Gdy w górach ma padać, a w zeszłą sobotę snuły się z zachodu na wschód wzdłuż Sudetów szerokie pasma chmur w odwodzie zawsze pozostają stawy, choć pora do obserwowania ptaków nadal nieciekawa. Raz że jest wyraźnie mniej ryb, dwa większość ptactwa wciąż siedzi na gniazdach lub wyprowadza młode jedynie na krótkie spacery, nawet bieliki rzadziej niż zwykle kursują nad wodami. Trzy – część gniazd, przynajmniej w Rudzie Sułowskiej zalał podnoszący się poziom wód w napełnianych stawach. Królują zatem na wodach nadal liczne łabędzie nieme, perkozy dwuczube, krzyżówki, głowienki i czernice. Dość mało jest czapli siwych, prawie w ogóle białych, których najazd występował w zeszłym upalnym roku. Być może oznacza to że tegoroczne lato będzie chłodniejsze. Zostaje zatem zachwycać się różną barwą wód, przesączonych kolorem otoczenia i strumieniami dalekiego słońca – od złota przez stal i głęboką zieleń po paryski błękit oraz chłonąć spokój rozległych wodnych toni.

GALERIA