Category: Karkonosze


Rozdroże pod Dzwonkówką (920) – szlak rowerowy – Rozdroże nad doliną Jedlicy (750) – szlak spacerowy – Wołowa Góra (1033) – szlak spacerowy – Granica KPN pod Czołem (1050) – Nad Budnikami (960) – ścieżka dydaktyczna – Nad Budnikami (szlak żółty – 940) – znaki żółte – Skalny Stół (1280) – znaki niebieskie – Przeł. Okraj (1046) – znaki zielone i żółte – Rozdroże pod Dzwonkówką. Długość: 15 km. Suma podejść: 700 metrów.

Samochód zostawiamy przy początku szlaku niebieskiego na Rozdroże pod Łysociną w Lasockim Grzbiecie, ale idziemy w przeciwnym kierunku, w prawo, rozpoczynając zejście w dolinę Jedlicy tzw. Żółtą Drogą (szlak rowerowy).

Na Żółtej Drodze: Skalnik / Góry Kaczawskie

W ostatnim okresie pojawiły się tu, jak w wielu innych miejscach Sudetów, rozległe wyręby, odsłaniające widok na Rudawy Janowickie i Góry Kaczawskie.

Panorama Rudaw Janowickich z Żółtej Drogi

Za mostkiem na Jedlicy napotykamy szlak żółty z Przeł. Okraj, który prowadzi naszym duktem lekko się obniżając. Na kolejnym rozdrożu czas żebyśmy zaczęli odzyskiwać straconą wysokość, skręcamy w wygodny trakt w lewo i lekko wznosimy się w sąsiednią dolinę Piszczaka, skąd ponownie widać rejon Skalnika.

Rumowiska skalne przy Żółtej Drodze / W dolinie Piszczaka, w tle Wołowa Góra

Przekraczamy mostek na potoku i łagodnie pochodzimy do rozstaja dróg, gdzie skręcamy w lewo. Na kolejnym rozdrożu w rejonie tzw. Białego Źródła idziemy prosto, zakosami wznosząc się na niewyraźny garb zarośniętej już całkowicie Łysej Góry, a następnie trawers Wołowej Góry.

 

Skalnik z doliny Piszczaka / Rejon Łysej Góry

Wspomnianym trawersem, coraz wyraźniej, choć nie męcząco, dukt wznosi się na grzbiet łączący Wołową Górę z Czołem. Gdy go osiągniemy drogowskaz w prawo wskaże nam grzbietową ścieżkę na wierzchołek Wołowej Góry (1033), niemal całkowicie już zarośnięty ale z ładną panoramą z zachodniego zbocza, gdzie znajduje się niewielkie rumowisko Dzika. Warto zatem nadłożyć ok. 1,5 km (łącznie – wliczone w trasę) i odbić na szczyt.

Na grzbiecie Wołowej Góry, w tle Czoło / Widok z Wołowej Góry na Karkonosze

 Sam Dzik, podobnie jak szereg ścieżek prowadzących na Wołową Górę niestety zarasta i żeby wejść na rumowisko trzeba poprzeciskać się między świerkami. Nazwa góry pochodzi (podobnie jak Wołek czy Wolarz) od eksploatowanych w jej masywie ongiś rud, zasilających ośrodek górniczy w Kowarach (Schmiedbergu).

Śnieżka z Wołowej Góry

Panorama z Wołowej Góry: Smogornia i Słonecznik / Pielgrzymy, Śląskie Kamienie i Wlk. Szyszak

Jaki jest zasadniczy plus? Jest tu pusto, mimo że wakacje i sobota, co jeśli chodzi o polskie Karkonosze jest ewenementem. Ładne są również leśne dukty wokół, przypominające rejon nad Przesieką i Borowicami, zanim nie został zgwałcony budową asfaltowej drewnostrady przez dolinę Myi.

Na Wołowej Górze

Na rumowisku Dzika

Wracamy po własnych śladach do grzbietowego duktu i wznosimy się nim krótko do granicy KPN i Tabaczanej Ścieżki – szlaku zielonego z Karpacza na Przeł. Okraj. Sam szlak jest nieciekawy ale pozorna „wygoda” znakowanej trasy działa i spotykamy tu sporo turystów.

Śnieżka i rejon Przeł. pod Śnieżką z grzbietu między Wołową Górą a Czołem

Czeka nas teraz dość przykre, choć krótkie zejście po kamieniach w stronę Budnik. Ponieważ same Budniki są niemal kompletnie zarośnięte darujemy sobie zejście do samego centrum dawnej osady i w miejscu, gdzie szlak odbija od granicy KPN skręcamy w lewo, wzdłuż granicy zielono znakowaną ścieżką dydaktyczną. Z przecinek mamy wgląd na rejon dawnej osady.

Nad dawnymi Budnikami

Przyjemna ścieżka zawija w prawo i lekko się obniża, przekraczając potok z niewysokimi acz malowniczymi kaskadami. Następnie rozszerza się w dukt, którym dochodzimy do szlaku żółtego z Kowar na Skalny Stół.

Dolina potoku Malina nad Budnikami

Wychodzimy na jego końcowy odcinek stanowiący jedno z najbardziej stromych podejść po polskiej stronie Karkonoszy. I znów ma to swoje plusy – mało kto tutaj chodzi, a szlak, pomijając pierwszy odcinek rypania przez górnoreglowy las, ma swój górski urok w wyższych partiach, gdzie otwierają się widoki na otoczenie Kotliny Jeleniogórskiej.

Podejście na Skalny Stół żółtym szlakiem

Po drodze mijamy ponownie granicę KPN z nowymi ładnymi tablicami z prośbą o opłacenie biletów przez telefon. Zaś w Karkonoszach człowiek sobie jakoś radził za czasów starej nomenklatury tj. „przyjaźni polsko-czechosłowackiej” za „demokracji ludowej”, więc poradzi sobie i w dzisiejszych ciekawych czasach nomenklatury nowej. Najwyżej przejdzie całkowicie na ciekawszą i mniej zatłoczoną czeską stronę.

Podejście na Skalny Stół, w tle Wołowa Góra i Kotlina Jeleniogórska

Podejście jest męczące i nie zalecam tędy schodzenia, za to, jak wspomniałem pusto, no i dość sporo ładnych widoków, mimo drzewek.

Na żółtym szlaku

Znajomy wierzchołek Wołowej Góry, oglądany na tle głównego grzbietu Rudaw Janowickich, wreszcie zaczyna zostawać poniżej, ale to nie koniec podejścia.

Wołowa Góra spod Skalnego Stołu

Nad Kotliną Jeleniogórską

Znów wchodzimy w zwarty świerkowy bór i po kamiennych stopniach wznosimy się mozolnie na „strzechę” Kowarskiego Grzbietu.

Jeszcze jeden widoczek na Wołową / Szlak żółty, w tle Czoło

Pas boru pod Skalnym Stołem / Ostatnie schodki

Cały czas wspomagają nas panoramy w tyle, wynagradzając wysiłek.

Tuż pod Strzechą

Już płasko, między świerkami, po kamiennym, naturalnym podłożu, dochodzimy do pierwszych rumowisk na wierzchołku Skalnego Stołu.

Na Skalnym Stole

Ok. 100 metrów dalej wychodzimy na grzbietowy niebieski szlak, w wakacje dość uczęszczany, punkt widokowy nad rumowiskiem znajduje się po prawej. Ładnie widać stąd Karkonosze – od Svetlej i Czernej hory, przez Czarną Kopę i Śnieżkę po Smogornię i Wielki Szyszak, a także Pogórze Karkonoskie i polską część Gór Izerskich z Wysokim i Średnim Grzbietem.

Panorama ze Skalnego Stołu w stronę Śnieżki

Karkonosze ze Skalnego Stołu, w tle na 2gim zdjęciu Góry Izerskie

To bardzo dobre, zawieszone nad dolinami, miejsce na odpoczynek, o ile oczywiście nie spotkamy tu tłumku innych turystów.

Karkonosze ze Skalnego Stołu

Rejon Karpacza i Góry Izerskie

Szczyt Śnieżki / Równia i dolina Łomniczki – ze Skalnego Stołu

Masyw Czarnej Góry / Smogornia i Wlk. Szyszak – ze Skalnego Stołu

Po odpoczynku i obejrzeniu panoram kierujemy się za znakami niebieskimi kamienistą ścieżką prowadzącą Kowarskim Grzbietem, zwanym przez Czechów z uwagi na ukształtowanie terenu Strzechą. Na lewo otwierają się co jakiś czas widoki na Kotlinę Jeleniogórską i jej otoczenie.

Na Kowarskim Grzbiecie / Ścieżka na Czoło

Przekraczamy płyciutką przełączkę i niemal niezauważalnie osiągamy rozległy wierzchołek Czoła.

Widoki z Czoła na Karkonosze i Pogórze Karkonoskie

Z Czoła czeka nas dość mozolne zejście na Przeł. Okraj, które utrudniają ułożone na ścieżce śliskie kamienie. Co jakiś czas spomiędzy drzew możemy za to podziwiać wyłaniając się sudeckie szczyty – Trójgarb, Chełmiec, Zadzierną nad Bukówką czy Długi Grzbiet we wschodnich Karkonoszach.

Na Czole – w tle Lasocki Grzbiet / Zejście z Czoła, w tle G. Wałbrzyskie

Zejście z Czoła – Długi Grzbiet / Rejon zbiornika w Bukówce

Wreszcie wychodzimy na znajomą Tabaczaną Ścieżkę i dochodzimy do przejścia granicznego polsko-czeskiego na Przeł. Okraj. Stąd jeszcze nieco ponad 1 km, za znakami zielonymi i żółtymi, w dół, przecinając szosę do Kowar do punktu, gdzie rozpoczynaliśmy naszą wycieczkę.

Schronisko na Przeł. Okraj / Widok z zejścia na Czoło

MAPA TRASY

Reklamy

Przez Wzgórza Łomnickie

Staniszów (390) – znaki żółte – Witosza (484) – znaki żółte i bez znaków – Rozdroże pod Witoszą (390) – znaki zielone i bez znaków – Krzyżowa Góra (443) – bez znaków – Rozdroże pod Zaroślakiem (420) – bez znaków – Staniszów pałac (410) – bez znaków – Czop (458) – bez znaków – Staniszów. Długość: 10 km. Suma podejść: 250 metrów.

Skleroza nie boli – jak głosi przysłowie na czasie, choć bolą jej skutki.  Ponieważ dopiero w trasie zorientowałem się że w plecaku nie ma aparatu fotograficznego, pozostała mi camera obscura z urządzenia mobilnego, bez zooma i innych bajerów. Spacer wokół Staniszowa okazał się bardziej wymagający niż się spodziewałem a to z powodu licznych, grodzących drogi „terenów prywatnych” oraz bujnej wegetacji, która pochłonęła dawne dukty i gościńce. Dostępne mapy nie odpowiadają terenowi a prognozowane z nich panoramy okazały się w większości miejsc czysto teoretyczne. Poniższy opis nie odpowiada faktycznie przebytej trasie, lecz jest jej wygodniejszym, uproszczonym wariantem ustalonym w drodze prób i błędów rekonesansu.

Ścieżka na Witoszę

W Staniszowie, dawnej XIV-wiecznej wsi z tradycjami browarniczymi i gorzelniczymi oraz dwoma zachowanymi pałacami z XVIII w. (dziś hotelami) oraz gotyckim kościołem z przełomu XV i XVI w., zbarokizowanym jak wiele podobnych na Śląsku, samochód zostawiamy przy wyjściu szlaku żółtego na stok Witoszy.

Nad Skalną Komorą

Krótkie wspinanie jakie nas czeka na szczyt to właściwie jedyne poważne podejście na trasie, urozmaicone efektownym granitowym miasteczkiem skalnym. Całość ułatwiają schodki i barierki. Po drodze nie należy przeoczyć koleby na lewo od szlaku zwanej Skalną Komorą.

 

W Skalnej Komorze

Wyżej, już na samym szlaku, który przewija się pod malowniczymi ścianami skalnymi, by przejść między nimi, napotkamy jaskinie szczelinowe – Pustelnię i Ucho Igielne. Ta pierwsza wiąże się z działalnością miejscowego wizjonera Rischmanna.

Podejście na Witoszę

Szlak żółty na Witoszę

Podejście ułatwiają poręcze i schodki, których ciąg za Uchem Igielnym wyprowadza nas na niezbyt obszerny wierzchołek wzgórza z pozostałościami ulubionej rozrywki Prusaków przed wielką wojną tj. jednej z wielu wież Bismarcka.

Potężne zerwy Witoszy

Podejście na Witoszę

Na prawo od miejsca gdzie szlak wychodzi na wierzchołek znajduje się skalna grzęda nad kolejnym ciągiem schodków, z której kiedyś ładnie było widać Śnieżkę a dziś – ledwie ją widać za koron iglastych tu drzew.

Na stoku Witoszy

Ostatni odcinek podejścia

Bujna wegetacja ogranicza też widok z głównej platformy na Witoszy, choć wciąż zobaczymy stąd położony w dole Staniszów, Pogórze Karkonoskie, Karkonosze – od rejonu Przeł. Karkonoskiej po Szrenicę oraz Wysoki i Średni Grzbiet Gór Izerskich, rozdzielone dolinami Kamiennej i Małej Kamiennej.

Skalna grzęda na pd. wsch. od głównej platformy / Zarastający widok na Śnieżkę, Grabowiec, Równię i Smogornię

Na Witoszy – Karkonosze od Smogorni i Mł. Szyszaka po Szrenicę oraz fragment Gór Izerskich

Odpoczywamy chwilę na ławeczkach i rozpoczynamy krótkie acz niewygodne zejście przez wiatrołom na siodło poniżej szczytu. Stąd proponuję wariant nieco dłuższy, choć bardziej wygodny niż odchodząca w prawo, w krzaki zwieńczone efektowną tablicą „teren prywatny – wstęp wzbroniony” ścieżka przyrodnicza. Idziemy prosto szlakiem żółtym, wijącym się grzbietem wzgórz, wychodząc wreszcie na skraj łąk i poprzeczny szeroki gościniec ze Staniszowa do Czarnego.

Na Witoszy – Góry Izerskie i dolina Kamiennej

Tu zostawiamy znaki żółte i idziemy w prawo, lekko w dół, wychodząc na kraniec zabudowań Staniszowa. Na krzyżówce skręcamy w lewo, mijamy kolejny dom z tablicą tym razem nie „wstęp wzbroniony” lecz „uwaga! dzieci” i na kolejnym rozdrożu kierujemy się w prawo, docierając po kilkuset metrach do szlaku zielonego Staniszów – Mysłakowice. Maszerujemy nim wygodnie w lewo, mijając bagno i zagubiony wśród lasów staw.

Staw wśród lasów / Łąki z widokiem na Karkonosze

Dukt i znaki zielone zawijają w lewo, i zaraz odchodzi w lewo dawny wariant szlaku, który wychodzi ok. 200 metrów od wierzchołka Krzyżowej Góry. Wydawałoby się zasadne pójście nim, ale nie radzę z uwagi na to że stare oznakowanie wykazuje wyraźne braki przez co łatwo go zgubić, a poza tym na pewnych odcinkach szlak jest niemożebnie zarośnięty. Proponuję więc kontynuować wędrówkę prosto pod górę, nowym wariantem szlaku aż dojdziemy do krzaków i wertepów okraszonych licznymi tabliczkami „teren prywatny – wstęp wzbroniony”. Tu na kolejnej krzyżówce opuszczamy szlak i skręcamy w lewo na łąki, lekko się wznosząc.

Widoki ze Wzgórz Łomnickich na Witoszę i Rudawy Janowickie

Na następnym rozdrożu na łąkach kontynuujemy marsz prosto – po prawej otwiera się panorama grzbietu Rudaw Janowickich. Droga lekko zaczyna schodzić – nie należy się tym przejmować, gdyż w suchej dolince odbije lekko w lewo znów pod górę. Cały czas prosto, przecinając kolejne przylaski dochodzimy, po ok. 1 km od opuszczenia znakowanej trasy, do starego szlaku zielonego tuż pod skalistym wierzchołkiem Krzyżowej Góry (443) , niestety całkowicie już pozbawionym widoków, z kamiennym krzyżem pruskich władców z roku 1874.

Kamienny krzyż na Krzyżowej Górze

Pozostaje nam zatem obejście tutejszych skałek przed powrotem tą samą drogą do szlaku zielonego.

Rumowiska skalne na Krzyżowej Górze

Idziemy teraz szlakiem zielonym w lewo, lekko w dół do kolejnego rozstaja, gdzie w prawo ostro odchodzi niewyraźna z początku droga, która wyprowadza nas po kilkuset metrach ponownie na grzbiet Wzgórz Łomnickich.  Schodzimy z bezimiennego wzgórza (ok. 450 m n.p.m.) na płytkie siodło z rozdrożem i skrajem lasu prosto, z widokami na Śnieżkę i Rudawy Janowickie wznosimy się znów łagodnie.

Widoki z grzbietu: Rudawy Janowickie / Kowarski Grzbiet i czubek Śnieżki

Przed nami wyrasta teraz kopa Zaroślaka (483 m). Na rozdrożu pod szczytem droga prosto poprowadzi nas do Czerwonego Dworku i Głębocka, skąd możemy kontynuować wędrówkę np. na Grabowiec, my jednak skręciliśmy w prawo, w drogę wiodącą do dworu górnego w Staniszowie.

Pod Zaroślakiem / Przydrożne głazy

Cały czas prosto obniżamy się nią w płytką nieckę z położonym na skraju dawnego dworskiego parku stawem.

Staw w staniszowskim parku / Dawne budynki folwarczne

Przy stawie skręcamy w prawo i parkową aleją dochodzimy do dawnego dworu górnego, pierwotnie renesansowego, obecnie hotelu.

Przy dawnym dworze górnym w Staniszowie

Za bramą skręcamy w prawo, w wiodącą pod górę uliczkę. Chcąc dojść na Czop (458), trzeba następnie odbić w lewo, wzdłuż ogrodzenia nowo powstających zabudowań, wychodząc na wzgórze po lewej, na którego wierzchołku rozsypane są skałki.

Skałki na wierzchołku Czopa

Za kulminacją leśna ścieżka zawija w lewo i doprowadza do najciekawszej formacji Czopa zwieńczonej okazałym blokiem skalnym zwanym Grenadierskim Kamieniem.

Grenadierski Kamień

Od kamienia ciąg starych schodków sprowadza nas w dół zbocza poniżej skalnej ściany.

Zejście z Grenadierskiego Kamienia

Tu należy skierować się mało wyraźną ścieżką w lewo, schodzącą zakosami na skraj łąk poniżej i tu w lewo, wzdłuż płotu, kierując się do luki między ogrodzeniami. Przy pierwszym domu skręcamy w prawo i wychodzimy na widoczną szosę Sosnówka – Jelenia Góra. Stąd jeszcze ok. 400 metrów prosto do placyku pod Witoszą, gdzie rozpoczynaliśmy naszą wędrówkę.

Pod Grenadierskim Kamieniem / Witosza ze Staniszowa

MAPA TRASY (oznaczono jedynie część z powodu braku siatki dróg)

 

Taka niemiła niespodzianka czekała nas przy wyjściu na jedną z ulubionych tras – trawers Lasockiego Grzbietu od strony szosy na Przełęcz Okraj. Pretekstem do zamknięcia dwóch szlaków – niebieskiego i czerwonego okazała się tym razem ochrona cietrzewia. Chcąc nie chcąc, aby nie cofać się na Lubawkę pojechaliśmy na Okraj, gdzie, jak zwykle znaleźliśmy zapchaną szosę po polskiej stronie parkującymi na lewo pojazdami i pusty prawie duży parking po stronie czeskiej.

 

Pomezni boudy

Pogoda okazała się łaskawa – to znaczy na Śnieżkę coraz to zachodziły, kłębiące się niczym słup dymu znad wulkanu chmury, po stronie ziemi broumowskiej i Kotliny Kłodzkiej występowały wszelkie objawy oberwania chmury, natomiast nad Lasockim Grzbietem pojawiały się jedynie puszyste jak śmietankowe lody obłoki.

 

Rejon Przełęczy Okraj

Już tradycyjnie dreptaliśmy asfaltową dróżką w stronę kościółka w Małej Upie, mijając odnawiające się penziony, malowniczo przycupnięte w środku widoku na Śnieżce, a i będąc mijanym przez spalinową kolejkę kołową o tchnącej typowo czeskim urokiem nazwie: Vlaczek Upaczek.

 

Droga z Pomeznich boud do Kostela

Minąwszy las, przy krzyżówce na spłaszczeniu i skraju kolejnej łąki opadającej ze stoków Łysociny, przy ławeczkach i drogowskazie na Rotterovy boudy, skręcamy w prawo, w przyjemny leśny dukt, łagodnie opadający przez młody las świerkowy na otwierającą się poniżej malowniczą polanę, której górnym skrajem biegnie żółty szlak turystyczny.

 

Rotterovy boudy

Czerwiec i lipiec to okres kwitnienia łąk karkonoski, co wiąże się ze znaczną ilością uwijających się pośród nich owadów. Efektowne są zwłaszcza motyle. Do najbardziej efektownych należy paź królowej.

 

Paź królowej na Lasockim Grzbiecie

Do bardziej licznych należą rusałki, na przykład ta najbardziej popularna – pawik czy dość liczne na Rotterovych boudach dostojki.

Rusałka pawik pod Lasockim Grzbietem / Na Rotterowych budach

Oprócz powyższego, jak już tu kiedyś pisano, głównym walorem polany przy Rotterowych boudach są rozległe widoki na grzbiet Rużovej hory, Śnieżkę oraz Czarny i Kowarski Grzbiet.

 

Panorama najwyższych partii Karkonoszy z Rotterowych bud

 

Śnieżka z Rotterowych bud

Do niewątpliwych zalet polany należy również to że stosunkowo rzadko zaglądają tu turyści, zwykle zmierzający najkrótszym, górnym szlakiem do kościółka.

 

Jeszcze dwa widoczki z Rotterovych bud

Z Rotterovych bud szlak obniża się w dolinkę spływającego z Łysociny do Małej Upy potoczku, by krótko podejść do siodełka i rozstaju dróg przy kościółku św. Piotra i Pawła pod Krowią Górą.

 

Szlak żółty pod kościółkiem w Małej Upie

 

Szlak żółty pod Krowią Górą

Kościół pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła znajduje się na wysokości 975 m n.p.m., przy rozdrożu w dawnym centrum Małej Upy. Pierwszy budynek w pobliżu świeżej granicy austriacko-pruskiej (po wojnach śląskich i aneksji Śląska przez Fryderyka II) powstał pod koniec XVIII wieku jako budowla drewniana. Konsekrowano ją w roku 1791. Przy kościele powstały szkoła i karczma. 10 września roku 1806 kościółek spłonął po uderzeniu pioruna podczas burzy. Wkrótce na jego miejscu postawiono nowy, późnobarokowy murowany kościół, w którym, w dzień św. Łukasza Ewangelisty, 18 października roku 1809 odbyła się pierwsza Msza Święta. W skromnym środku, na łuku oddzielającym prezbiterium od nawy znajduje się orzeł austriacki. Kościółek remontowano w roku 1889 i ponownie w latach 80-tych XX wieku. Obecnie nabożeństwa odbywają się tu jedynie okresowo, m.in. w święto patronów – Apostołów Piotra i Pawła.

 

Przy kościółku w Małej Upie / Wnętrze kościoła św. Piotra i Pawła.

Obok kościoła, cmentarza, dawnej szkoły i karczmy stoi figura św. Jana Nepomucena. Idziemy teraz kawałek w górę za znakami czerwonymi, z powrotem w stronę Okraju, mijając kamienny krzyż. Po lewej ponownie widać Śnieżkę.

 

Siodło pod Krowią Górą / Śnieżka z dawnego centrum Małej Upy

Przy widocznym po prawej wyciągu narciarskim opuszczamy szlak i wiodącą wzdłuż niego drogą podchodzimy mozolnie przez polanę Rennerowych bud. W tyle ponownie otwierają się widoki – obok Śnieżki, Czarnego i Kowarskiego Grzbietu oraz grzbietu Rużovej hory obejmujące także Czerną horę nad Jańskimi Łaźniami oraz sąsiednią Svetlą.

 

Rennerove budy

 

Masyw Czernej hory z podejścia stokami Lasockiego Grzbietu / Zbliżenie na Śnieżkę i Czarną Kopę

Dochodzimy do poprzecznego duktu i skręcamy weń w prawo, już łagodnie wznosząc się stokami Łysociny. Wkrótce droga zagłębi się w las, zatem to pora by raz jeszcze obejrzeć panoramę rejonu Małej Upy.

 

Na trawersie Lasockiego Grzbietu

Łagodnie wznosimy się wśród brzóz, świerków i jagodzin, okrążając zbocze Łysociny. Z tego odcinka możemy liczyć jedynie na fragmentaryczne widoki – spomiędzy drzewek bądź wąskich przecinek w ich szpalerach.

 

Droga na Łysocinę / Śnieżka ze zboczy Łysociny

Oprócz Śnieżki oglądamy dolną część Małej Upy oraz Lwiej Doliny, nad którą pojawia się Lisia Góra.

 

Na trawersie Łysociny

Dochodzimy do zakrętu z przystankiem „Bajkowej ścieżki” dotyczącego gadki o serze i sójczym piórku (niestety brak jest tablicy w języku polskim, możemy za to poczytać tekst czeski o serku „ze wszech syrkou najsyreczkowniejszym”). Tu skręcamy w lewo i wciąż niezbyt stromo podchodzimy południowym ramieniem Lasockiego Grzbietu. Teren się spłaszcza, świerki stają się rzadkie i zaczyna dominować kosówka.

 

Podejście na Łysocinę

Na rozwidleniu wybieramy coraz węższą dróżkę prosto, która miejscami wydaje się ginąć wśród kęp kosodrzewiny, ale wreszcie wyprowadza na polską granicę, którą biegnie szlak zielony.

 

Ginąca w kosówce ścieżka / Wyjście na granicę polsko-czeską

Czeka nas teraz tuptanie w lewo, rozległym grzbietem. Co jakiś czas główna ścieżka się rozwidla – jeśli pójdziemy prawą jej odnogą, obejrzymy panoramę Sudetów Środkowych od Krąglaka, przez Trójbarb po Chełmiec, Ślężę, Góry Suche i Sowie, z zalewem w Bukówce na pierwszym planie.

 

Na Lasockim Grzbiecie

Z kolei w miejscu, gdzie grzbiet zaczyna opadać po lewej znajduje się niewielkie rumowisko skalne z widokiem na Karkonosze.

 

Szlak przez Lasocki Grzbiet / Vyhlidka na Karkonosze

Miejscami teren jest podmokły i tu można w lecie liczyć na przydrożne maślaki. W końcu szlak i granica zaczynają się obniżać, schodząc w gęsty świerkowy las.

 

Zejście z Lasockiego Grzbietu

Zanim zejdziemy na Przełęcz Okraj, mijamy jeszcze niewielkie, zarosłe torfowisko z kępami sosny błotnej i występującą gdzieniegdzie wełnianką (na prawo od szlaku).

 

Czoło z zejścia na Przełęcz Okraj

MAPA