Apogeum i upadek pana na Waldsztejnie.

1. Gustaw Adolf, wkroczył jako obrońca protestantyzmu na teatr wojny trzydziestoletniej przy pełnym wsparciu politycznym „arcykatolickiej” Francji, która chciała osłabić Habsburgów. Długie ramię kardynała Richelieu doprowadziło do zawarcia rozejmu w trwającej od trzech lat wojnie z Polską. Rozejm zawarty w Starej Wsi – Altmarku 26 września 1629 roku, sankcjonował szwedzkie zdobycze w Inflantach i dawał Gustawowi Adolfowi wpływy z ceł z części portów pruskich. Szwedzi zablokowali również osiem okrętów polskich, które oddano do dyspozycji floty cesarskiej  w Wismarze, zgromadzona tam flota skapitulowała ostatecznie przed Szwedami w roku 1632. Gustaw Adolf, zawierając rozejm z Polską rozwiązywał sobie ręce do wkroczenia na teren Rzeszy, gdzie protestanci, stojący w obliczu edyktu restytucyjnego nakazującego im zwrot zabranych Kościołowi katolickiemu majątków według stanu z okresu pokoju augsburskiego to jest 75 lat wstecz, przywitali go początkowo z nadzieją. Oczywiście celem króla Szwecji nie była ich obrona przed edyktem restytucyjnym Ferdynanda, lecz po prostu zdobycie łupów materialnych i zysków terytorialnych. Jednakże sprzeciw w krajach Rzeszy wobec edyktu oraz opisana w poprzednim odcinku dymisja Albrechta Wallensteina przez cesarza Ferdynanda II dały Gustawowi Adolfowi niespodziewanie dodatkowe atuty. Do powyższej dymisji doszło przy współdziałaniu elektorów protestanckich oraz katolika Maksymiliana bawarskiego na zjeździe w Regensburgu, w sierpniu roku 1630, i to mimo wieści o wylądowaniu wojsk króla Szwedów na Pomorzu Zachodnim, na początku lipca tegoż roku.

Armia ta złożona ze Szwedów, Finów i najemników liczyła na razie niecałe 20 000 żołnierzy, w większości głodnych, obdartych i żądnych łupów. Stopniowo wzmacniała siły i do listopada 1630 roku liczyła ponad 40 000. Brak pieniędzy nie pozwolił Gustawowi Adolfowi na razie na rozwinięcie szerszej akcji zaczepnej. W styczniu 1631 roku król Szwecji doszedł jednak do porozumienia z kardynałem Richelieu – w zamian za obietnicę ataku wyłącznie na cesarza, z pominięciem domen Ligi Katolickiej, w tym w szczególności Maksymiliana bawarskiego, którego Francuzi planowali przeciągnąć na swoją stronę, Gustaw Adolf miał otrzymać pięcioletnie subsydia pozwalające mu pustoszyć bez przeszkód habsburskie domeny. Układ podpisano w Baerwalde. Z kolei 31 maja 1631 roku układem z Fontaineblau Richelieu udzielił gwarancji bezpieczeństwa Maksymilianowi bawarskiemu. Cesarz znalazł się tym samym politycznie w dość nieciekawej sytuacji, wspierany jedynie przez uwikłaną w konflikt w Niderlandach Hiszpanię.

Rozpoczynając kampanię w Rzeszy, Gustaw Adolf planował wykorzystać sytuację w Magdeburgu, który 27 lipca 1630 roku podstępem wyjęto spod kontroli sił cesarskich. Zajął je  Chrystian Wilhelm – dawny rządca miasta. Magdeburg obległy w odpowiedzi siły cesarskie Pappenheima, a od marca roku 1631 także Jana Tilly’ego, łącznie około 25 000 ludzi. Gustaw Adolf, który w międzyczasie w lutym 1631 roku zajął część Meklemburgii, postanowił zmaksymalizować korzyści z tej sytuacji. Zostawiając protestantów w Magdeburgu samym sobie, ruszył nieniepokojony na południe wzdłuż Odry, zajmując 13 kwietnia Frankfurt, a dwa tygodnie później Gorzów. 20 maja 1631 padł wprawdzie po długim oblężeniu Magdeburg, splądrowany przez nieopłaconych żołnierzy Tillyego, jednakże w tym czasie Gustaw Adolf znalazł się już na czele około 30-tysięcznej armii pod Berlinem, zmuszając elektora brandenburskiego Georga Wilhelma do negocjacji. 20 czerwca 1631 elektor Hohenzollern skapitulował i zgodził się na zapłatę Szwedom sporej kontrybucji oraz okupację przez nich większości brandenburskich miast. W lipcu Szwedzi przekroczyli Łabę, zaś 12 września 1631 roku, elektor saski Johann Georg Wettin przyłączył się po krótkim wahaniu do wojny po stronie Gustawa Adolfa. Przewidziawszy takie ryzyko, dowódca cesarski Tilly 5 września wkroczył do Saksonii, rozbrajając załogę Merseburga, a 15 września zajął Lipsk.

Połączone siły szwedzko-saskie liczyły ponad 40 tysięcy żołnierzy, Tilly mógł im przeciwstawić armię o około 10 tysięcy mniej liczną, liczącą zaledwie 27 dział to jest ponad połowę mniej niż przeciwnicy. 17 września 1631 roku na północ od Lipska, pod Breitenfeld, po kilkugodzinnej bitwie poniósł porażkę. Sukcesy Gustawa Adolfa, którego nazywano lwem protestantyzmu, skłoniły Anglię do ponownego zaangażowania się w konflikt w Rzeszy. Rządzący od roku 1625, po śmierci Jakuba, Karol Stuart obiecał Szwedowi przysłanie 20-tysięcznych posiłków. W sierpniu 1631 roku 6000 Anglików pod Hamiltonem wylądowało w Szczecinie, kierując się w górę Odry na Śląsk. Sam Gustaw Adolf ruszył z wojskiem nad Ren, gdzie spotkał się w styczniu 1632 roku z „królem zimowym” Fryderykiem V. Zaoferował mu stosunek lenny i odzyskanie palatynatu pod warunkiem…. pokrycia przez Anglików wydatków wojennych w wysokości 25 tysięcy funtów szterlingów miesięcznie oraz dostarczenia mu dodatkowych posiłków w liczbie 12 tysięcy ludzi. Stuart się nie zgodził i ostatnia szansa odzyskania palatynatu przez Fryderyka upadła, a on sam zmarł pod koniec listopada tegoż roku.

Sam Gustaw Adolf, który w Rzeszy wykorzystywał system kontrybucji wprowadzony wcześniej przez Wallensteina i wymknął się spod kontroli nawet dyplomacji francuskiej nie przeżył jednak nieszczęsnego reńskiego palatyna. Zginął w krwawej, pyrrusowej bitwie pod Luetzen 16 listopada 1632 roku. Naprzeciwko niego stanął wtedy człowiek, po którego cesarz Ferdynand znów sięgnął by ocalić Rzeszę – Albrecht von Wallenstein.

2. Sytuacja w Rzeszy po bitwie pod Breitenfeld oraz wymknięcie się spod kontroli francuskiej szwedzkiego lwa skłoniły księcia Maksymiliana bawarskiego, który próbował wcześniej porozumienia z Ludwikiem XIII francuskim, do szukania na nowo porozumienia z cesarzem Ferdynandem. Jego elementem była zgoda na przywrócenie do łask Wallensteina, którego dymisji w roku 1630 Maksymilian był jednym z głównych sprawców. Ferdynand o powrót Wallensteina starał się dyskretnie właściwie już od jego zdymisjonowania, a bardziej stanowczo – od kwietnia 1631 kiedy Gustaw Adolf w pochodzie na Brandenburgię zajął Frankfurt nad Odrą. Jak pisze G. Mortimer w swojej pracy Wallenstein. The Enigma of the Thirty Years War, w roku 1631 negocjacje z Wallensteinem prowadzili także sprzymierzeni ze Szwedami Sasi. Negocjacjom sprzyjał fakt, że sprzymierzone ze Szwedami wojska saskie pod niedawnym towarzyszem broni Wallensteina – generałem  Hansem Georgiem von Arnimem wkroczyły w listopadzie 1631 do Czech, zajmując Pragę. To właśnie Arnim był uczestnikiem rozmów z Wallensteinem. Drugim z kontaktów Wallensteina był kolejny weteran wojny trzydziestoletniej, opisywany w poprzednim odcinkach – hrabia Henryk Mattias Thurn, który wówczas służył jako dyplomata szwedzki w Brandenburgii. Jak wskazuje Mortimer, z korespondencji wynika Thurn prowadził w roku 1631 negocjacje o przydzielenie „pewnemu kawalerowi”, „książęcej osobie” armii w liczbie 12 000 żołnierzy i 18 dział celem operacji na terenie Czech. Gustaw Adolf ostatecznie odmówił, uznając po sukcesie pod Breitenfeld, iż działania w Czechach są mu zbędne i nakazując Arnimowi powrót do Brandenburgii. Czy chodziło o Wallensteina można się jedynie domyślać, wiadomo natomiast, że ten aż do listopada 1631 zajmował mimo zabiegów cesarza, postawę wyczekującą. Dopiero w grudniu 1631 roku, to jest w okresie zimowej przerwy w działaniach wojennych, udał się do Znojma na rozmowy z Ferdynandem.

Sprawę ugody z cesarzem sfinalizowano ostatecznie po pokonaniu oporu Maksymiliana bawarskiego, 13 kwietnia 1632 roku. Warunki porozumienia nie są dokładnie znane. Wiadomo że Wallenstein zażądał m.in. naczelnego dowództwa i szerokich plenipotencji politycznych, tak by inni książęta Rzeszy nie mogli się mu opierać. Cesarz podjął decyzję we właściwym momencie. 30 kwietnia 1632 zmarł w wyniku zakażenia po ranie od kuli armatniej w potyczce ze Szwedami nad rzeką Lech, zwycięzca spod Białej Góry Johann von Tilly, jedyny właściwie pozostały obok Wallensteina autorytet dowódczy. Bitwę nad rzeką Lech stoczoną 15 kwietnia 1632 wygrał ponownie Gustaw Adolf, jak należy jednak zauważyć, dysponując prawie dwukrotną przewagą liczebną i 3,5-krotną przewagą artyleryjską.

Na początku maja 1632 roku Gustaw Adolf uderzył na dolinę górnego Dunaju. Nie udało mu się zająć Ingolstadt, ale 17 maja zajął i splądrował stolicę Maksymiliana bawarskiego – Monachium. Tymczasem Wallenstein zebrał ponad 60-tysięczną armię i z jej połową ruszył na Czechy i Śląsk, spędzając wojska saskie, po czym wzywany przez cesarza skierował się na zachód by połączyć siły z Maksymilianem. Powyższe wykorzystał niezwłocznie elektor saski Johann Georg Wettyn, wysyłając von Arnima by ponownie najechał Śląsk. Arnim miał do dyspozycji ponad 20-tysięczną armię złożoną z Sasów, Brandenburczyków i Szwedów. Tymi ostatnimi dowodził długoletni najemnik szkocki w służbie szwedzkiej Jacob MacDougall (Duwall). Siły cesarskie pod ponad 60-letnim Hiszpanem Baltazarem Marradasem były nieco słabsze liczebnie. Zgromadziły się w Ścinawie na odrzańskim szlaku z Głogowa do Wrocławia. Marradas nie był uważany za dobrego dowódcę – na jesieni poprzedniego roku bez walki wycofał się spod Pragi, oddając ją w ręce von Arnima. Tym razem było podobnie – uderzenie saskie 29 sierpnia 1632 zepchnęło cesarskich na umocnione pozycje na wzgórzu w widłach Zimnicy i Odry. Sasi postanowili przeprawić się poniżej pod Dziewinem, budując most pontonowy, który bezskutecznie próbowali zniszczyć ludzie Marradasa 4 września. Wobec przeprawy przeciwnika przez Odrę Marradas wycofał się, a Arnim zajął część Wrocławia i Świdnicę, gdzie osadził saską załogę. Bramy przed Szwedami i Sasami otwarli książęta legniccy i brzescy, a ich oddziały doszły aż do Nysy, Opola i Raciborza. We Wrocławiu  zajęli m.in. Ostrów Tumski. Działania spowodowały pożar wyspy, którego ofiarą padły m.in. biblioteka kapituły, dach i hełm jednej z wież katedry, a także dachy kościołów św. Piotra i Pawła oraz św. Idziego. Arnim wprowadził na kapitulnej wyspie protestanckie porządki – górną część kolegiaty św. Krzyża zajęli luteranie, a dolną przeznaczono na stajnie.

W odpowiedzi Wallenstein, po nieudanej próbie rozbicia go przez Gustawa Adolfa pod Alte Veste 3 września 1632 roku, najechał Saksonię. Gustaw Adolf ruszył za nim i 16 listopada 1632, mając do dyspozycji prawie 20 tysięcy żołnierzy i 20 ciężkich dział dopadł Wallensteina pod Luetzen. Ten ostatni dysponował równą artylerią, ale zaledwie 13 tysiącami zbrojnych. Poniesione w bitwie straty Szwedów były większe, ale ostatecznie to Wallenstein ustąpił pola i zdecydował się wycofać do Czech. Jak już wcześniej nadmieniono, w trakcie walki pod Luetzen zginął dwukrotnie postrzelony Gustaw Adolf. Dowództwo armii protestanckiej zostało podzielone – obok Arnima powołano do komendy weterana wojny czeskiej Henryka Matthiasa Thurna.

3. Nastała zima. Wallenstein wycofał się na ziemie habsburskie, co oznaczało poniesienie przez cesarza kosztów zimowania wojsk, co wywołało zrozumiałe niezadowolenie w Wiedniu. Kolejną przyczyną niezadowolenia była ocena, że pod Luetzen niewykorzystano pokaźnej szansy na zwycięstwo. W Pradze Wallenstein zwołał naprędce trybunał, który skazał na śmierć 17 żołnierzy, w tym 12 oficerów winnych rzekomo tchórzostwa, a z tym niepowodzenia we wspomnianej bitwie. Wątpliwości wobec Wallensteina zaczęły się jednak pojawiać. Powiększyły je wydarzenia roku 1633. Kampanię roku 1633 Wallenstein rozpoczął bowiem od próby rokowań z von Arnimem, którego chciał skłonić do odstąpienia przez Sasów strony szwedzkiej. Nie wiadomo do końca czym generał się kierował, bowiem wobec braku zdecydowanego sukcesu w polu szanse na pozytywny wynik były niewielkie. Mimo śmierci Gustawa Adolfa Szwedzi zajmowali całą północ Rzeszy, a polityką Szwecji niezmiennie kierował kanclerz Alex von Oxenstierna, który objął funkcję regenta małoletniej królowej Krystyny (swoją drogą bardzo ciekawa postać, która nolens volens przyczyniła się do potopu szwedzkiego, wprowadzając na tron Szwecji palatyna Dwóch Mostów Karola Gustawa, a następnie przeszła na katolicyzm, abdykowała i uciekła w roku 1654 w przebraniu przez Rzeszę do Rzymu).

Rokowania jakie podjął Wallenstein ze swoim dawnym towarzyszem broni w kwietniu roku 1633 nie przyniosły rezultatu i 5 maja wyruszył z Pragi na kolejną kampanię. Wojska skoncentrowały się w rejonie Hradca Kralove. i na początku czerwca Wallenstein wkroczył na Śląsk, dysponując 35-tysięczną armią oraz 28 działami. Kierował się przez Nysę, Ziębice i Niemczę w stronę zajmowanej przez Szwedów i Sasów Świdnicy. 6 czerwca obie strony spotkały się pod Oleszną, ale po spotkaniu z Arnimem, 7 czerwca Wallenstein zaproponował rozejm i negocjacje. Według Arnima, który przekazał raport o tym spotkaniu elektorowi saskiemu, Wallenstein uważał, że działania wojenne powinny zostać zawieszone oraz powinno się osiągnąć porozumienie zmierzające do zapewnienia wolności religijnej, jak odebrał to von Arnim – na zasadach obowiązujących w roku 1618.

Arnim zajął następnie pozycje pod Świdnicą – w Bolesławicach. Na miasto 4 lipca 1633 bezskutecznie uderzył Wallenstein, ale prowadzone dalej układy wskazywały, że mogła to być próba pozorowana. Obie armie trapiły problemy – w saskiej szerzył się głód, w tej Wallensteina – dyzenteria. Do powyższego doszła zaraza morowa, która przywleczona wraz z wojną pustoszyła Śląsk. We Wrocławiu zmarło około 18 tysięcy osób – prawie połowa mieszkańców miasta, w Legnicy i Jeleniej Górze – ponad 2 tysiące ludzi. Mimo to Wallenstein, którego wspierał wierny towarzysz, pan na Gryfie i Chojniku, Hans Ulryk von Schaffgotsch, dysponował w sumie ponad 30 tysiącami żołnierzy, Arnim – ok. 20 tysiącami. Rozmowy były z punktu widzenia strony cesarskiej bezproduktywne – w sierpniu 1633 protestanccy książęta z Legnicy, Brzegu i Oleśnicy oraz miasto Wrocław zawarły ze szwedzkimi dowódcami układ o współpracy, którego nie potwierdzili jednak ani elektor saski, ani brandenburski. Ponownie próbowano siedzieć na „dwóch stołkach”, zastrzegając, że układ nie narusza ich zobowiązań wobec cesarza jako króla czeskiego. Powyższe działanie mogło być spójne z rozmowami Wallenstein – Arnim, w których, jak sugerował Arnim, i co potwierdzali cesarscy obserwatorzy w obozie Wallensteina, pojawiał się wątek do powrotu do statusu z okresu Listu majestatycznego oraz połączenia sił Wallensteina i protestanckich elektorów przeciwko osobom, które naruszałyby ten status. Taki charakter planowanego porozumienia, osładzano w korespondencji w cesarzem, wskazując, że w pierwszej kolejności uderzenie zwróciłoby się przeciw Szwedom. Po drugiej stronie, hrabia Thurn pisał w końcu sierpnia 1633 do szwedzkiego regenta Oxenstierny, że Wallenstein zapewni wygnanie jezuitów z całego obszaru cesarstwa, co skłoni cesarza do abdykacji i udania się do Hiszpanii. Arnim spotkał się z Oxenstierną  12 września 1633, proponując mu zorganizowanie rozmów pokojowych we Wrocławiu i wskazując, że Wallenstein pozostaje w złych stosunkach z dworem cesarskim, mając z jednej strony pretensje za dymisję w roku 1630, z drugiej napotykając nieufność po stronie cesarza i jego doradców. Miał za to, wedle Arnima, poparcie swoich oficerów i w razie braku porozumienia był gotowy na przymierze ze Szwedami.

We wrześniu 1632 Wallenstein doszedł do wniosku, że negocjacje nie przyniosą rezultatu. Jednocześnie, musiały do niego docierać głosy krytyki jego bezczynności, którą przypisywano zdradzieckim zamiarom (być może wpływ miał również długotrwały syfilis, który niszczył zdrowie generała). Jednakże spotykał się dalej z wysłannikami von Arnima, któremu donoszono, że Wallenstein jest przekonany, że wszystkie obce wojska czy to szwedzkie czy francuskie, czy hiszpańskie powinny zostać usunięte z terenu Rzeszy celem przywrócenia status quo z okresu panowania Rudolfa i Macieja. Wallenstein uważał, że w pierwszej kolejności należy podjąć interwencję przeciw szwedzkiemu zagrożeniu, w dalszej kolejności francuskiemu i hiszpańskiemu, na co z kolei nie zgadzał się von Arnim. Taka próba balansowania przez Wallensteina prowadzona w roku 1633 zamiast działań wojennych miała doprowadzić wkrótce do jego tragicznego końca. Arnim, obawiając się, że treść jego negocjacji z Wallensteinem wyjdzie wobec Szwedów, pospieszył z zapewnieniem o lojalności wobec Oxenstierny swojej i wojsk saskich, dodając cynicznie, że nie wie co książę Frydlantu uzyskał dzięki rozejmowi, ale był on bardzo użyteczny dla Szwedów i Sasów bo zachowali swoją armię. Jak zobaczymy nie pomogło mu to naprawić nadszarpniętego zaufania w oczach Oxenstierny.

4. Wobec opisanej sytuacji, na początku października 1633 Wallenstein wobec powyższej sytuacji, nie przedłużył rozejmu. Wysłał natomiast na Łużyce oddział Gallasa, by zagroził Saksonii. Arnim zareagował i wycofał się ze Śląska. Wallenstein 6 października zajął zamek Grodziec, potem Złotoryję i Chojnów, podchodząc pod Ścinawę, gdzie skoncentrowało się około 5 tysięcy Szwedów i Sasów pod wodzą Duwalla i Thurna, częściowo w starych okopach Marradasa z zeszłego roku. Zamiast walki rozpoczęto ponownie rozmowy. 11 października 1633 Thurn poddał się, wyrażając zgodę na kapitulację miast śląskich, w których znajdowały się szwedzkie załogi, co jednak uszanowały tylko Głogów i Legnica. Ich książęta uciekli do Polski. Wallenstein zwolnił następnie Thurna, w liście do cesarza wyjaśniając, że więcej pożytku nieporadny na wojnie hrabia przyniesie na czele wrogich wojsk niż w więzieniu. Nie odpowiadał również na wezwania Ferdynanda by zamiast bezczynnie przebywać na Śląsku, tracąc czas na negocjacje podjął bardziej zdecydowane działania. Pod koniec października 1633 roku Wallenstein wstrzymał marsz na Saksonię w Krośnie Odrzańskim, niedaleko od jej granic. Podjął ponownie negocjacje z wysłannikami elektorów saskiego i brandenburskiego, wzywając ich do połączenia sił celem uniknięcia dalszego pustoszenia Cesarstwa przez obce wojska oraz przywrócenia zasad religijnego i świeckiego pokoju obowiązujących za cesarzy Rudolfa i Macieja. Trzy tygodnie później Wallenstein otrzymał negatywną odpowiedź obu elektorów, uzależnionych od Szwedów.

W tym samym czasie w Wiedniu coraz bardziej ciążyła samowola Wallensteina, zwłaszcza że wojska Bernharda weimarskiego pustoszyły dziedziny bawarskie pod Ulm, a książę Maksymilian prosił bezskutecznie cesarza o pomoc. Wallenstein wezwania ignorował, uważając że przemieszczenie jego wojsk zagrozi Czechom (gdzie miał większość dóbr). 4 listopada 1633 Bernhard stanął pod ważną twierdzą – Regensburgiem (Ratyzbona), 16 listopada Wallenstein zdecydował się wreszcie na ruch wojsk, ale przypuszczalnie pozorowany, bowiem dwa dni wcześniej Regensburg skapitulował. W tej sytuacji Wallenstein skierował do Pilzna, gdzie zamierzał przezimować, ponownie w wyczerpanych działaniami wojennymi dobrach habsburskich, wykonując kolejne niemrawe ruchy na linii doliny Dunaju, bez żadnej akcji zbrojnej.

5. Nic dziwnego, że znaczna część własnych oficerów Wallensteina, w tym Piccolomini, oskarżała o przed cesarzem o zdradę. Zarzucano mu prowadzenie rokowań ze Szwedami w sprawie tronu czeskiego dla siebie oraz świadome lekceważenie próśb cesarskich o wsparcie na pograniczu Bawarii. Cesarz miał mu za złe powiększającą się ruinę własnych dóbr oraz odmowę pomocy Regensburgowi. Do przeciwników Wallensteina na dworze należał m.in. morawski kardynał Dietrichstein, a także krewny generała Wilhelma Slavata, jak również dawny przeciwnik spod Białej Góry Henryk Schlick. Wallenstein utracił też poparcie potężnego sojusznika jakim był Hiszpan hrabia Olivares. Przeciw Wallensteinowi przemawiało także tajemnicze spotkanie wyższych oficerów, które odbyło się w Pilźnie 11 stycznia 1634 roku, podczas którego oczekiwano ich przysięgi wierności wobec generała „aż do śmierci”. Jeszcze przed końcem roku 1633 zausznik Wallensteina Trczka pisał w swojej korespondencji do łącznika z dworem saskim, że Wallenstein postanowił się porozumieć nie tylko z Brandenburczykami i Sasami, ale również ze Szwedami i Francuzami. Wallenstein oczekiwał z kolei na kontakt od Arnima, który na początku lutego 1634 udał się do Berlina, lecz elektor brandenburski nie wyraził zainteresowania układami z Wallensteinem. Arnim kursował więc między Berlinem a Dreznem, których panowie grali wyraźnie na zwłokę. Wallenstein równolegle sondował dwór cesarski, wskazując na możliwość swojej rezygnacji za zapewnienie mu bezpieczeństwa i spłatę długu cesarza wobec niego, który obliczał na 300 tysięcy talarów.

Ferdynand nie ufał już jednak Wallensteinowi. Piccolomini donosił Wiedniowi, że słyszał od Wallensteina, że ten zamierzał przejść z armią na stronę szwedzka. Szalę przeważyły wieści o przysiędze pilzneńskiej i w połowie stycznia 1634 cesarz podjął decyzję o konieczności zdecydowanego działania w sprawie Wallensteina. 24 stycznia Ferdynand podpisał patent informujący o złożeniu Wallensteina z dowództwa i zwalniający oficerów z posłuszeństwa Wallensteinowi. Publikację patentu wstrzymano, a podczas sekretnych obrad padła kwestia konieczności aresztowania konspiratorów i doprowadzenia ich do Wiednia, zaś w razie konieczności – eliminacji spośród żywych. Na początku lutego trwała akcja zapewniania sobie lojalności oficerów, którą prowadzili mianowany na nowego dowódcę Gallas, Aldringer i Piccolomini. 18 lutego 1634 roku Ferdynand wydał patent proskrypcyjny zawierający zarzuty pod adresem Wallensteina, w tym planów spisku przeciw cesarzowi, oraz ogłaszający dymisję generała. Nie oficjalnie żadnego nakazu aresztowania ani wyroku śmierci. Dzień wcześniej w Wiedniu został aresztowany główny sojusznik Wallensteina – hrabia Scherffenberg.

Wallenstein wysłał tymczasem z Pilzna do Wiednia posłańca z zapewnieniem lojalności wobec cesarza, którego zatrzymano pod Wiedniem i doprowadzono dopiero 22 lutego na dwór cesarski. 20 lutego zwołał zebranie oficerów, stwierdzając że kwestia przysięgi musiała zostać w Wiedniu źle zrozumiała i proponując nowy jej tekst, zawierający  stwierdzenie o lojalności wobec Ferdynanda. Zaplanowano zgromadzenie wojska w Pradze, ale rejon stolicy Czech został wczesniej zabezpieczony przez Gallasa. Rankiem 22 lutego 1634 Wallenstein, wysyłając uprzednio posłańca do Frydlantu z misją by zabezpieczono pieniądze przed konfiskatą cesarską oraz zabierając z Pilzna co się dało opuścił miasto, udając się na zachód w stronę Chebu. Po drodze miał się spotkać z regimentem dragonów pod wodzą irlandzkiego pułkownika Waltera Butlera, z kolei dowódca załogi Chebu szkocki podpułkownik John Gordon miał utrzymać dla niego miasto i ignorować rozkazy z innych stron. Analogiczną wiadomość Wallenstein wysłał do jego zastępcy szkockiego majora Waltera Leslie. Równolegle, posłano do wojsk szwedzkich i saskich, w tym do Arnima i księcia Bernharda weimarskiego, prosząc o przybycie oddziałów w pobliże Chebu. Butler oświadczył, że otrzymał rozkaz od Gallasa by nie słuchać Wallensteina, jednak tymczasowo podporządkował się temu ostatniemu. Równocześnie, by zabezpieczyć się z drugiej strony, kolejnej nocy wysłał potajemnie wiadomość do hrabiego Piccolominiego idącego w ślad za Wallensteinem z 3 tysiącami jazdy, że pozostaje lojalny wobec cesarza i udaje się do Chebu pod przymusem. Część oddziałów opuściła po drodze Wallensteina.

24 lutego Wallenstein dotarł do Chebu, gdzie, wbrew rozkazom Gallasa, otwarto mu bramy. Nie spodziewał się odstępstwa okazujących mu dotychczas lojalność Butlera, Gordona i Lesliego. Jak relacjonowali później sami zainteresowani przeraziły ich groźby Wallensteina pod adresem domu austriackiego, zaś towarzysz generała Chrystian Illow zapowiadał rychłe przybycie do Chebu wojsk szwedzkich i saskich. 25 lutego, w sobotę, nie czekając na przybycie wrogich wojsk trzej oficerowie z wysp postanowili działać. Zaprosili zauszników Wallensteina, w tym Illowa i Trczkę, na ucztę do zamku, on sam odmówił. Wieczorem, podczas uczty uzbrojeni ludzie Butlera, Gordona i Lesliego z okrzykiem: kto jest dobrym sługą cesarza? wpadli do sali jadalnej. Wywiązała się krótka walka. Adam Trczka zdołał uciec na dziedziniec, lecz zamkowa brama była zamknięta i tam dopadli go irlandzcy wartownicy. Spiskowcy zastanawiali się teraz co począć z Wallensteinem, który przebywał w mieście na kwaterze, to jest czy go pojmać i przekazać cesarzowi czy zabić. Na miasto wysłano patrole irlandzkie, ale panowała niepewność czy zapowiedzi Illowa i Trczki o nadciągających wojskach szwedzkich i saskich były prawdziwe, ponadto wieści o krwawej biesiadzie w zamku dotarły do miasta. Przed północą podjęto decyzję i Butler z przybocznymi ruszył na rynek, obstawiając kwaterę Wallensteina. Sam nie zamierzał wchodzić do środka – zastąpił go kapitan Walter Devereux, który przebił sztychem generała. Bernhard z Weimaru , prawdopodobnie nie ufając w przejście Wallensteina na jego stronę nie wysłał posiłków generałowi. Główny pośrednik między Wallensteinem a dworem saskim Franz Albrecht von Sachsen-Lauenburg, wracając ze swojej misji u Bernharda w Ratyzbonie, został pojmany przez dragonów Butlera. Wstąpił następnie na służbę cesarską, w której służył aż do śmierci w roku 1642, w boju ze Szwedami w rejonie Świdnicy.

Wierny kompan Wallensteina, Hans Ulryk von Schaffgotsch, sygnatariusz obu nieszczęsnych przysiąg pilzneńskich, został aresztowany na rozkaz hrabiego Colloredo w Oławie 24 lutego 1634 roku. Przypuszczalnie śledzono jego korespondencję z Trczką i Wallensteinem (list do Trczki z lutego 1634 był jednym z dowodów w procesie). Został osadzony w Kłodzku. Przewieziony do Wiednia, potem Pilzna i Ratyzbony. Postawiono mu zarzut wspólnego z Wallensteinem zamiaru obalenia cesarza w jego księstwach dziedzicznych i przejęcia władzy w krajach do niego należących, na dowód czego wskazywano m.in. przysięgę pilzneńską oraz spisane przez Schaffgotscha notatki o planach zmiany ustroju Śląska. Podczas procesu był poddawany torturom, nie ujawnił jednak dodatkowych informacji o spisku. 5 lipca 1635 roku Schaffgotsch został skazany na śmierć za zdradę. Podczas procesu nie pomógł mu zapewne fakt, że w roku 1619 brał udział w koronacji praskiej palatyna Fryderyka, a następnie witał go w lutym 1620 roku we Wrocławiu, zaś po Białej Górze jedynie dobre układy z elektorem saskim ocaliły go przed represjami za bunt ze strony hrabiego von Dohny oraz zapewniły możliwość ugody z cesarzem. Wprawdzie Schaffgotsch brał udział pod komendą Wallensteina po stronie cesarskiej w kolejnej, „duńskiej” odsłonie wojny trzydziestoletniej, jednakże zażyłość z Wallensteinem oraz głównymi pomysłodawcami porozumienia z Sasami – Trczką i Illowem, działała na jego niekorzyść. Wyrok śmierci na Schaffgotschu wykonano 23 lipca 1635 w Ratyzbonie. Miecz katowski, którym ścięto Schaffgotscha znajduje się obecnie w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Rozległe śląskie dobra Schaffgotscha zostały skonfiskowane na mocy edyktu ogłoszonego 11 marca 1634 przez Georga Ludwiga hrabiego Starhemberga. Część ich odzyskał Krzysztof Leopold Schaffgotsch (późniejszy hrabia i starosta księstwa świdnicko-jaworskiego) jeszcze trakcie wojny trzydziestoletniej dzięki służbie cesarzowi.

6 września 1634 roku doszło między wojskami cesarskimi i hiszpańskimi a szwedzko-saskimi do bitwy pod Nordlingen, w której porażka strony protestanckiej doprowadziła do wycofania się Szwedów na północ Rzeszy i kolejnego pasma układów. W listopadzie roku 1634 r. miasta śląskie podjęły negocjacje z cesarzem. 30 maja 1535 elektor saski, mając dość szwedzkich sojuszników zawarł pokój z cesarzem w Pradze. W czerwcu 1635 roku ogłoszono reces dodatkowy pokoju praskiego dotyczący Śląska, zakładający wycofanie się Ferdynanda z edyktu restytucyjnego (oficjalnie zawieszono jego wykonanie), przywrócenie wolności religijnej pod warunkiem zwrócenia się do cesarza o łaskę i wyrzeczenia sojuszy antycesarskich.

Na znak protestu przeciw porozumieniu z cesarzem, inny uczestnik niefortunnej sprawy Wallensteina Hans Georg von Arnim wystąpił z saskiej służby. W roku 1637 pochwycony na rozkaz kanclerza Szwecji Axela Oxenstierny, który przypisywał mu knucie spisku z Wallensteinem przeciw Szwedom i zabrany aż do Sztokholmu, skąd uciekł w roku 1638 do Hamburga. Wstąpił następnie ponownie na służbę cesarską przeciw Szwecji, ale zmarł w Dreźnie w roku 1641. Mimo układu Ślązaków i Sasów z cesarzem, Szwedzi, którzy bardzo na wojnie się bogacili, nie zamierzali się wycofywać. Na Śląsku operowały ich wojska, niektóre aż do zawarcia traktatów westfalskich w roku 1648. Ale o tym w kolejnej części.

Dokument pilzneński z 11-12 stycznia 1634 r., zawierający przysięgę wierności Wallensteinowi (źródło)