Ryby odłowione, ptaków coraz mniej, silny wiatr zagonił je w zatoczki i wyschnięte szuwary przy brzegach. Bieliki tym razem trzymały się również wzdłuż linii brzegowej i nie dały się zdjąć pod słońce. Zostało nieco czapli białych, no i mewy, wróciły większą grupą krzyżówki, a na niebie dwa razy przemknęły klucze gęsi. W listopadowym słońcu kolor wody był niesamowicie niebieski. Na grobli między Stawnem a Nowym Zamkiem dozwolono ruch samochodowy – dość bezmyślnie: w sobotę dwie spore wycieczki, w tym jedna z udziałem dzieci zostały niemal zepchnięte z traktu przez jeżdżących dość nieostrożnie po wąskim deptaku z kostki kierowców. Stawy żegnamy do wiosny.

GALERIA