Archive for Kwiecień, 2019


Wrocław i Nysa w Kronice norymberskiej

Jedną z ciekawszych cech ery internetu jest to że interesujące rzeczy znajdujemy w zaskakujących miejscach. I tak na stronie możemy znaleźć tłumaczenie obszernego fragmentu Kroniki norymberskiej dotyczące Śląska. Tak zwana Kronika norymberska popularność w ostatnich latach zyskała w kręgach promotorów Sarmacji czy też właściwie tzw. Wielkiej Lechii, tutaj jednak zajmiemy się nią z uwagi na zawarte w owym dziele ilustracje posudeckich miast – jedne z najstarszych zachowanych panoram Wrocławia (fol. CCXXXIIII) i Nysy (fol. CCLXVII a 272). Księgę Kronik (Liber cronicarum [cum figuris ymaginibus ab inicio mundi]), bo tak ją się określa w samym dziele, wydaną jako inkunabuł w lipcu roku 1493, w Norymberdze (stąd potoczna nazwa), spisał po łacinie lekarz i bibliofil Hartmann Schedel. Równolegle przygotowano niemiecką wersję językową, wydaną kilka miesięcy później, pod koniec roku 1493 (przypomnijmy, to ten rok, w którym Krzysztof Kolumb wyruszył na drugą wyprawę za Ocean Atlantycki). Księga zawiera historię świata, rozpoczynającą się od chronologii biblijnej, z podziałem na siedem eonów.

Sąd Ostateczny z Kroniki norymberskiej

Co do ilustracji, to, jak się przypuszcza, w ich tworzenie mógł być zaangażowany współpracujący z warsztatem Michała Wolgemuta – Albrecht Duerer. Natomiast panoramy Wrocławia i Nysy tworzył najprawdopodobniej Wilhelm Pleydenwurff, który odwiedził wcześniej Śląsk. Tuż po ilustracji Sądu Ostatecznego w Kronice znajduje się opis O Królestwie Polskim i jego początkach z ilustracją Sarmacji. Opisuje się w nim zwłaszcza Kraków wraz z jego uniwersytetem, polskich królów, świętego Stanisława oraz polskie żubry. Co ciekawe, po opisie Polski następuje opis Nysy, jako miasta słowiańskiego na Śląsku, siedziby biskupiej (w ramach gnieźnieńskiej archidiecezji).

O regionie Sarmacji i Królestwie Polskim

Znajdziemy tu także opis samego Śląska. Kronikarz pisze o dawnej śląskiej puszczy, części wielkiego Lasu Hercyńskiego, opisuje rzekę Odrę z dopływami – m.in. Olzą, Nysą, Oławą, Baryczą, Kaczawą i Bobrem. Pisze także, przypuszczalnie za Długoszem, o Ryczynie jako siedzibie biskupów wrocławskich. Wśród znaczących miast śląskich, obok Wrocławia i Nysy, wymieniono m.in. Głogów, Legnicę, Opole, Świdnicę, Ząbkowice, Oleśnicę, Ziębice i Brzeg. Autor tekstu odnotował też dużą ilość wspaniałych klasztorów, a także rozpowszechnienie na Śląsku „kultu Bożego”. Niepochlebnie wyraził się o chłopach posługujących się polskim językiem jako leniwych i skłonnych do pijaństwa. Odnotowano też chętne spożywanie piwa oraz import wina morawskiego i węgierskiego, a także uprawę winorośli w rejonie Krosna.

Nysa w Kronice norymberskiej: od lewej – Brama Wrocławska, szpital św. Barbary, kościół św. Jakuba i dzwonnica

Nysa w Kronice norymberskiej: zamek biskupi, ratusz, Brama Ziębicka i kościół bożogrobców

Przejdźmy teraz do interesującej nas panoramy Wrocławia. Jest ona ukazana w analogicznej perspektywie co na opisywanym w poprzednim odcinku obrazie św. Jana Kapistrana ze zbliżonego okresu – tj. od strony Bramy Świdnickiej z Górami Kocimi w tle, choć dokładniejsza. Za Bramą Świdnicką mamy zatem kościół Bożego Ciała oraz kościół św. Doroty, Stanisława i Wacława. Dominuje oczywiście nad miastem wieża kościoła św. Elżbiety, na tle której łatwo przeoczyć wieżę ratusza.

Panorama Wrocławia od pd. – fragment 1

Dalej oko przesuwa się po kościele św. Marii Magdaleny, mija wieże kościołów św. Jakuba i św. Wojciecha oraz rejon Bramy Oławskiej oraz zmierza ku odrzańskim wyspom z wieżami kościołów Najświętszej Marii Panny na Piasku, św. Krzyża i katedry – warto zwrócić uwagę na tę ostatnią, w której wówczas wyróżniała się wieża północna fasady zachodniej z okazałym hełmem, który spłonął w roku 1540. Wieża południowa miała wówczas zaledwie cztery kondygnacje i została „podciągnięta” dopiero w XVI w. [punkty odniesienia na mapie Weinhera]

Panorama Wrocławia – fragment II

 

Reklamy

Brama w Sudety – suplement

Panorama miasta Wrocławia z końca XV wieku

Panorama, a właściwie jej wyrywek została zamieszczona na zaginionym podczas II wojny światowej obrazie przedstawiającym św. Jana Kapistrana, którego wygląd znamy z przedwojennych reprodukcji (por. koniec wpisu). Historię obrazu opisał m.in. J. Kostowski w tekście: Wrocławski obraz Jana Kapistrana a wczesna ikonografia Świętego (Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Wydział Nauk o Sztuce. Sprawozdania nr 106 za 1988 r.). Malowidło powstało przed konsekracją w roku 1502 budowanego od roku 1463 gotyckiego kościoła bernardynów (obecnie Muzeum Architektury), których klasztor był wynikiem wizyty we Wrocławiu w roku 1453 włoskiego mnicha. Na obrazie znalazły się akcenty z biografii Kapistrana – chorągiew z monogramem IHS, tj. wskazującym na święte imię Jezus, do którego pobożność Kapistran propagował wraz z Bernardynem Sieneńskim a także – pod stopami świętego – postać zdobywcy Konstantynopola sułtana Mahometa (Mehmeda) II, którego wojska zatrzymała pod Belgradem krucjata prowadzona przez Kapistrana i węgierskiego wodza Jana Hunyadyego, zwanego przez Turków Przeklętym Janem. Panorama Wrocławia  obejmuje miasto przypuszczalnie od strony Bramy Świdnickiej (wg stanu z końca XV w.) widoczne są wieże kościołów św. Elżbiety (wówczas najwyższa wieża na Śląsku i jedna z najwyższych na świecie – ok. 130 metrów z iglicą ukończoną w połowie XV w.), św. Macieja, św. Marii Magdaleny, św. Jakuba oraz Najświętszej Marii Panny na Piasku.

reprodukcja obrazu za: https://www.dbc.wroc.pl/dlibra/publication/7004/edition/6882

Judaszki to stary i niegdyś powszechny zwyczaj niszczenia, wieszania, palenia Judasza, opisywany już w XVIII- i XIX-wiecznych źródłach. Kilka, a nawet kilkanaście wybranych osób szyje wcześniej wielką kukłę z workowego płótna lub juty, wypychając i modelując ją trocinami. Jest to postać męska o wyraźnie semickich rysach, z wymalowanym na piersiach wielkim napisem Judasz Zdrajca. Kukłę tę w nocy z Wielkiej Środy na Wielki Czwartek albo już w Wielki Czwartek, przed wschodem słońca, wiesza się na wysokim drzewie, aby gdy dzień nastanie, wszyscy mieszkańcy miasteczka mogli ją oglądać. Wczesnym popołudniem kukłę Judasza odcina się ze stryczka, a wybrany sędzia i oskarżyciel w jednej osobie wlecze ją uliczkami, wśród krzyków, drwin i złorzeczeń towarzyszącego mu tłumu, który okłada kijami i obrzuca kamieniami szmacianego Judasza. Wreszcie (już poza ludzkimi siedzibami) bardzo sponiewierana kukła, wyobrażająca zdrajcę Chrystusa, zostaje rozerwana na kawałki, a te podpala się i wrzuca do wody.

za: polskieradio.pl – Radiowe Centrum Kultury Ludowej, 15.04.2019 r.

W Wielką Środę, po odprawionej jutrzni w kościele, która się nazywa ciemną jutrznią, dlatego iż za każdym psalmem odśpiewanym gaszą po jednej świecy, jest zwyczaj na znak tego zamięszania, które się stało w naturze przy męce Chrystusowej, że księża psałterzami i brewiarzami uderzają kilka razy o ławki, robiąc mały tym sposobem łoskot; chłopcy swawolni, naśladując księży, pozbiegawszy się do kościoła z kijami, tłukli nimi o ławki z całej mocy, czyniąc grzmot po kościele jak największy tak długo, póki aż dziadowie i słudzy kościelni, przypadłszy z gandziarami, nie wyparowali ich z kościoła. Ale chłopcy szybciejsi w nogach od starych dziadów, urwawszy tego i owego po plecach kijem, sami zdążyli przed gandziarą umknąć z kościoła. Toż dopiero zrobiwszy bałwan z jakich starych gałganów, wypchany słomą na znak Judasza, wyprawili z nim na wieżą kościelną jednego lub dwóch spomiędzy siebie, a drudzy z kijami na pogotowiu przed kościołem stanęli. Skoro Judasz został zrucony z wieży, natychmiast jeden, porwawszy za postronek uwiązany u szyi tego Judasza, włóczył go po ulicy biegając z nim tu i ówdzie; a drudzy goniąc za nim bili go kijami, nieprzestannie wołając co z garła: „Judasz! Judasz!”, póki owego bałwana wniwecz nie popsuli.

za: Jędrzej Kitowicz: Opis obyczajów za panowania Augusta III

Bystroń podaje, że w nocy ze Środy na Czwartek, czasem w Wielki Czwartek przed wschodem słońca, zaczynały się judaszki, znane już w XVIII wieku, których celem było rozprawienie się z Judaszem za zdradzenie Chrystusa. Przygotowywano na tę okazję kukłę ze starych szmat lub słomy, wieszano na wieży kościelnej, by później zrzucić ją i zostawić na pastwę tłumu uzbrojonego w kije, w końcu ją spalić lub utopić w stawie. Zwyczaj ten kultywowany jest do dziś m.in. w Pruchniku i Skoczowie na Śląsku Cieszyńskim, gdzie mieszkańcy przygotowują worek, następnie wypełniają go trocinami, nadając mu kształt mężczyzny, a na piersi malują napis „Judasz zdrajca”. Taką kukłę wieszają na najwyższym drzewie tak, jak powiesił się Judasz, by była widoczna dla wszystkich mieszkańców. Po południu stryczek jest odcinany, a kukła wleczona po wsi. W tym czasie „Judasz” jest okładany kijami, obrzucany kamieniami i wyzwiskami. Gdy pochód dociera poza obręb budynków mieszkalnych, kukła, bardzo już zniszczona, zostaje spalona i wrzucona do wody. Wyraz judaszki odnotowany został w Słowniku warszawskim jako ‘obchód odbywany przez chłopców w Wielką Środę lub w Wielki Piątek, polegający na robieniu z gałganów bałwana, wyobrażającego Judasza, oprowadzaniu go, biciu, targaniu i topieniu’ (SW II, 184), i w słowniku pod red. Doroszewskiego, gdzie opatrzony został kwalifikatorami dawny, regionalny (SJPD III, 434). Wymienia go również Karłowicz za Kolbergiem w znaczeniu ‘obchód w Wielką Środę’ z Mazowsza i Małopolski (głównie Krakowa) (SGP II, 272).

za: K. Pawlik: Słownictwo z zakresu zwyczajów i obrzędów wielkanocnych w perspektywie historycznej

W tradycji ludowej jednym z ciekawszych zachowanych ech daw­nych misteriów i inscenizacji religijnych z okresu Wielkiego Tygod­nia jest również (pomijając przedchrześcijańskie elementy w rodowo­dzie tego obrzędu) tzw. palenie Judasza, daleki ślad pierwotnej sce­ny [w misteriach] z Judaszem. Tak też postrzegał ten zwyczaj S. Windakiewicz pisząc: Dalekim śladem znajomości sceny z Judaszem będzie zwyczaj włóczenia bałwana Judaszowego po ulicach w Wielki Czwartek Jeszcze na przełomie XIX i XX stulecia prawie w całej Polsce cen­tralnej i południowej w Wielką Środę lub w Wielki Czwartek, przy akompaniamencie hałasu drewnianych klekotek wielkopostnych i ob­rzędowych śpiewów, palono kukłę wyobrażającą Judasza. Obrzęd ten najdłużej, bo do lat 50. naszego stulecia, przetrwał na Podbes­kidziu, koło Krakowa i Myślenic. Judasza palili chłopcy i młodzi parobcy traktując karanie zdrajcy również jako wspaniałą zabawę. (…) Niekiedy egzekucję Judasza rozpoczynało zrzucenie jego podobiz­ny z kościelnej wieży lub dzwonnicy. Już w XVIII w. J. Kitowicz re­lacjonował: Chłopcy zrobiwszy bałwana z jakich starych gałganków; wypchawszy słomą na znak Judasza, wyprawiali z nim na wieżą ko­ścielną jednego lub dwóch spomiędzy siebie, a drudzy z kijami w po­gotowiu przed kościołem stanęli. Skoro Judasz został zrzucony z wie­ży, natychmiast jeden porwawszy za postronek wiszący u szyi tego Ju­dasza, włóczyli go po ulicy 69. Taki scenariusz początku obrzędowej kaźni Judasza wspominali jeszcze pod koniec lat 70. XX w. miesz­kańcy Makowa Podhalańskiego. Przed I wojną światową zrzucano tu Judasza z kościelnej wieży, a że świątynia stoi na wzniesieniu, kukła mająca w środku korpusu starą beczkę toczyła się uliczką w dół ze strasznym hałasem. Biegli za nią chłopcy okładając Judasza kijami aże dudniało. Wreszcie beczka ulegała rozbiciu, a wówczas bezkształt­ną kukłę wleczono nad rzekę, na kamieniec, gdzie palono ją w og­nisku 70. Ludoznawca Władysław Kosiński zapisał w 1912 r., że we wspomnianym Makowie: W Wielki Czwartek wieczorem młodzież wy­nosi na góry maźnice lub beczki smolne i zapaliwszy takowe, spuszczaje pyrkaniem [toczeniem] z wierzchołka góry na dół płonące. Towa­rzyszyło temu wykrzykiwanie wierszowanych tekstów o Judaszu. We wsiach u północnych podnóży Babiej Góry zadowalano się wlecze­niem Judasza spod kościoła, a gdy kościół był daleko, spod kapliczki, na pobliski kamieniec, gdzie okrążano z nim płonący stos. Obecni bili go kijami i szarpali, by wreszcie wrzucić w płomienie. Gdy objęły one kukłę uciekano z krzykiem od ognia do domów.

za: U. Janicka-Krzywda: ELEMENTY WIDOWISK I MISTERIÓW RELIGIJNYCH W OBRZĘDOWOŚCI LUDOWEJ OKRESU WIELKIEGO TYGODNIA NA OBSZARZE POLSKI POŁUDNIOWEJ, naszaprzeszlosc.pl

Nie boi się Pani, że nikt za chwilę nie będzie kojarzył, czym są judaszki, czyli zwyczaj wieszania, palenia lub topienia kukły apostoła zdrajcy, o którym pisze Pani w swojej książce poświęconej obrzędom wielkanocnym: „Witaj dniu uroczysty”?
– Wspólne obyczaje, choć ciągle się zmieniają, są znakiem, że jestem „z tej ziemi”, „z tego domu” – to rodzaj międzypokoleniowej komunikacji. Mam wciąż w pamięci wzruszające opowieści przemiłych gospodarzy z niewielkiego starego skromnego domu w Podegrodziu k. Nowego Sącza. Gospodyni mówiła mi, że chociaż wszystkie jej dzieci rozbiegły się po świecie, nie wyobrażają sobie aby spędzać święta gdzie indziej niż w rodzinnej chałupce. Ta kobieta umiała przekazać swoim dzieciom tyle wartości, tyle miłości i ciepła, że przyjeżdżają z tych swoich miejskich wygód do dwóch małych izb, gdzie muszą spać na ziemi i korzystać z wody ze studni, żeby wziąć ożywczy „prysznic” prawdziwej religijnej i domowej świątecznej atmosfery.

z rozmowy z etnograf – B. Ogrodowską, za: kosciol.wiara.pl, 2006

W środę chrześcijanie wspominają dzień, w którym Judasz Iskariota zdradził Jezusa Chrystusa. I to właśnie wokół postaci apostoła-zdrajcy koncentrują się najważniejsze obyczaje związane z Wielką Środą. Z postacią niewiernego apostoła wiąże się najpopularniejszy zwyczaj, tzw. Judaszki, czyli wieszanie czy też pojmanie Judasza. Wykonywano słomianą kukłę, która symbolizowała Judasza. Kukłę zrzucano z najwyższego budynku, następnie ją bito kijami, szarpano, włóczono po ulicach, na końcu ją palono lub topiono.

za: Siewca Wielkopolski, 2017

Wielki Tydzień charakteryzuje się nie tylko bardzo bogatą liturgią, ale także obfitością tradycji ludowych i domowych zwyczajów. W Wielką Środę lub w Wielki Czwartek w całej Polsce odbywały się tzw. Judaszki, czyli rytualne niszczenie, topienie lub palenie kukły Judasza – zdrajcy.

za turobin.kuria.lublin.pl

Jeszcze na przełomie XIX i XX stulecia w prawie całej Polsce centralnej i południowej w Wielką Środę lub w Wielki Czwartek, przy akompaniamencie hałasu drewnianych klekotek wielkopostnych i obrzędowych śpiewów, palono kukłę wyobrażającą Judasza – zdrajcę Chrystusa. (…) Ten stary wielkotygodniowy zwyczaj jeszcze w XIX wieku odnotowywali prawie wszyscy ludoznawcy i pamiętnikarze. Zygmunt Gloger (1845 – 1910), badacz polskich tradycji pisał: W niektórych okolicach w Wielki Czwartek (zwany także cierniowym) gromada chłopców […] zrobiwszy sobie Judasza ze słomy […] szła do kościoła na „ciemną jutrznię”, Judasza z sobą niosąc. W kościele pod chórem wśród ludu stali uszykowani jak wojsko pod przywództwem jednego. Po skończonej jutrzni, na cmentarzu, chłostano Judasza kijami i siekano go drewnianymi pałaszami wśród wrzawy i śmiechu zebranego ludu. Potem włożywszy go na taczki wieziono na plebanię i do dworu, gdzie powtarzano to samo widowisko. Z dworu udawano się z Judaszem do gospody, a wreszcie albo topiono go w rzece czy stawie, albo gdy się ściemniło, palono na wzgórzu nad wioską. Z kolei o paleniu Judasza w rejonie Warszawy wspominał w 1864 roku Kazimierz Wójcicki (1807 – 1879), wybitny znawca kultury polskiej i archiwista, pisząc:…robiono w Wielki Piątek bałwana na podobieństwo człowieka, przybierano go w stare łachmany, kładziono mu w zanadrze worek z 30 kawałkami szkła, jakoby tyluż srebrnikami, a powtarzając imię Judasz! Judasz! wodzono po ulicach miasta czy wioski wśród bicia i obelg, poczem palono na stosie albo też topiono.

Podobiznę Judasza wykonywano ze słomy lub szmat, ubierano w starą, zniszczoną odzież starając się, by strojem przypominała Izraelitę. Kukle przyczepiano pejsy i brodę z lnianej przędzy, owczego runa, kawałków futra. Zdarzało się, że była ona ucharakteryzowana na miejscowego, nielubianego Żyda. Czasem też rozbawieni chłopcy podrzucali ją na dziedziniec miejscowej synagogi lub do sieni żydowskich domostw. Niekiedy egzekucję Judasza rozpoczynało zrzucenie jego podobizny z kościelnej wieży lub dzwonnicy. (…) W okolicach Jarosławia w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek wieszano kukłę Judasza na drzewie w pobliżu świątyni, a po południu odbywał się sąd nad winowajcą. Strącano ją kijami na ziemię, wleczono pod kościół i tutaj na dziedzińcu ogłaszano wyrok: 30 kijów za 30 srebrników, które otrzymał Judasz wydając Zbawiciela. Głównym sędzią i równocześnie wykonawcą egzekucji Judasza był z reguły, na większą hańbę sądzonego, ułomny, niedorozwinięty mężczyzna. Po wymierzeniu kary, Judasza wleczono przez wieś nad staw lub rzekę, gdzie go palono. (…) Na Podhalu jeszcze na początku XX wieku w Wielki Czwartek po zamilknięciu czyli zawiązaniu dzwonów aż do rezurekcji chłopcy hałasując tzw. kłapacami (drewniane kołatki i grzechotki) biegali dookoła kościoła goniąc wybranego spośród siebie Judasza. Potem cały orszak biegł przez wieś. W Białym Dunajcu za uciekającym przed pościgiem Judaszem krzyczano: Judos! Judos! i rzucano za nim końskim nawozem. Za odegranie tak niewdzięcznej roli chłopiec dostawał w Wielką Sobotę od kolegów nieco święconego: kawałek kiełbasy, kołacza, jajka. Często zbyt hałaśliwej zabawie, nielicującej z powagą ostatnich dni Wielkiego Tygodnia, kładli kres duchowni przepędzając z terenów przykościelnych judaśników, jak w niektórych regionach nazywano gromadę chłopców karzących Judasza.

za: deon.pl, 2015

W Babienicy pochód z Judaszem wyrusza spod remizy OSP w Wielki Czwartek wieczorem. Kukłę niosą dwaj strażacy, za nimi podążają dzieci z kołatkami oraz dorośli mieszkańcy. Po dotarciu na pole, znajdujące się poza wsią, kukłę, utożsamianą ze złem i zdradą, wiesza się na szubienicy i podpala. W Krośnicy w Wielki Piątek wieczorem praktykowany jest zwyczaj palenia Judasza. Po nabożeństwie w kościele poza wsią na wzniesieniu zwanym „Białkową górką” młodzi mężczyźni z Krośnicy i Boryczy podpalają wysoki stos, na szczycie którego znajduje się symboliczna szubienica z wiszącą na niej kukłą Judasza. Mężczyźni trzymają pochodnie zapalone od znajdującego się w pobliżu mniejszego ogniska, stają wokół stosu i na dany znak podpalają go. Do końca lat 90. XX w. zwyczaj praktykowany był także w Boryczy. Pochód z Judoszem przemierza ulice Skoczowa w Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Wysoką, słomianą kukłę prowadzą dwaj halabardnicy. Za nimi podążają mieszkańcy, a wśród nich dzieci z drewnianymi kołatkami, pokrzykujące „kle, kle, kle!!!”. Pochód zaczyna się i kończy w strażnicy OSP, przed którą w Wielką Sobotę kukła Judosza zostaje spalona. (…) Ślady podobnych praktyk odnajdujemy także w innych kulturach. W tradycji żydowskiej podczas święta Purim imię znienawidzonego Hamana zagłuszane jest okrzykami i odgłosem kołatek, zaś jego kukła zostaje spalona.

za: Czas niezwykły. Obrzędowość doroczna na Górnym Śląsku

„Judaszki” Zespołu z Sędziszowej przedstawiono jako kolejne widowisko w ramach prezentacji konkursów wielkanocnych. Były one ilustracją dawnego zwyczaju praktykowanego w małopolskich wioskach koło Przeworska, kiedy w Wielką Środę zrzucano z wieży kościelnej kukłę Judasza z trzydziestoma szkiełkami. Symbolizował zło. Wśród czynionych hałasów i śpiewów wynoszono go potem poza granice wiejskich opłotków. Odtworzony przez grupę wiejskich kobiet z użyciem wielkiego manekina i towarzyszącymi zwyczajowymi śpiewami przypominał zwyczaj mający na celu oczyszczenie przestrzeni z mocy, których należało pozbyć się w obliczu nadchodzącego Święta Zmartwychwstania.

za: H. Dunin – Wielkanoc w Łomnicy czyli tradycja w pałacach, Łomnickie Laboratorium Dziedzictwa Kulturowego

o paleniu Judasza w Pruchniku na historia.org.pl – tekst z roku 2016

zdjęcia z dawnych obchodów w Pruchniku na portalu niezwykle.com

Wersji jest kilka, ale jeśli jest to figurka czy kukła to się ją pali. Jeśli judaszem jest przebrany człowiek to na przykład przywiązuje się go do płotu, symbolicznie wiesza się. Tych wersji jest wiele. – zwyczaj palenia Idasza w Czechach

spory o „Judaszki” w II Rzeczypospolitej:

Skazani za judasza. Onegdaj w sądzie okręgowym rozegrał się epilog dubieckiej sprawy judaszowej. Oto jej przebieg. W 1920 roku powstał w Dubiecku zwyczaj wieszania Judasza w nocy z wielkiej środy na wielki czwartek. Aż do roku 1925 Judasza wieszano bez większych zaburzeń i zdarzeń małomiasteczkowych. Byłoby się zatem „wieszanie Judasza” odbyło spokojnie i w 1925 roku, gdyby nie nakaz starostwa, które zaleciło policji, ażeby za wszelka cenę nie dopuściła do obchodzenia tego zwyczaju, drażniącego nie wiadomo dlaczego ludność żydowską. Mieszkańcy Dubiecka z przekory postanowili powiesić dwóch Judaszów. Lecz wykonać było trudniej, bo zebrani policjanci odbili manekiny-Judasze prowadzone na śmierć. Następstwem tego były awantury całonocne w miasteczku i aresztowanie kilkunastu osób za zbrodnię zakłócania spokoju publicznego. Z oskarżonych stanęło przed sądem 10 osób, z których dwie zostały skazane na pięć dni aresztu z zamianą na grzywnę.

za: kuriergalicyjski.com