków i w różnych językach mogliby sprawować dla wiernych święte obrzędy, udzielać sakramentów oraz nauczać ich zarówno słowem, jak i przykładem”. W roku 1248 (a zatem siedem lat po niszczącym najeździe mongolskim i wspomnianych na wstępie słowach: „gorze nam się stało”), w ramach wdrażania reform laterańskich oraz reform papieża Grzegorza IX do Wrocławia przybył legat papieski – Jakub Pantaleon. Ten urodzony w Troyes syn szewca, potem kanonik w Laonie i archidiakon w Leodium (dzisiejszym Liege) dziś znany głównie jako późniejszy papież Urban IV, który ustanowił tak obrosłe w tradycje, w Polsce święto Bożego Ciała (Corpus Christi). Na synodzie wrocławskim roku 1248, na który przybyli m.in. arcybiskup gnieźnieński Fulko oraz biskupi  z Wrocławia, Krakowa, Poznania, Włocławka, Płocka, Lubusza i Chełmna, rozprawiano m.in. o ożywieniu ducha religijnego wiernych, zwłaszcza tych którzy nie znali uniwersalnego języka wieków średnich – łaciny. Przedstawiciel papieża zalecił m.in. odmawianie przez duchownych z wiernymi w języku ojczystym w niedziele i święta Modlitwy Pańskiej i Składu Apostolskiego, aby unikać sytuacji, w której ludzie nie wiedzą w co wierzą. Owe zalecenia z synodu wrocławskiego zostały następnie rozszerzone w Łęczycy, w roku 1285, kiedy to zarządzono by odmawiano w języku polskim także Ave Maria, Dziesięć Przykazań i Confiteor (tj. Spowiadam się…)

 

Kolegiata św. Krzyża na wrocławskim Ostrowie Tumskim z XIII/XIV w.

 

 

Przeł. Polskie Wrota (665) – znaki niebieskie – Lewin Kłodzki (440) – znaki zielone – Granica pod Kościelną Górą (600) – znaki niebieskie – Oleśnice w Orlickich Górach (600) – znaki zielone – Pańska Góra (772) – znaki czarne – Kozia Hala (780) – znaki żółte – Polskie Wrota. Suma podejść: ok. 500 metrów. Długość: 17 km.

Wycieczkę można rozpocząć w kilku różnych punktach – np. na Polskich Wrotach (samochód można zostawić u wylotu bocznej drogi gruntowej prowadzącej do osiedla Witów, w Lewinie Kłodzkim czy Oleśnicach. Poniżej opisano pierwszy wariant, w którym idziemy od Przeł. Polskie Wrota za znakami żółtymi i niebieskimi, najpierw wspomnianą już drogą do rozwidlenia szlaków na łąkach, w pn. zach. ramieniu Jelenia (801), po prawej oglądając lesisty stożek Gomoły.

Szlaki żółty i niebieski nad Przeł. Polskie Wrota

Na krzyżówce duktów szlak niebieski prowadzi prosto – po lewej przesuwa się graniczny grzbiet Gór Orlickich ze znaczoną pojedynczymi drzewkami Pańską Górą, w głębi pojawia się czapka Orlicy. Po prawej pojawia się najwyższy we Wzgórzach Lewińskich Grodczyn.

Widoki z łąk nad Jawornicą: Góry Orlickie / Grzbiet Grodźca

W oddali pojawia się pierwszy widoczek na odległe Karkonosze. Na rozdrożu wśród łąk znaki niebieskie skręcają w lewo i rozpoczynają powolne zejście długim grzbietem, rozdzielającym doliny dopływu Metuji – Bystrej i Wyżnika

Karkonosze ze szlaku niebieskiego / Rozdroże na łąkach, w tle Grodziec

Mijamy pasemko lasu. Na wprost pojawiają się tzw. Taszowskie Górki z Borową (702) w tle. Po prawej oglądamy Obniżenie Kudowy i ponownie, na horyzoncie – Karkonosze.

Widoki z rejonu osiedla Witów

W obrębie najwyższego pasma Sudetów można łatwo wyróżnić okazały masyw Czarnej Góry, dalej Łąkową i Źródlaną Górę, z polem śnieżnym zwanym Mapą Republiki, wreszcie samą Śnieżkę.

Karkonosze z łąk nad Witowem / Grodziec nad łąkami

Mijamy przydrożny krzyż oraz samotne zabudowania przysiółka Witowa i za łąką z widokiem na Grodziec oraz zasiekami z drutów pod napięciem, zagłębiamy się na dłużej w las, cały czas tracąc wysokość.

 

Krzyż przydrożny / Łąka z Grodźcem w tle

Na następne widoki możemy liczyć z wyrównanego, odsłoniętego grzbietu nad Lewinem Kłodzkim. Po lewej pojawiają się ponownie, bliskie już Taszowskie Górki. Nad lasem na wprost ponownie – Karkonosze w nieco innej niż przedtem perspektywie.

Łąki nad Lewinem Kłodzkim, w tle Taszowskie Górki / Karkonosze znad Lewina Kłodzkiego

Szlak rozpoczyna zejście ku miejscowości, której zabudowania pojawiają się w dole. W prawo odchodzi polna droga z przydrożnym krzyżem, znaki niebieskie prowadzą jednak prosto, w stronę widocznego kościoła św. Michała Archanioła z okazałą cebulą hełmu.

Nad Lewinem Kłodzkim / Widok na kościół lewiński

Znaki niebieskie wychodzą na szosę z czeskich Olesnic w Orlickych horach i kierują się nią w prawo, mijając kościół św. Michała Archanioła.

Kościół św. Michała Archanioła w Lewinie Kłodzkim

Przy kościele szlak niebieski skręca w lewo i schodzi na główny plac Lewina z kolumną maryjną w pd. zach. narożniku. Tu opuszczamy znaki niebieskie i kierujemy się w lewo, ul. Okrzei, za znakami zielonymi i czarnymi.

Lewiński „rynek”

Szlak zielony okrąża podnóża wzniesienia, na którym jest usytuowany kościół i, oddzielając się od czarnego, skręca w prawo, wznosząc się drogą z chodnikowych kafli ku granicy łąk.

Lewińskie kapliczki

Gruntowa droga prowadzi stąd, lekko się wznosząc, wśród malowniczych panoram. Na widnokręgu znów towarzyszą nam Karkonosze.

 

Widok na Karkonosze ze szlaku zielonego / Zbliżenie na Śnieżkę i Źródlaną Górę

Na wprost wznoszą się Taszowskie Górki, na siodło w których się kierujemy, po prawej, w dolince rozłożyły się zabudowania wsi Jarków.

 

Podejście szlakiem zielonym nad Lewinem Kłodzkim

Po minięciu płaskiego odcinka rozległego grzbietu teren zaczyna znów się wznosić.

Droga do Taszowa / Jeszcze jeden widok na Karkonosze

W tyle prezentuje się długi grzbiet Grodźca, zwieńczony masztem na Grodczynie.

Widoki na Grodziec

Na czerwcowych łąkach wokół kwitną wielobarwne kwiaty i kołyszą się białe kule dmuchawców. W miarę podejścia zza Grodźca wyłania się równie spłaszczony masyw Skalniaka w Górach Stołowych.

Łąki nad Lewinem Kłodzkim

Zanim wejdziemy w zwarty las i rozpoczniemy dość męczące podejście na przełęcz w Taszowskich Górkach (ok. 655 m n.p.m.) po lewej oglądamy jeszcze stożek Gomoły i grzbiet Jelenia w Górach Orlickich. Tam musimy wrócić.

Końcowy odcinek łąk pod Taszowskimi Górkami

Jak wspomniano wyżej, następny niecały kilometr to nieciekawe, jednostajne podejście mieszanym lasem, które wyprowadza na skraj łąk nad Taszowem z widokiem na Góry Orlickie i położony po prawej, niepozorny stąd wierzchołek Borowej (702).

Na skraju łąk nad Taszowem

Czeka nas tu mała konsternacja, bo przebieg szlaku zielonego wskazuje prosto, jednak sam szlak w terenie nie istnieje. Możliwością (+ niecały kilometr) jest obejście drogą w prawo, która prowadzi do górnej części Taszowa, dokąd dochodzą szlaki żółty i niebieski.

Kwitnące łąki pod szczytem Borowej

Można też oczywiście skierować się prosto szlakiem, który pojawi się, bez ścieżki – na słupach linii przesyłowej, ale i tu czeka niespodzianka – niewielkie bagienko, które należy obejść skłonem wzgórza po lewej (np. po słabo widocznych śladach pojazdu dwuosiowego).

Widok na Góry Orlickie / Łąki pod Borowej

Wreszcie pojawia się bardziej wyraźne wcięcie dolinki, a w niej, początkowo niepozorna droga, która prowadzi, mijając pojedyncze letnie domki. Osiągamy niepozorne rozwidlenie w kępie brzóz, przy zniszczonym krzyżu – od niedawna „ważny” węzeł szlaków, na razie jeszcze bez rogacza i tablic. Z prawej dochodzą tu znaki niebieskie z Oleśnic w Orlickich Górach i żółte z Kudowy-Zdroju.

 

Zejście do Taszowa / Taszowska krzyżówka

Znaki zielone skręcają tu w lewo i krótko wznoszą się na zajęty przez łąki grzbiet. Na pd. wsch. wyrasta ponownie malowniczo rozłożysty masyw Orlicy.

Szlak zielony za Taszowem

Po lewej widnieje znajomy nam rejon Przełęczy Polskie Wrota – od Grodczyna przez Gomołę po Jelenia.

 

Widoki znad Taszowa na rejon Polskich Wrót

Grzbiet ten ciągnie się dalej ku Orlicy. Przechodzimy obok świerkowego lasku i na krzyżówce dróg kierujemy się w lewo, nieznacznie w dół.

 

Widoki znad Taszowa na Góry Orlickie

W miarę utraty wysokości Orlica chowa się za Kościelną Górę nad Oleśnicami.

Szlak zielony w rejonie szosy Kocioł – Taszów

Przecinamy drogę z Kotła do Taszowa, przy której, w kępie drzew stoi barokowy krzyż z odnowioną niedawno tablicą w kilku językach, w której znakiem czasów jest obecność angielskiego w miejsce łaciny. Z prawej dołącza łącznikowy szlak niebieski do Oleśnic a oba szlaki kierują się prosto, w stronę linii drzew, znaczącej granicę polsko-czeską.

Krzyż przy drodze z Kotła / Pod Kościelną Górą

Na granicy, nieco poniżej spłaszczonego wierzchołka Kościelnej Góry (638) kierujemy się prosto wspomnianym szlakiem niebieskim, który z początku również jest zarośnięty wysoką roślinnością łąkową.

Na granicy jest… ławeczka / Widok na Orlicę spod Kościelnej Góry

Wkrótce jednak pojawia się gruntowy trakt, który sprowadza nas krótko do dolnej części Oleśnic.

Czerwcowa granica polsko-czeska

Podczas tuptania niecały kilometr asfaltem przez Oleśnice w Orlickich horach przypominają one senny odpowiednik po polskiej stronie – Lewin Kłodzki. Najbardziej ruchliwa jest chyba szosa między tymi miejscowościami, przemierzana to w tę, to w drugą przez lokalnych Czechów z jednej i DKL-e z drugiej strony.

W dolnych Oleśnicach

Oleśnice posiadają typową dla wsi zabudowę łańcuchową, ale i rynek, i ratusz z XVIII w., świadczące o nadaniu miejscowości w roku 1607, przez szalonego cesarza Rudolfa II praw miejskich. Uwagę zwracają również barokowe obiekty małej architektury – pręgierz oraz przydrożne figury sakralne, stojący w pierzei rynku dawny zameczek myśliwski z XVII w. a także popularność azalii w obejściach położonych na południowym stoku Gór Orlickich.

Przy oleśnickim ryneczku

Na rynku, wzmiankowanej po raz pierwszy w roku 1354 osady wybieramy szlak zielony i idziemy nim w lewo, pod górę.

 

Oleśnickie różaneczniki

Powyżej ryneczku mijamy, położony na wzniesieniu barokowy kościół św. Marii Magdaleny z 1705 roku, do którego prowadzą kryte schody. Na rozwidleniu za kościołem szlak zielony skręca w prawo i wznosi się asfaltową drogą ku granicy lasu.

Kościół św. Marii Magdaleny w Oleśnicach

Na polance powyżej, obok hotelu, z ładnym widokiem na Kościelną Górę, rejon Nachodu i Karkonosze, należy uważać na znaki.

Widoki znad Oleśnic

Szlak odbija tu od narzucającej się drogi i odbija w prawo, wznosząc jednostajnie do wysokopiennego lasu. Łagodnie podchodzimy, skręcając na kolejnym rozwidleniu w lewo, na drogę wznoszącą się do krzyżówki tuż pod wierzchołkiem Feistowego Kopca (711).

Karkonosze z przecinki koło hotelu Hartman

Widok z „vyhlidki” jaka znajduje się 100 metrów w lewo, nad wyciągiem narciarskim, na szczycie Feistuv Kopca, nie jest szczególnie imponujący. Oprócz przebytej przez nas trasy oglądamy m.in. fragment Gór Orlickich. Rozrzucone pod wierzchołkiem kamienie są elementem geologicznej ścieżki edukacyjnej wokół Oleśnic. Można tu też odpocząć na drewnianych ławeczkach.

 

Na Fejstowym Kopcu

Wracamy do szlaku, który krótko schodzi do granicy łąk i kieruje się w lewo, wygodnym duktem, znów wznosząc. Mijamy prześwit z widokiem na Orlicę i przy następnym pasie łąk dość niespodzianie wychodzimy ponownie na polsko-czeską granicę.

Masyw Orlicy z łąk pod Fejstowym Kopcem / Granica polsko-czeska pod Pańską Górą

Napotykamy tu niedawno wyznakowany szlak czarny z Lewina Kłodzkiego. Oba szlaki prowadzą wspólnie wśród drzew po polskiej stronie, kierując się w stronę oddalonego o ok. 1 kilometr zachodniego wierzchołka Pańskiej Góry (772).

Podejście na Pańską Górę

Oczywiście bardziej malowniczo prezentuje się wędrówka nieznakowaną drogą, która wiedzie równolegle, przez łąki, po czeskiej stronie. W miarę zyskiwania wysokości w tyle otwiera się ładna panorama w stronę Nachodu i Karkonoszy.

Panorama z podejścia na Pańską Górę / Ostatni odcinek podejścia

Po osiągnięciu podszczytowego spłaszczenia Pańskiej Góry, na pd. wsch. pojawia się nam ponownie łańcuch Gór Orlickich.

 

Na Pańskiej Górze

Ponieważ to ostatnie tak widokowe miejsce na naszej trasie, warto się tu zatrzymać. Po odpoczynku schodzimy na płytkie siodło, porośnięte szeregiem brzózek.

 

Zejście z Pańskiej Góry

Siodełko w Pańskiej Górze

Ze wspomnianego siodła mamy ograniczony widok w stronę północną, gdzie, obok Gomoły, możemy m.in. wypatrzeć spomiędzy poskręcanych brzóz, wychylający się zza wcięcia Przeł. Lisiej – Szczeliniec Wielki.

Siodło w Pańskiej Górze / Widok na Szczeliniec

Wichrem poskręcane

Z przełączki ścieżka krótko wznosi się na granicę lasu, gdzie szlaki czarny i zielony się rozchodzą. Czarny wiedzie wąską, rozszerzającą się wkrótce dróżką wzdłuż polsko-czeskiej granicy.

Pod Pańską Górą / Widok na zachodni wierzchołek Pańskiej Góry

W momencie gdy granica odbija w prawo, lekko pod górę, znaki czarne opuszczają ją, prowadząc prosto duktem do rozdroża przy Drodze Orlickiej do Zieleńca, na skraju Koziej Hali. Teraz czeka nas maszerowanie asfaltem ok. 600 metrów w lewo, by ominąć strefę ochrony wody pod szczytem Jelenia.

Las na szlaku czarnym / Tzw. Kozia Hala

W miejscu, gdzie w lewo odchodzą szlaki zielony i żółty, podążamy za nimi, znów lekko się wznosząc. Na linii grzbietu idziemy za znakami żółtymi duktem w prawo, mijając zarastającą przecinkę z ograniczonym widokiem w stronę Dusznik-Zdroju.

W lesie pod Jeleniem

Szlak żółty zaczyna wkrótce kluczyć (uwaga na znaki), przesuwając się w stronę pn. krańca płaskowyżu Gór Orlickich. W dole słychać już szosę Kudowa-Zdrój – Kłodzko. Skręca wreszcie prawo i rozpoczyna ostre zejście w dolinkę jednego z cieków Jastrzębnika. Tu kieruje się w lewo trawersem, schodząc już łagodnie nad samą krzyżówkę dróg na Polskich Wrotach, gdzie zaczynaliśmy wycieczkę.

Zejście z Orlickich Gór

MAPA (uwaga! stan mapy nie uwzględnia obecnego przebiegu szlaku zielonego na odcinku Taszów – Kocioł oraz niedawno wyznakowanych szlaków czarnego i żółtego na końcowym odcinku trasy)

Rozdroże pod Średniakiem (930) – znaki niebieskie – Rozdroże pod Łysociną (1060 m) – znaki żółte – Granica pod Łysociną (1090) – bez znaków – Łysocińskie budy (970) – znaki czerwone – Czestnik (1000) – znaki niebieskie, bez znaków i zielone – Spalony Młyn (780) – bez znaków – Vasova louka (1140) – bez znaków – Pod Sowim Siodłem (1120) – znaki żółte – Przeł. Okraj (1046) – znaki żółte i niebieskie – Rozdroże pod Średniakiem. Długość: 18 km. Suma podejść: 650 metrów.

I tym razem nie obyło się bez niespodzianek – zdjęcia i opis poniżej obrazują nieco inny wariant trasy niż wyżej wskazany „bezpieczny” – od krzyżówki na wiatrołomie pod Czarną Kopą schodziliśmy przez Żaclerskie budy i dolną część Małej Upy, następnie podchodziliśmy szlakiem zielonym do żółtego. Nie polecam tego wariantu z dwóch względów – (1) trzy mapy jakie oglądałem [w tym aktualny podkład z mapy.cz] nie uwzględniały zarośnięcia widniejących na niej drogi łączącej w teorii zgrabnie wiatrołom z Żaclerskimi budami, która niespodziewanie kończy się w terenie gęstymi świerkami, następnie jest nieco zawalona pniakami większych drzew, wreszcie trzeba pokonać dolinkę Potoku Dubrawy, za którą dróżka znów się odnajduje (2) na odcinku między Żaclerskimi Budami a Małą Upą, za mostkiem na Sowim Potoku, na prostej jak strzała drodze przez łąki pewien Czech postawił sobie tabliczki z życzeniem by nie przechodzić przez jego teren prywatny. Wygląd trasy opisanej w nagłówku na tym odcinku (wiatrołom pod Czarną Kopą – rozdroże pod Jelenką) można obejrzeć na zdjęciach w tym wpisie, tam też znajduje się opis.

Na trawersie Łysociny

Trasę rozpoczynamy idealną na rozgrzewkę stokową rampą (szlakiem niebieskim), łagodnie wznoszącym się stokami Lasockiego Grzbietu. Pewną monotonię odcinka rekompensują widoki, które, przy dobrej widzialności, obejmują, obok najwyższych partii Rudaw Janowickich oraz rejonu zalewu w Bukówce, także Góry Wałbrzyskie i Masyw Ślęży.

Widoki z trawersu Łysociny / Ślęża i Chełmiec z trawersu Łysociny

Dalszą panoramę w stronę wschodnią przesłania niestety Borowa (1056). Dochodzimy do niszczejącej wiaty na rozdrożu pod Łysociną i przed ścianą ciemnych smreków skręcamy w prawo, lekko pod górę, od lat nie odnawianym szlakiem żółtym prowadzącym ku granicy państwa. Powód nieodnawiania tego odcinka jest mi nie znany, być może chodzi o granicę „kompetencji” sąsiednich oddziałów PTTKu, które tu się spotykają.

Borowa / Rozdroże pod Łysociną

Mijamy zarastającą przecinkę i, obok rumowiska z kamieni, osiągamy polsko-czeską granicę. Tu ważna informacja: zwykle dalszy odcinek ścieżki prosto jako nieznakowany jest zamykany przez KRNAP w okresie od drugiej połowy lipca do połowy października. Jest to o tyle dziwne, że prowadzi on łagodnie w dół, obok kolejnych, ukrytych w lesie chatek do wynajęcia, wyprowadzając wkrótce na polanę z Łysocińskimi Budami, gdzie znajdują się dwie gospody, czynne w sezonie wiosenno-letnim.


Polana z Łysocińskimi Budami

Polana jest dość malownicza, a panorama z niej, obok pobliskiego grzbietu Rychorów, obejmuje także dalej położone Sudety Środkowe – z Górami Stołowymi i Orlickimi. Ścieżka przewija się jej skrajem, wychodząc na asfaltową drogę z Górnych Alberzyc do Małej Upy, którą prowadzi szlak czerwony.

Łysocińskie Budy

Idziemy nim krótko w prawo na tzw. Czestnik – rozległe rozdroże z… placem zabaw dla dzieci oraz elementami ścieżki zdrowia. Można tu dotrzeć także od naszego wyjścia na polsko-czeską granicę, podchodząc szlakiem zielonym na Łysocinę i skręcając na jej wierzchołku w lewo, w nieznakowaną ścieżkę (wariant dłuższy o ok. 0,5 km z dodatkowym ok. 100 m przewyższenia). Wybieramy szlak niebieski i rozpoczynamy łagodne z początku zejście, wygodnym duktem, oglądając z przecinek niedaleką Śnieżkę.

Śnieżka z Czestnika / Śnieżka spod Długiego Grzbietu

Przecinamy linię wysokiego napięcia opadającą z Długiego Grzbietu (1085) i dochodzimy do rozwidlenia duktów z ładnym widokiem na rejon Lwiego Dołu – Jeleniej Doliny, obejmującym m.in. Śnieżkę, Szimowe Chałupy i Jelenią Górę (1172).

Panorama spod Długiego Grzbietu na rejon Lwiego Dołu / Zbliżenie na Śnieżkę i Szimowe Chałupy

Szlak niebieski wiedzie tu w lewo, dalej w dół, na kolejnej krzyżówce zostawiamy go, skręcając z prawo, wraz z narzucającą się drogą. Cały czas prosto (wkrótce dołączy do nas szlak zielony, który będzie jednak nieco kluczył wśród świerków po prawej – najlepiej iść prosto duktem) schodzimy do drogi Trutnov – Mała Upa, tuż przy gościńcu Spalony Młyn.

Rużova hora, Śnieżka, Jeleni hora i Czarna Kopa spod Długiego Grzbietu / Śnieżka między drzewami

Teraz musimy pokonać ok. 300-metrowy odcinek asfaltem, co ułatwiają wysepki po lewej i prawej stronie, do wylotu doliny Jeleniego Potoku (drugi mostek po lewej).

Dolina Małej Upy przy Spalonym Młynie

Lwim Dołem prowadził jeszcze niedawno żółty szlak turystyczny, jednak Czesi postanowili z niego zrezygnować. Pozostała ścieżka rowerowa i tablice informacyjne o ciekawszych miejscach, także w języku polskim.

Dolny odcinek Lwiego Dołu

Mimo to odcinek 1,5 kilometra, który musimy pokonać do wylotu Chodnika Biskupa Dubrawy jest, poza występującymi miejscami bystrzami na Jelenim Potoku dość monotonny, zaś asfaltowa nawierzchnia daje się w gorętsze dni we znaki.

Progi na Jelenim Potoku / W dolinie Jeleniego Potoku

Początek Chodnika Biskupa Dubrawy, przy stopniu wodnym na Jelenim Potoku, jest dobrze oznaczony i nie sposób go przegapić. Jak już pisałem, budowę chodnika rozpoczęto w roku 1885, a miejscowa hrabina nazwała go imieniem biskupa. Chodnik odnowił po latach KRNAP. Prowadzi on prosto jak strzała, stokami Jeleniej Góry (1172), z przecinek pojawiają się widoki na dolinę i jej otoczenie, w tym skalne rumowiska na zboczach Rużovej hory.

Na chodniku biskupa Dubrawy

Za głęboko wciętym Slunnym dołem, którym spływa Krzyżowy Potok, pojawia się spłaszczony wierzchołek Rużovej hory. Wygląda stąd dość dziko – nie widać ani chaty Rużohorki, ani przeprowadzonej tuż pod wierzchołkiem kolei gondolowej na Śnieżkę. Ta ostatnia pojawi się nam dopiero w górnej części podejścia.

Widok na Rużovą horę / Zza smreków wyłania się Śnieżka

Wysokopienny las świerkowy przechodzi w młodszy i niższy, widać też zniszczenia w drzewostanie na przeciwnym stoku doliny.

Podejście Biskupim Chodnikiem / Szczyt Śnieżki z Biskupiego Chodnika

Wreszcie nachylenie podejścia maleje wraz z rzednącymi świerkami. W tyle oglądamy perspektywę doliny z Penkavczym vrchem (1105) i wystającą zza grzbietu Svetlą (1244) w masywie Czernej hory. Przed nami, obok Śnieżki, wyrastają Czarny Grzbiet i Czarna Kopa.

Widoki z górnej części podejścia chodnikiem na otoczenie Lwiego Dołu

Malejące świerki to znak że dochodzimy ponownie do wijącej się przez Lwi Dół i jego stoki  asfaltowej drogi, której okazałem pętlę właśnie ścięliśmy. Na prawo znajdują się ławeczki, pozwalające odpocząć, podziwiając efektowną panoramę.

Panorama górnej części Lwiego Dołu ze Śnieżką

Do szczytu Śnieżki w linii prostej jest stąd ok. 2 kilometry, nic dziwnego że jest doskonale widoczny. W sobotę było na nim wyjątkowo tłoczno, jak się potem okazało – m.in. w związku z „charytatywnym pochodem” z czeskiej strony, w charakterystycznych żółtych koszulkach. jedna z uczestniczek, idąca szlakiem czerwonym od strony Równi, zasłabła i zmarła tuż pod wierzchołkiem. Pojawiło się także nad Śnieżką kilka paralotni.

Widoki na Śnieżkę z drogi opasującej Lwi Dół

Idziemy teraz wspomnianą asfaltową drogą w stronę Śnieżki do pierwszego rozwidlenia, na którym skręcamy w prawo. Ta część, zwana kiedyś Vasovą louką, szybko zarasta świerkami i za kilka – kilkanaście lat obecna malownicza panorama może się mocno zdezaktualizować.

Rejon dawnej Vasovej louki nad Lwim Dołem

Po ok. 150 metrach skręcamy ponownie w prawo, w wąską początkowo ścieżkę, przekraczającą spłaszczone tu ramię między Czarną Kopą a Jeleni horą i na kolejny rozdrożu w lewo, w narzucającą się drogę.

Jeszcze jeden widok na Śnieżkę / Śnieżka i Czarna Kopa z wiatrołomu na pd. wsch. zboczu

Osiągamy skraj zarastającego świerkami wiatrołomu – tzw. Wielkiego Połomu, który zajmuje rozległe połacie pd. wsch. stoków Czarnej Kopy. Ma to swoje i dobre strony w postaci rozległej panoramy na otoczenie Przełęczy Okraj z Kowarskim i Lasockim Grzbietem.

Wielki Połom – widoki na rejon: Przeł. Okraj / Lasocki Grzbiet

Widoki z wiatrołomu: Czarna Kopa i Skalny Stół / Mała Upa

W miarę jak schodzimy wiatrołomem, po prawej pojawia się coraz szersza panorama, sięgająca Sudetów Środkowych (Góry Stołowe i Orlickie) oraz Wschodnich (Masyw Śnieżnika i Wysoki Jesionik).

Widoki na Sudety Środkowe i Zachodnie / Zbliżenie na Szczeliniec Wielki i Skalniak, w tle: Hruby Jesenik, Czarna Góra i Śnieżnik

Jak wyżej wspomniałem na krzyżówce wśród smreków należy odbić w lewo, pod górę, w stronę widocznej granicy wysokopiennego lasu – dalszą część tej trasy do Przeł. Okraj opisano pod tym odsyłaczem. Poniżej opisuję faktyczne przejście.

Rejon krzyżówki w dolnej części wiatrołomu


Tak, jak napisałem na wstępie, początkowo droga prosto biegnie spokojnie w dół jak na mapie, jednak na ok. 150 metrów (w linii prostej) od doliny potoku Dubrawy kończy się niespodzianie młodymi smrekami. Są one niezbyt zwarte, ale przejście utrudniają pniaki i resztki starych, powalonych drzew. Zachował się również na dalszym odcinku ślad chodnika w postaci bruzdy, ale w kilku miejscach jest on albo zarośnięty gęstymi młodymi świerkami, albo zawalony pozostałościami wcześniejszego drzewostanu.

Widok na Przeł. Okraj z dolnej części wiatrołomu pod Czarną Kopą / Widok na wschodnie partie Karkonoszy

Niemniej, trzymając się wspomnianych śladów dotarliśmy na krawędź dolinki, w której znajduje się, niewidoczny z góry, kilkumetrowy wodospad Dubrawy, zauważywszy że ścieżka na przeciwległym zboczu kończy się wprawdzie zarośniętym częściowo osuwiskiem, ale dalej się rozszerza. Ponadto, mimo braku mostku, schodząc zakosami, można przekroczyć potok po kamieniach.

Nad kaskadami Dubrawy / Przekraczając potok

Na przeciwległym stoku trzeba zachować ostrożność, w miejscu, gdzie ścieżka się albo osunęła, albo jest zawalona pniami drzew, jednak już po ok. 100 metrach mamy porządną dróżkę, która po kolejnych 100 metrach, sprowadza nas na znajomą asfaltową obwodnicę na skraju polany z górną częścią Żaclerskich Bud.

Lasocki Grzbiet z Żaclerskich Bud / Żaclerskie Budy

Skierowaliśmy się kawałek asfaltem w lewo, mijając miejsca parkingowe dla gości bud i na skraju łąki odbiliśmy w lewo, w dół, w wyraźny dukt. Z miejsca, w którym zagłębia się on w las łatwo dotrzeć do pobliskiego Zawojowego Wodospadu. Dukt sprowadza wkrótce na kolejny pas łąk, gdzie skręciliśmy w lewo, kładką przekraczając Sowi Potok.

Dukt przy Żaclerskich Budach / Kładka na Sowim Potoku

Mijając kolejne, malowniczo położone chatki doszliśmy do szosy z Trutnova w niższej części Małej Upy (tzw. Mała Upa Smreki), zostawiając z prawej lesistą Hajdę (995).

Majowe łąki w dolnej części Małej Upy

Za nami zostały Jelenia Góra i Czarna Kopa, z niepozornie stąd wyglądającym wiatrołomem.

Dolna część Żaclerskich Bud / Czarna Kopa z dolnej części Żaclerskich Bud

Ok. 150 metrów od wyjścia na szosę w lewo odbija łącznikowy szlak zielony, którym dotarliśmy do rozdroża Pod Jelenką, tam wychodząc na szlak żółty (połączenie z opisanym w nagłówku wariantem).

Pod Czarną Kopą / Na szlaku żółtym

_____________________________________________________________

 Najładniejszy odcinek szlaku żółtego zaczyna się już po ponownym wyjściu na łąki, w momencie gdy wydaje się on dochodzić do szosy trutnovskiej. Odbija jednak w lewo i wiedzie wśród łąk oraz zabudowań z widokami na otoczenie doliny Sowiego Potoku i Małej Upy oraz wyłaniający się na horyzoncie masyw Czernej hory.

Na szlaku żółtym

Po prawej przesuwa się wyrównany wał Lasockiego Grzbietu, w tyle rozszerza się panorama otoczenia doliny Małej Upy.

Widoki ze szlaku żółtego na otoczenie doliny Małej Upy

Przed samą Przeł. Okraj rozpoczyna się obszar bardziej zwartej zabudowy Pomeznich (Granicznych) Bud. To ostatnia okazja by obejrzeć Lasocki Grzbiet i Śnieżkę – a właściwie sam jej czubek, wyłaniający się zza skłonu Czarnej Kopy, na którym wiatrołom widać teraz w całej okazałości.

Lasocki Grzbiet z rejonu Pomeznich Bud / Śnieżka z rejonu Pomeznich Bud

Przy punkcie informacyjnym wychodzimy na szosę i przekraczamy nią granicę. Stąd jeszcze nieco ponad kilometr (częściowo szosą) za znakami żółtymi i niebieskimi do naszego punktu wyjścia pod Średniakiem. Po drodze zaliczymy jeszcze zarastającą przecinkę z widokiem na Góry Sokole i Kaczawskie.

Potok w Pomeznich Budach / Widoki spod Przeł. Okraj na Góry Sokole i Kaczawskie

MAPA