Tak Czesi nazywają porę roku między latem a zimą, a określenie to wydaje się najwłaściwsze właśnie pod koniec listopada i na początku grudnia, kiedy to dni przegrywają wyraźnie z nocami, na drzewach brak liści (choć jesiennych barw bronią jeszcze gdzieniegdzie modrzewie), mgły i chmury płożą się w dolinach, a na szczytach nie tak niebotycznych króluje przez parę krótkich godzin nisko przemierzające nieboskłon słońce. W górach już śnieg, doliny wciąż brunatno-szare, a oko szuka obok wspomnianego słońca kolorów, zanim biel pogodzi wszystkie inne barwy.

Na linii mgły nad Przełęczą Tąpadła

Trasa z Przełęczy Tąpadła przez Skalne i Olbrzymki na Ślężę jest dobrze znana. Niedawno porządnie wyznakowana, jeśli chodzi o przejście przez osuwiska Skalnego, i wciąż na tym odcinku pusta, zwłaszcza w zestawieniu z utwardzonym ostatnio żółtym szlakiem. Mgła znika na wysokości ok. 420 m n.p.m. w mgnieniu oka, odsłaniając czyste niebo nad rozłożystym stogiem Ślęży.

 

Na trawersie Skalnego

Jest w tej pustej, listopadowej buczynie i zieleń, jak ona surowa – zieleń mchów oplatających zielonkawe i tak gabrowe ślężańskie skały, z których ktoś kiedyś ułożył strome schodki. Taras na Skalnem, z przycupniętym reliefem Madonny, czeka cichy bardziej niż zwykle. O widokach nie ma co pomarzyć – chmury wznoszą się ku południowi, przykrywając wał Gór Sowich i oszczędzając o dziwo, mający niecałe 500 m n.p.m. grzbiet Wzgórz Kiełczyńskich.

Podejście na Skalne / Szczytna ze Skalnego

Skalne nad chmurami

Cienie są długie mimo że to przedpołudnie, a słońce zachowuje się nie przekonująco, jakby chciało zdezerterować w chmury, które wciąż płyną, się wznosząc. Znika w ich odmętach Szczytna, pełzną ku Raduni – ruszamy dalej, wyżej, żeby pocieszyć się jeszcze błękitnym niebem. Mijamy Skalne i Małe Olbrzymki, sięgając na te Duże, skąd widać już wierzchołek Ślęży.

Szczyt Skalnego

Duże Olbrzymki

Na szczycie, z odnowioną betonową wieżą, hula listopadowy wiatr, który potrafi spowodować niemal urwanie głowy. Panorama żadna, bo chmury wciąż się wznoszą, opatulając dookoła wszystko – od Karkonoszy po Góry Kocie. Schodzimy powoli przez słońce ku mgle, która poniżej czeka.

Na szczycie Ślęży

Nad Przełęczą Tąpadła


W kolejny tydzień sytuacja odwróciła się – tym razem wiatr zaczepił chmurę o Ślężę aby odpoczęła, zaś słońce otwarło się nad  Wzgórzami Kiełczyńskimi. Spacerowe przejście wokół z małą modyfikacją przyniosło odnotowanie zmian – dotychczas widokowa przecinka na trawersie południowych stoków Szczytnej intensywnie zarasta i wkrótce, mimo posadowienia ławeczek, nie będzie stąd żadnej panoramy. Na drzewach, oprócz modrzewiowych kitek pozostały jabłka, na które polują okoliczne ptaki.

Pod Szczytną / Nad kamieniołomem we Wzgórzach Kiełczyńskich

Pola nad Świdnicą wciąż brunatno zielone, przyciągają stadka wygłodniałych saren. W dali majaczą Góry Kamienne i Wałbrzyskie nad jednostajnym wałem Wałbrzyskiego Pogórza.

Pola między Wzgórzami Kiełczyńskimi a Świdnicą

Zakręcamy w prawo i znajdujemy się nad Gogołowem z wiatrakiem i starym kościółkiem. Zostawiamy Sudety i zwracamy się ku Ślęży, która z uczepioną wierzchołka chmurą wygląda niemal na jakąś Fudżijamę lub Kilimandżaro.

Trójgarb spod Wzgórz Kiełczyńskich / Wiatrak w Gogołowie

Ślęża znad Gogołowa / Kościółek w Gogołowie

Zostawiamy wiatrak i Ślężę, rezygnujemy też z próby trawersu Wzgórz Kiełczyńskich od północy,  a to wskutek zaorania okolicznych pól. Wracamy zatem na grzbiet, chwytając promienie słońca w bezlistnym lesie, któremu kolorów dodają fruwające to tu, to tam, barwne gile.

Nad Gogołowem

Masyw Ślęży z pól nad Gogołowem / Gil przy szlaku żółtym

Minąwszy Przełęcz Książnicką, decydujemy się na nieco inny wariant. Zostawiamy szlak żółty w miejscu, gdzie skręca on w prawo, rozpoczynając podejście na Szczytną i idziemy duktem prosto, do podnóża stromego stoku, powyżej bezleśnego. W miejscu gdzie droga leśna zakręca zdecydowanie w lewo i zaczyna opadać opuszczamy ją i podchodzimy ścieżką mozolnie prosto na dolny skraj rozległego wylesienia z widokami na Sudety Zachodnie, Świdnicę, Równinę Wrocławską i Masyw Ślęży.

 

Widoki z podejścia na Szczytną

Ścieżka zakręca w prawo i podchodzi wznoszącym się dość stromo serpentynitowym grzbietem aż na sam zachodni wierzchołek Szczytnej, gdzie powracamy na szlak żółty. Niestety, ograniczona widzialność spowodowała ograniczenie widoków do tych bliskich.

Podejście na zachodni wierzchołek Szczytnej

Szlakiem żółtym skierowaliśmy się na główną kulminację Szczytnej by zejść krótko do Kiełczyna.

Pod zachodnim wierzchołkiem Szczytnej / Dzięcioł na Szczytnej

Reklamy