Pokuta i pojednanie

Jadąc przez dolnośląskie szosy i dostrzegając stawiane przy nich w miejscach tragedii drogowych krzyże, przypominają się nieodparcie kamienne pomniki pochodzące sprzed wieków. Stoją przy dawnych gościńcach, dziś często zapomnianych, przy rozstajach dróg, przy cmentarnych murach i jest ich na Dolnym Śląsku kilkaset. Najstarsze pochodzą z XIII wieku. Niektóre utraciły pierwotne miejsce oraz funkcję i zawędrowały aż na wieżę czy szczyt dachu kościoła. W znacznej części są świadectwem ludzkich dramatów – zbrodni, pokuty, ale i przebaczenia. Krzyże pokutne. Podnoszona dziś kontrowersja wokół tej nazwy („krzyże pokutne” czy „krzyże pojednania”) przypomina nieco dyskusję o tym czy Spowiedź w Kościele katolickim jest sakramentem pokuty czy pojednania. W każdym razie historiografia wiąże kamienne krzyże z występującym na Śląsku w wiekach XIV-XVI wieku, tzw. systemem kompozycyjnym w sprawach karnych, opartym na zawieranych między sprawcą zabójstwa a rodziną ofiary ugodach. Miały one miejsce w sprawach, w których do zadania śmierci doszło bez premedytacji, niejako przypadkowo, np. w bójce czy afekcie. Elementem takiej ugody, obok zadośćuczynienia finansowego rodzinie ofiary, ofiarowania Mszy (lub innych przejawów pobożności) za duszę zabitego czy odbycia pąci (np. do Rzymu czy Akwizgranu), było wykonanie lub, znacznie częściej, ufundowanie przez zabójcę pokutnego krzyża lub tzw. martirium – Martyra (z przedstawieniem śmierci Chrystusa lub męczennika). Często na krzyżach uwidaczniano także narzędzie zbrodni. Krzyże pokutne stawiano na miejscu zbrodni, ale nie tylko. Ponieważ kamienny krzyż był również wyrazem publicznej pokuty za popełniony publicznie grzech, sporą liczbę krzyży znajdziemy przy drogach i ich rozstajach. Zanik obyczaju wiąże się z wprowadzeniem na ziemiach cesarskich nowego prawa karnego – Constitutio Criminalis Carolina z roku 1532 oraz związanego z tym nowego modelu procesu inkwizycyjnego (przewidującego ściganie przestępstw przez władze z urzędu, co nie pozostawiało miejsca na ugody). Równoległą przyczyną mógł być zwycięski pochód protestantyzmu 1 połowie XVI wieku (np. ostatnia zachowana ugoda kompozycyjna z Wrocławia pochodzi z roku 1516, a zatem 16 lat przed przyjęciem wspomnianej Caroliny).

Krzyż pokutny w Pogorzałej k/Wałbrzycha

Najstarsza, powszechnie cytowana w pozycjach dotyczących krzyży pokutnych, umowa kompozycyjna z roku 1305, potwierdzona przez wdowę po Bolku I księżnę Beatrycze, a pochodząca z archiwum praskich joannitów, głosi: „My, Beatrycze, księżna Śląska i władczyni Książa, chcemy aby wszystkim wyznawcom Chrystusa, do których dotrze ten dokument jako dowód, wiadomo było, że Konrad von Langinberk, były stanowicki młynarz, pozbawiony został życia przez Konrada, byłego zarządcę majątku w Pasiecznej. Za zabójstwo tego człowieka, brat Günther, obecny administrator klasztoru zaproponował żonie, dzieciom i pozostałym krewnym zabitego stosowną przyzwoitą kwotę, którą zatwierdziła Rada Zaufanych Mężów. Żona, dzieci i bliżsi krewni, którzy obecni byli przy ugodzie i przyjęli kwotę ustaloną na 12 marek, złożyli swoje podpisy. Sumę półtorej marki otrzymał ponadto sługa zabitego za odniesione obrażenia, a chirurg, który udzielił mu pomocy jedną markę. Na znak ugody wzniesiony został na miejscu zbrodni krzyż. Wszyscy wymienieni po zatwierdzeniu ugody zrezygnowali w sądzie, w obecności wójta, ławników, z wszelkich działań mogących mieć charakter zemsty, dziękując za korzystne warunki ugody. Ażeby żadna z wyżej wymienionych osób nie dopuściła się pogwałcenia ugody, postanowiliśmy opatrzyć dokument naszą pieczęcią i pieczęciami brata Günthera, administratora klasztornego i obywatela Strzegomia, nadając mu moc prawną. (…) Sporządzono ręką Konrada, rektora szkół strzegomskich w dniu 4 grudnia w Roku Pańskim 1305″. Jak widać, inicjatorem tej akurat ugody nie był sam zabójca, lecz aktualny administrator dóbr zakonnych.

Jeden z kamiennych krzyży w szczycie kościoła w Modliszowie

Na ślad związany z krzyżami pokutnymi i powszechnością ich występowania w XVI-wiecznym krajobrazie Sudetów natrafiamy w kierowanej do Ignacego Loyoli relacji ojca Ursmara Goissoniusa z Liege, pierwszego rektora kolegium jezuickiego w Pradze, który podróżował w roku 1556 do Czech. Jak zapisał „przy drogach przez lasy zwane niegdyś hercyńskimi wszędzie napotykałem niskie kamienne krzyże z wyrytymi na nich mieczami, siekierami, sztyletami i nożami” (por. https://archive.org/stream/litteraequadrime164la/litteraequadrime164la_djvu.txt, s. 325-326). Lasy (góry) hercyńskie to po prostu Sudety. Spotykamy także kamienne krzyże z rytami broni, powstałe w XVII i XVIII wieku, wystawiane już prawdopodobnie przez rodzinę ofiary (np. tzw. Krzyż Marty w lasach opodal Batorowa w Górach Stołowych, krzyż w Lesicy k/Międzylesia), bądź w ramach wielkiej fali małej architektury śląskiego baroku. W XVIII wieku zaczęły się pojawiać bardziej szczegółowe opisy kamiennych krzyży na Śląsku. Ich funkcję interpretowano z umieszczonych nań rytów uzbrojenia różnego rodzaju, podobnie określano wiek krzyży.  Czasami dochodziło do dorabiania do istniejącego krzyża legendy. W szczególności, niezasadne byłoby wkładanie wszystkich kamiennych krzyży na obszarze Śląska do wspólnego „worka” – były z pewnością wśród nich również krzyże wotywne czy pamiątkowe (np. upamiętniające miejsce czyjeś śmierci, stawiane przez rodzinę). Jak wskazano na wstępie – na przestrzeni dziejów dochodziło również do wtórnego wykorzystania pełniących pierwotnie inną funkcję krzyży (podobnie jak działo się to np. z epitafiami w kościołach), np. wstawiania ich w zewnętrzną ścianę kościoła lub mur cmentarny. Obecnie krzyże pokutne, których tajemnicy do dziś nie daje się do końca wyjaśnić (liczba zachowanych ugód kompozycyjnych, które da się powiązać z istniejącymi lub utraconymi krzyżami jest ograniczona, stają się coraz bardziej popularnym elementem sudeckiego krajobrazu. W Internecie znajdziemy również bez problemu strony, które przybliżą nam lokalizację poszczególnych znanych krzyży np. http://www.jaktrafic.org/krzyze/

Jeleniogórskie krzyże kamienne przy dawnej Bramie Wojanowskiej