Właściwie supermaraton czyli ubermaraton Gór Stołowych – odbył się w sobotę, w palącym słońcu na trasie Pasterka – Hvezda – Szczeliniec Wielki, przez najładniejsze zakątki Broumowskich Ścian, ale i np. łąki między Pasterką a Szczelińcem Wielkim. Zawodnicy musieli przeciskać się między skałami i walczyć z upałem (w słońcu było ponad 40 stopni Celsjusza). Żeby było ciekawiej start przesunięto im z godz. 9 na 11. Na taki upał zdecydowanie wolimy grzybobranie.

IMG_3004

Sezon grzybowy rozpoczęty

Kolekcjonowanie skał między Hvezdą a Pańskim Wąwozem w Broumowskich Ścianach też jest dość sympatycznym zajęciem, bo bije od nich chłód. Przy okazji, zwłaszcza jeśli znalazło się w potrzasku między polskim maratonem pieszym a czeskim MTB – można przejść ścieżkę szalonych czeskich przewodników przez tzw. Suchodolski Bór kluczącą po gęstym lesie świerkowym w labiryncie. Zaczyna się niewinnie – wygodną drogą, która wyprowadza na płaskowyż Broumowskich Ścian, po to aby się nagle skończyć.

W Suchodolskim Borze
Nad wąwozem po prawej
Grzybek w wąwozie / Tu ścieżka się kończy
Zostają ścieżki. Znad jednego wąwozu przewijają się nad drugi – opadający na południe od Sępiego Gniazda. Tędy się raczej nie przejdzie. Z powodu nie działającego gpsa, pozostaje oldskoolowy nos, a potem czerwone paski, które ktoś kiedyś karkołomnie wyznakował w plątaninie skał. W polskiej części Gór Stołowych na taki „survival” nie ma co liczyć.
Wąwóz po lewej
W labryncie
Podczas błądzenia napotykamy ciekawe formacje, godne Szczelińca czy Błędnych Skał.
Kaczuszka? ślimaczek? Cokolwiek
Thumb up! / Coś łasicowatego
Oczywiście są też skalne przejścia i odnogi dla zmylenia przeciwnika.
Wąskie przejścia w Broumowskich Ścianach
Labirynt między wąwozami
Trasa wiedzie szczeliną prosto / W plątaninie skał
Czasami ścieżka jest poprowadzona tak irracjonalnie, że wydaje się iż ktoś celowo wiedzie nas na manowce, czasami tak zarośnięta, że trzeba próbować zjazdu po skale, gdzieniegdzie skalne kotlinki są tak zabłocone, że trzeba próbować obejścia.
Przez labirynt pod Pańską Wieżą
Wreszcie skały się rozstępują i wychodzimy do bardziej luźnego lasu nad górną częścią jednej z odnóg Pańskiego Wąwozu – można tu dojść z dołu, z prawej bardziej wygodną dróżką. To nie koniec jednak łamańców czeskiej ścieżki – kluczy ona jeszcze chwilę wśród skałek, zanim niespodziewanie wyprowadzi na szlak czerwony tuż przy Pańskiej Wieży. Tu jest cywilizacja i tłumy maratończyków.
Nad Pańskim Wąwozem
Skały rejonu Pańskiej Wieży
Ponieważ upał dobija nie tylko maratończyków decydujemy się, przepuściwszy prawie wszystkich zawodników, przejść szlakiem czerwonym do krzyżówki nad Hajkowym (Leśnym) Wąwozem i odpocząć na jego dnie. Skwar jest taki, że błoto przy szlaku staje się niezwykle „aromatyczne”.
Na szlaku czerwonym
Po drodze mijamy raz jeszcze tych samych maratończyków, którzy niestety ze skrótu skorzystać nie mogli. Wreszcie Leśny Wąwóz, który daje chłód i schronienie, choć tu o dziwo słońce aż na samo dno dociera.
Leśny Wąwóz
Jedna z chatek leśnych nad wąwozem jest zajęta – dochodzi stukot rąbanego drzewa, ale w dole jest cisza, nawet kłopotliwy wiosną strumyk niemal wysechł i nie szemrze.
W Leśnym Wąwozie
Bez wątpienia Leśny Wąwóz to jedna z najpiękniejszych „roklin” Broumowskich Ścian. W słonecznych plamach trawa przyjmuje jaskrawo-zielony, nienaturalny wręcz kolor.
Środkowa część Leśnego Wąwozu
Dolna część Leśnego Wąwozu
Dochodzimy do wyschniętego progu Suchodolskiej Niagary i wracamy.
Leśny Wąwóz
Na łąkach powyżej szaleje gorące powietrze. Poniżej – chłód Pańskiego Wąwozu. Upał trwa także wieczorem, gdy wracamy przez dziurawe polskie drogi do Wrocławia. Z powodów możliwych problemów orientacyjnych nie umieszczam niniejszego wpisu jako trasy – zainteresowani przedzieraniem się przez skały i tak we właściwe miejsca trafią.
Skalniak / Ostasz – spod Broumowskich Ścian
Pański Wąwóz