Pogoda super, żadnej chmury na niebie, Ślęża i Śnieżnik (a nawet grupa Keprnika) z Rychorów – jak na dłoni – niestety akumulatory w idioten-kamerze siadły i pozostało robienie zdjęć idioten-tabletem.

Tak wyglądały Góry Krucze ze stoku nad Niedamirowem (z lewej Szeroka, w środku Kralovecky Szpiczak):

Tak przedstawiała się dalsza perspektywa, obejmująca Zawory, partie Gór Kamiennych, Góry Wałbrzyskie, na bliższym planie zaś – Zadzierną z zalewem w Bukówce.

Z siodła nad Górnymi Alberzycami, jak zwykle widać było ładnie Śnieżkę z niewielką ilością śniegu. Sam krajobraz w ogóle, bardziej przedwiosenny niż zimowy, choć, jak zapowiadają, śnieg w tym tygodniu ma nadrobić zaległości.

Śniegu na głównym grzbiecie nie było, choć w dolinach, gdzie inwersja spycha jesienno-zimowe  mgły (niemal całe czeskie pogórza znowu spowijała pierzynka), się trzymał. Ponadto, nieustanna gra słońca i chłodu, której przedmiotem stała się woda, dała sporą ilość lodu na głównych gościńcach Rychor.

Ostry kontrast między słońcem operującym na bezchmurnym niebie, dającym temperaturę co najmniej kilkunastu stopni na celsjuszowym plusie oraz zimnem lasu czy bezśnieżnych dolin był znaczący.

Na podszczytowej polance Mravenecznika dominowała zieleń smreków, wśród której znalazły się resztki zmarzniętych jagód. Nad nią górowały karkonoskie mastodonty – od Svetlej i Czernej hory przez Łąkową i Źródlaną Górę po Śnieżkę. Za nią, niżej, na łąkach Rychorskiego Krzyża krajobraz był zgoła odmienny.

Z dołu, od pobliskiego Żaclerza ciągnął tu tłumek Czechów, znacznie większy niż kiedykolwiek. No ale pogoda i atmosfera, to jest widzialność, była wspaniała. Sudety Środkowe (z Górami Sowimi, Stołowymi oraz Orlickimi) i Wschodnie (Masyw Śnieżnika i fragment Hrubego Jesenika) prezentowały się w swojej krasie, wystając z chmurnego morza.

Brakowało jedynie zwyczajowych tutaj krów rasy szkockiej, spoglądających na niedalekie gniazdo głównych Karkonosz.

Wygrzawszy się na pysznym słońcu, schodzimy na pobliski Viżov, gdzie niestety króluje smutny podzim.

Tu czas niestety opuścić słoneczną czeską stronę, schodząc uważnie to pustymi jak w środku października, to zlodzonymi, zimnymi północnymi stokami z powrotem w polskie doliny.

(zdjęcia ze znanej trasy Niedamirów – Mravenecznik – Rychorski Krzyż – Niedamirów, opisywanej wielokrotnie na tutejszym blogu)

NA POCZĄTEK NOWEGO ROKU 2017 WSZYSTKIEGO CO DOBRE WSZYSTKIM CZYTELNIKOM TEJ STRONY ŻYCZĘ

I jeszcze krótkie podsumowanie roku 2016:

136 000 odsłon i prawie 69 000 wejść, za które dziękuję. Najbardziej popularne, co zrozumiałe, były zakładki Trasy, Pasma i Indeks miejsc. Jeśli chodzi o teksty, poza najnowszymi, odczytywanymi na bieżąco ze strony głównej, pierwsza dziesiątka miejsc odwiedzanych wirtualnie najchętniej w ubiegłym roku przedstawia się następująco:

1. Pradziad, 2. Trójmorski Wierch, 3. Śnieżnik, 4. Skalnik, 5. Przełęcz Okraj, 6. Skalne Grzyby, 7. Skalny Stół, 8. Ostasz, 9. Radunia, 10. Biskupia Kopa.

Pierwsza dziesiątka tras:

1. Z Karlovej Studzienki na Pradziad, 2. Z Pasterki na Bożanowski Szczyt i Korunę, 3. Z Sokołowska na Czerwone Skałki i Szpiczak, 4. Z Przesieki na Chojnik, 5. Ze Szrenicy ku wodospadowi Panczawy, 6. Z Przeł. Lisiej na Białe Skały, Skały Puchacza i Narożnik, 7. Z Sokolca na Wielką Sowę, 8. Z Pecu pod Śnieżką na Białą Łąkę, 9. Ze Szpindla na Śnieżne Kotły, 10. Z Jeleniej Góry nad Jezioro Wrzeszczyńskie.

Reklamy