Piękna, słoneczna pogoda w ostatnią sobotę i niedzielę w Sudetach. Mroźna w dolinach i niższych partiach, cieplejsza wysoko na grzbietach Karkonoszy i Jesioników (termometry w promieniach słońca notowały nawet powyżej +15 stopni Celsjusza). Rano w niedzielę, wg czeskich danych meteo na głównym grzbiecie Karkonoszy temperatura powietrza utrzymywała się w rejonie 0, podczas gdy tradycyjnie, na izerskich torfowiskach spadła nieco poniżej -20 stopni Celsjusza. W sobotę odczucie zimna potęgował wiatr, płatając niesympatyczne psoty drogowcom i kierowcom, to jest zwiewając śnieg z zasp na drogi, te boczne i te główniejsze (np. popularną dojazdówkę w Karkonosze na odcinku Bolków – Kaczorów).

Łąki nad Mysłowem, w tle masyw Lubrzy

Śniegu na łąkach po pas, koń wprawdzie przejdzie, ale człowiek się zapadnie, co przeszkodziło nam w spacerze po malowniczym rejonie Radzimowic.

Konie pod Księżym Kamieniem / Droga do Radzimowic

Stadko koni po mroźnej nocy schroniło się przed podmuchami w niewielkim lasku pod skałką Księży Kamień. Całe szczęście słońce szybko wznosiło się po nieboskłonie, ocieplając wizerunek zimy.

Pod Księżym Kamieniem

 Mgiełka od mrozu i słońca nieco ograniczała widoczność, a droga na widokowe wzgórze z flagą okazała się nieprzetarta. Mimo to widać było pobliski Miłek, Połom i rejon Barańca oraz Skopca, a na horyzoncie – kontur rozświetlonych Karkonoszy.

Widok z rejonu Radzimowic na zachód / Na skraju Radzimowic

W samych Radzimowicach cicho i pusto, tylko potężny ślad pługa świadczył o tym że w miejscowości trwa życie.

W Radzimowicach

Kilkaset metrów za wsią ślad pług nawrócił, stąd po herbacie i podziwianiu widoków postanowiliśmy zejść do Mysłowa by podjechać do niedalekich Janowic Wielkich.

Zimowy pejzaż radzimowicki z Karkonoszami w tle


Nad Janowicami w lesie doliny Janówki, mimo mrozu, praca wre – trzebiony jest drzewostan na południowych stokach Zamkowego Grzbietu. Wycięto część brzózek przesłaniających Skalne Bramy, za to teren wokół został zryty skuteczniej niż przez stado dzików.

W dolinie Janówki

Poza tym główne szlaki, poza niebieskim na odcinku od Skalnych Bram do doliny Janówki, okazały się przetarte, w tym także podejście do ruin zamku Bolczów.

Na szlaku zielonym z doliny Janówki na zamek Bolczów

Zima w sudeckiej buczynie ma niewątpliwie swoje zalety. Obok śniegu rzecz jasna, po prostu lepiej i dalej widać.

Podejście na zamek Bolczów

Zwłaszcza skalne zwaliska Bolczowa prezentują się bardziej okazale niż kiedykolwiek.

Pod zamkiem Bolczów

Na samym zamku trochę turystów. Mniej śniegu, w każdym razie nie tyle by przysypać kamienne blanki i pozostałości wieżyc.

Zima na zamku Bolczów

Na galerię widokową na murach, skąd widać czubek Śnieżki oraz Góry Sokole, dość łatwo wejść, gorzej z zejściem po śliskich, krzywych schodkach.

Na murach Bolczowa / Zejście na dziedziniec zamkowy

Zimowe skały Bolczowa

Opuszczamy Bolczów i kierujemy się czarnym szlakiem w górę Zamkowego Grzbietu, obok przysypanych Głazisk Janowickich.

Przy Głaziskach Janowickich

Jak wspomniano, nad Skalnymi Bramami ścinka – zejście w dolinę Janówki jest możliwe albo wyrypaną przez drwali drogą w prawo, albo wygodnym traktem w lewo (nieco dalej, gdyż wyjdziemy powyżej rozdroża pod Skalnym Mostem).

Zima na Zamkowym Grzbiecie / Nad Skalnymi Bramami

Z doliny Janówki można kontynuować spacer za znakami niebieskimi na niedalekie Starościńskie Skały. Po lewej, przy drodze stoi przyprószony zimową szatą Skalny Most.

Pod Skalnym Mostem

Powyżej, przy dukcie, przycupnął przysypany niemal całkowicie Piec z charakterystyczną choinką na skale.

Piec / Zapiecek

Ponieważ nie byliśmy pewni czy zejście od Fajki w dolinę Janówki okaże się przetarte (od strony doliny Janówki pod zamkiem Bolczów okazało się potem że prawdopodobnie było), postanowiliśmy za Piecem zawrócić, schodząc za znakami żółtymi. Oznaczało to drogę obok wspomnianych drwali, przez których prowadzona zrywka powoduje, że miejscami na szlaku śnieg zdjęto i został jedynie wyślizgany lód.

Szlak niebieski w rejonie Pieca / Ściany skalne w dolinie Janówki

Reklamy