BOŻY BOJOWNICY W SUDETACH (16/2) – Rewolucja nie rozszerzana pożera własne dzieci

Ekstremiści i radykalni ekstermiści

Taboryci, słuchacze Jana Żeliwskiego, zmierzający do wywrócenia porządku świeckiego i religijnego, niszczący praskie kościoły i wrzucający do Wełtawy zwłoki króla Wacława, byli niewątpliwie XV-wiecznymi rewolucjonistami – dziś byśmy powiedzieli ekstremistami. Rychło okazało się jednak, że żagiew rewolucji przyciągnęła element jeszcze bardziej radykalny. Gdy wieść o niej rozbiegła się po Europie do Czech przybyła grupa zwana pikardami. Pochodzenie nazwy pikardów nie jest pewne. Według jednych wywodzi się ona od imć pana Pikarda z Flandrii, który poprowadził swą sektę z nietolerancyjnego, inkwizycyjnego Zachodu do ziemi obiecanej Czech. Inni twierdzą, że jest zniekształceniem nazwy innej herezji – „begardów”. Eneasz Sylwiusz Piccolomini, późniejszy papież Pius II, obserwator czasów ówczesnych, uważał, że wyjaśnienie jest prostsze – mianowicie, że jej początków należy szukać w francuskiej Pikardii. Pikardzi wynaleźli na nowo herezję z okresu wczesnego chrześcijaństwa, odwołującą się do pierwotnej niewinności Adama, wymienianą m.in. przez św. Augustyna z Hippony. Adamici nazywali swoje zgromadzenie rajem i wprowadzali w życie swoje wyobrażenie o niewinności czasów Edenu. Rozwinięciem powyższej ideologii był konsekwentny brak rozróżniania czynów pod względem zła i dobra, przyjęcie praktyki „świętej” nagości oraz odrzucenie monogamii i własności.

Pikardzi osiedlili się w miejscu, jak im się wydawało, najbardziej przyjaznym możliwym, to jest w południowych Czechach nad Neżarką – dopływem pobliskiej rzeki Łużnice, nad którą, nieco bardziej na północ znajdowało się przesławne wzgórze, a wkrótce – miasto Tabor. Nad Neżarką pikardzi założyli komunę propagującą swoje idee to jest nudyzm, wolną kopulację (w tym oczywiście także np. kazirodczą), bez diabelskiego bagażu w postaci własności prywatnej. Uważali również, że przywracają raj na ziemi i, podobnie jak taboryci, uznawali się za „synów Bożych”.  Okazało się jednak, że taboryci nie zniosą konkurencji w tej kwestii. W lutym roku 1421 wygnano 200 pikardów z Taboru, a w kwietniu tego samego roku przesławny hetman Jan Żiżka, podjął działania zbrojne przeciw wspólnocie. Zapłonęły stosy w Klokotach i Pradze. Dwóch przywódców  sekty – Martina Huszkę i Prokopa zwanego Ślepcem pojmał na Morawach bojownik Dziwisz Borek z Miletinka. Jeńców wydano arcybiskupowi praskiemu Konradowi z Wechty, który właśnie postanowił przyjąć cztery husyckie artykuły. Zostali spaleni w Rudnicy nad Łabą 21 sierpnia roku 1421. Działania przeciw pikardom kontynuowano i 21 października koło Bernatic rozbito następną grupę Piotra Kanisza. Długosz rozprawę z pikardami opisuje tak: „Przywędrował bowiem pod te czasy do Czech z Gallii Belgickiej niejaki Pikard, który szalbierstwem pozyskawszy sobie między ludem obojej płci wziętość, i namówiwszy swych zwolenników, aby chodzili nago, nazwał ich Adamitami; sam zaś mieniąc się synem Bożym, kazał się zwać Adamem. Dopuścił swej gawiedzi wspólności żon, które jednak za jego radą pojmować mieli; a osiadłszy z oną hałastrą na wyspie rzeki Luzińca, napadał i łupił sąsiednie włości. Przeciw tym wszetecznikom Zyżka, acz sam występny, brzydzący się przecież tak sprośną rozpustą, wyprowadził swoje wojsko, opanował wyspę i wszystkich onych Adamitów mieczem i ogniem wytępił, dwóch tylko przy życiu zostawiwszy, aby się od nich wywiedział o wyobrażeniach i przesądach tego ludu. Ci męczeni i paleni na stosie, śmiejąc się i wyśpiewując znosili z wytrwałością śmierć i katusze.” (Długosz: Kroniki…, tom 4). Żiżka, rozprawiając się z pikardami (podobnie jak z katolikami) uważał się za biblijnego sędziego. W centrum i kultowej, i pozakultowej sfery Taboru spoczywał Stary Testament – za model ustrojowy przyjęto ten wynikający z części Tory – Księgi Powtórzonego Prawa. Słowo „pikard” na długo stało się w Czechach synonimem kacerza, przy czym określenia tego używali także czasem husyci wobec katolików.

Od krucjat Luksemburczyka do wypraw śląskich

Co ciekawe, pogromcy pikardów Jan Żiżka i Dziwisz Borek z Miletinka dwa lata później – 4 sierpnia 1423 roku stanęli naprzeciw siebie na placu boju w Strasznym Dworze koło Hradca Kralove. Wojska związku praskiego dowodzone przez Borka poniosły wtedy klęskę z rąk taborytów. Było kolejne starcie między husyckimi frakcjami, połączonymi wcześniej na siłę wobec wspólnego wroga – Zygmunta Luksemburczyka. Po śmierci Wacława IV w sierpniu 1419 roku, podczas gdy plądrowano kościoły Pragi i rozbijano królewskie trumny, Zygmunt odbył we wrześniu 1419 zjazd z Jagiełłą w Nowym Sączu. Jak pisze Długosz, podczas zjazdu Jagiełło dawał Zygmuntowi radę niezwłocznego stłumienia buntu w Czechach: „aby wszystkie inne sprawy opuściwszy, jak najrychlej pośpieszył do Czech, a po załatwieniu spraw publicznych, starał się utłumić podnosząco się na nowo po śmierci króla Wacława odszczepieństwo Wiklefitów, tudzież innych burzycielów zamachy”. Zygmunt, który na zjazd przybył w otoczeniu panów czeskich i miał na głowie kwestię turecką – odmówił. Niedługo potem zawarł jednak rozejm z Turkami i w grudniu, przed Bożym Narodzeniem, przybył do morawskiego Brna, dokąd zwołał stany czeskie. Do Brna przybyła także królowa wdowa Zofia, składając rządy w ręce powinowatego. Zygmunt wezwał zbuntowanych prażan do ukorzenia się i zburzenia fortyfikacji oblężniczych wzniesionych przeciw królewskim zamkom, czego oczywiście nie wykonano.

Jak pisze Długosz o sytuacji pod koniec 1419 roku „leniwo przystępował Zygmunt król Rzymski i Węgierski do potłumienia odszczepieństwa zaczynającego w Czechach podnosić głowę; nagle więc przybrało siły i tak dalece się wzmogło, że kacerze zbrojno uderzyli na wiarę i religią chrześciańską. Zwolennicy tej zgubnej zarazy zmuszali wszystkich do przyjmowania Ciała Pańskiego pod obiema postaciami, i do zachowywania innych obrządków swego błędnego wyznania. A ponieważ rzeczeni heretycy utrzymywali, że kościołowi nie godziło się dóbr doczesnych posiadać, i owszem występkiem było ich posiadanie, zaczem wielu Czechów świeckiego stanu, chwyciwszy się takiej zasady, wielce chciwości ich dogadzającej, pod przewodem Jana Zyżki z Trosznowy, naprzód klasztor Kartuzów w Pradze napadli i złupili, mnichów tamecznych rozpędzili, a w części wymordowali, mury zaś klasztorne) z ziemią zrównali, i dobra rzeczonego klasztoru zabrali. Potem klasztor Cystersów, czyli tak zwany Kralowy dwór (Aula Regia) o milę od Pragi odległy, z równą srogością spustoszyli i do gruntu zniszczyli, zabrawszy także jego majątek; ciało króla Wacława świeżo zmarłego, w tymże klasztorze pochowano, wydobyli z grobu i w rzekę Mołdawę wrzucili, wojując razem z żywemi i umarłemi.”

Na początek 1420 Zygmunt zwołał sejm Rzeszy do Wrocławia. Sejm ten znany jest u nas z wydania przez Zygmunta niekorzystnego dla Polski wyroku w sporze z Krzyżakami – zatwierdzającego pokój toruński z roku 1411, od którego zresztą Polacy złożyli niezwłocznie apelację do papieża Marcina. Poselstwu czeskiemu, które do Wrocławia przybyło, a w którym uczestniczył m.in. Hynek Kruszyna z Lichtenburka, Zygmunt postawił warunek – bezwarunkowe złożenie broni przez prażan. Równocześnie postanowił dać przykład surowości. Pod koniec lutego 1420 roku we Wrocławiu odbyła się egzekucja uczestników rozruchów miejskich z roku 1418. 15 marca 1420 spalono na stosie Jana Krasę – jednego z przywódców buntu praskiego z zeszłego roku. 17 marca 1420 Zygmunt nakazał we Wrocławiu odczytanie bulli Marcina V z 1 marca dającej cesarzowi upoważnienie w odpowiedzi na zeszłoroczny bunt w Pradze do zorganizowania krucjaty przeciw husytom. Wyprawa zbrojna, na którą wojska gromadziły się w Świdnicy, miała umożliwić spacyfikowanie buntu i koronację Zygmunta na króla Czech.

Wobec wieści ze Śląska kalisznicy przestali posłować i postanowili ostatecznie przyłączyć się do taborytów, którzy w międzyczasie prowadzili cały czas działania zbrojne. Przygotowywali nimi rychłe drugie przyjście Chrystusa. Odwoływano się nawet do proroctwa z księgi Izajasza o pięciu miastach, którymi w wydaniu czeskim miały być Pilzno, Żatec, Łuny, Slany i Klatovy (por. N. Housley: Religious Warfare in Europe, 1400-1536. p. 37). Jako centrum ruchu taboryckiego założono nad Łużnicem wspomniane już miasto Tabor. Taboryci uważali się za posłańców Boga, którzy będą zwiastować Apokalipsę i powiodą lud w góry, jak zapowiadały Ewangelie, by go ocalić w dzień gniewu. Na razie jednak trzeba było się zająć utrzymującym się w różnych miastach Czech oporem papistów. Pod koniec marca 1420 roku Jan Żiżka rozbił oddziały katolickie pod Sudomierzem. W kwietniu pojął ofensywę przeciw sprzyjającym katolikom miastom Mlada Vozice, Sedlice, Pisek, Strakonice, Prachatice, zakończoną sukcesem. Kalisznicy tymczasem postanowili znaleźć polityczne wyjście z sytuacji, proponując w kwietniu przez rycerza Wernera z Rankowa czeską koronę Jagielle. Propozycja ta, wobec powstałej sytuacji, nie miała oczywiście szans akceptacji, choć Czechowi udzielono grzecznej odpowiedzi wymijające. Po koniec kwietnia ruszyły wojska Luksemburczyka z Czech na Śląsk. W pierwszej kolejności podjęto próbę obrony terenów wiernych cesarzowi. Oddział krzyżowców Piotra Sternberga próbował obrony Beneszowa przed taborytami, został jednak rozbity, a miasto spalono. Porażką zakończyły się również działania w rejonie Kutnej Hory.

Żiżka na wieść o wyprawie Zygmunta ściągnął tymczasem 22 maja do Pragi, gdzie trwało oblężenie Hradczan i gdzie przybyli także horebici ze wschodnich Czech pod wodzą opisywanego już tu nieraz Hinka Kruszyny z Lichtenburka (nazwa pochodziła od kolejnej góry Horeb – koło Hradca Kralove nazwanej w biblijnym stylu). Rozbito oddział krzyżowców próbujący dostarczyć zapasy do zamków na Hradczanach i Wyszehradzie. 12 czerwca wojska Luksemburczyka, które bez walki zajęły Hradec Kralove, podeszły pod Pragę i dostarczyły pomoc na Hradczany. Pod koniec czerwca rozpoczęło się oblężenie miasta. Szacowanie sił krzyżowców na 100 tysięcy żołnierzy, biorąc pod uwagę czas przygotowania krucjaty należy uznać za znacznie przesadzone (dla porównania np. w krucjacie tureckiej pod Nikopolis w roku 1396 Zygmunt dysponował ok. 10-15 tys. żołnierzy). Powyższe potwierdza także fakt, iż straty krzyżowców w porażce na Witkowej Górze 14 lipca, która doprowadziła do niepowodzenia oblężenia Pragi, określa się na 300 rycerzy (i nieznaną ilość piechoty). 28 lipca Zygmunt został koronowany w katedrze św. Wita na Hradczanach na króla Czech, ale musiał odstąpić od oblężenia Pragi, wycofując się do oddalonej o 70 kilometrów od Pragi Kutnej Hory. Żiżka i jego taktyka obronna przyniosły husytom sukces.

Dalsze działania zbrojne miały charakter lokalny – Żiżka ruszył na południe, gdzie działały sprzyjające cesarzowi oddziały Ołdrzycha z Rożemberka. 12 października Ołdrzych został pokonany pod Małym Borem, ale straty taborytów były dotkliwe. 15 września pozostający w Pradze Hinek Kruszyna podjął oblężenie zamku wyszehradzkiego. Wobec rozpaczliwej sytuacji zamku Zygmunt podjął próbę odsieczy – 1 listopada doszło do bitwy pod Wyszehradem, przy czym husyci znali plany cesarskie, przejęli bowiem kuriera, który miał je dostarczyć na zamek. Bezpośrednio przed bitwą część wojsk Zygmunta przeszła na stronę husycką, mimo to cesarscy mieli liczebną przewagę. Zniwelowała ją jednak skuteczna taktyka obronna husytów z użyciem broni palnej – po załamaniu się ataku przeciwnika, oddziały Żiżki i Kruszyny przeszły do kontrataku i zmusiły cesarskich do odwrotu. Bezpośrednim rezultatem niepowodzenia Zygmunta była kapitulacja Wyszehradu i ostateczne niepowodzenie kampanii roku 1420. W lutym roku 1421 Zygmunt wrócił do Brna, a potem na Węgry. Zamek hradczański bronił się do czerwca roku 1421.

Husyci, nad którymi dowództwo objął Żiżka, zdobywali tymczasem kolejne czeskie miasteczka. Jak pisze Długosz „było w okolicy Pilzna wiele klasztorów, bogatych i pięknie pobudowanych, z których pięć Zyżka ogniem zniszczył. W klasztorze zaś Kladrowskim, że był obronniejszy, załogę osadził. Tu Zygmunt z wojskiem swojem podstąpił: ale widząc zbliżającego się Zyżkę, uciekł nikczemnie. Zyżka potem zwrócił się pod Pilzno, lecz po daremnem kuszeniu się o jego zdobycie (załoga bowiem dzielnie go broniła), pobliskie miasto spalił wraz z ludem i kapłanami, którzy napróżno błagali przebaczenia. Przy dobywaniu potem miasteczka Rab drugie oko utracił. Nie porzucił przecież dlatego obozowych trudów ani rycerskiego zawodu, i lud ślepy ślepego miał wodza. Prażanie dobywszy miasta Berauny (Verona), w którem Zygmunt miał załogę, wymordowali mieszkańców, mała ledwo część zachowawszy przy życiu. Miasto Niemiecki Brod (Brod Theutonicum), Kutnę i wiele innych, które się popoddawały, zagarnęli pod swoję władzę.”

Trwały równolegle próby przekonania przez kaliszników Jagiełły lub co najmniej Witolda do objęcia oferowanego przez husytów tronu. Już pod koniec lipca 1420 roku do Wolborza udał się w tej sprawie Hynek z Waldsteinu, który stawiał nierealny warunek przyjęcia przez Jagiełłę czterech artykułów praskich. Na zjeździe łęczyckim szlachta opowiedziała się przeciw, tak z uwagi na problem buntu husytów wobec Kościoła, jak i koronacji Zygmunta. Posłowi dano grzeczną odpowiedź, że król ubolewa nad sytuacją w Czechach i oferuje mediację co do pogodzenia z królem Zygmuntem, a w razie niemożności pogodzenia musi się jeszcze naradzić. Co do opcji polskiej, podniesionej ponownie w listopadzie 1420 po odstąpieniu wojsk Zygmunta spod Pragi – znaczna część taborytów, w tym Mikołaj z Husi, była jej otwarcie przeciwna. Mimo to uchwalono kolejne poselstwo Hynka z Waldsteinu i Hynka Kruszyny z Lichtenburka do Jagiełły. Odbyło się ono jeszcze w tym samym roku, a jak wskazuje, Długosz „po rozważeniu poselstwa Czechów i długich o niem naradach, nikt nie był za tem, aby król Władysław przyjmował rządy królestwa zarażonego wielorakiemi błędy odszczepieństwa, i wystawionego na burze i klęski wojen domowych, zwłaszcza kiedy żył prawy dziedzic jego i następca, Zygmunt król Rzymski i Węgierski, uznany od poważniejszej liczby Czechów i już na króla koronowany. Dano więc w tej treści posłom Czeskim odpowiedź. Władysław król objawiając im postanowienie swoje, oświadczył: „że rad przestaje na własnem królestwie Polskiem, i żadnego obcego nie potrzebuje; a tem mniej ma chęci do przyjęcia rządów królestwa Czeskiego, że przyswoiło sobie zasady od kościoła katolickiego potępione.” Mimo niepowodzenia w Niepołomicach Czesi ponowili próbę na początku roku 1421 – bez powodzenia, więc zwrócili się teraz do Witolda. Ten wysłał do Pragi w swoim imieniu, który miał sprawdzić polityczne możliwości koronacji, bratanka Jagiełły Zygmunta Korybutowicza. Korybutowicz bez konsultacji z Witoldem przyjął artykuły praskie. Popierali go kalisznicy, zaufania taborytów nie budził. W roku 1423 Witold nakazał Korybutowiczowi powrót do kraju, ten jednak w roku następnym, już we własnym imieniu znalazł się ponownie w Czechach, koronując się nawet w Pradze na króla. Nie otrzymał większego poparcia, był jednak aktywnym uczestnikiem dalszych awantur husyckich.

Niepowodzeniem kończyły się kolejne próby Luksemburczyka odzyskania kontroli nad Czechami w latach 1421, 1422 i 1427 roku. Gdy oddziały Żiżki wyrzynały ostatnich pikardów, na jesieni roku 1421 ruszyła druga wyprawa Zygmunta. W grudniu roku 1421 wojska krzyżowców zajęły wprawdzie Kutną Horę, ale wojska husyckie zdołały się wycofać (stąd pisze się o zwycięstwie husytów pod Kutną Horą), ale 6 stycznia roku następnego zostały zaskoczone pod Nebodivicami, a potem pokonane pod Habrem. Husyci stosowali prostą, acz skuteczną taktykę – ostrzał z broni palnej spod osłony wozów, a potem uderzenie bezpośrednie, gdy przeciwnik wydawał się osłabiony. I tu mamy jednak do czynienia z wyolbrzymianiem sił Luksemburczyka i ich strat (np. anglojęzyczna wikipedia podaje przy walkach o Kutną Horę siły krzyżowców na 100 tysięcy jazdy (!), byłaby to zatem chyba największa armia średniowiecza, która następnie w ciągu 2 tygodni najzwyczajniej wyparowała). Żiżka zdobył 8 stycznia Niemiecki Brod, w którego broniło około 2000 krzyżowców (jak wspomnieliśmy według opracowań 98 000 zniknęło w trzech starciach od 21 grudnia), przejęto zapasy Luksemburczyka. Do niewoli dostał się wówczas broniący miasta Zawisza Czarny. W roku 1422 miała miejsce kolejna nieudana wyprawa, na następną trzeba było czekać do roku 1427 – została pobita pod Tachowem przez następcę Żiżki Prokopa Gołego.

Po odparciu Luksemburczyka w roku 1420 władzę w Pradze przejął obóz radykalny pod przewodnictwem kaznodziei husyckiego Jana Żeliwskiego – owego przywódcy defenestracji roku 1419. Wprowadził on rządy purytańskie np. zakazano gier hazardowych, zaś kobietom zakazano noszenia ozdób. Gdy po zjeździe w Czasławiu w czerwcu 1421 przewagę zaczęli zyskiwać kalikstyni, Żeliwski przy pomocy warstw najbiedniejszych zorganizował pucz i przejął pod koniec czerwca władzę w Pradze. Rozpoczęło się wyszukiwanie wrogów rewolucji, których traktowano terrorem. Żeliwski objął także dowództwo wojsk prażan i taborytów, wyprawiając się do wschodnich Czech, a następnie pod Most, gdzie 5 sierpnia odniósł porażkę w bitwie z wojskami miśnieńskimi. Po tym wypadku dowództwo wojskowe przejął Żiżka, lecz Żeliwski utrzymał władzę w Pradze, dobierając sobie do pomocy jako hetmana Jana Hvezdę z Vicemilic. Terror trwał, a po egzekucji kalisznika Jana Sadla z Kościelca, utrakwiści zaczęli obawiać się o własne życie. Po odparciu wyprawy Luksemburczyka z końca roku 1421, kalisznicy przystąpili do akcji przeciw radykałom. Powołali trybunał, przed którym 6 marca 1422 roku postawiono Żeliwskiego, skazano i stracono. Na wieść o tym w Pradze wybuchły zamieszki wywołane przez skrzydło radykalne, co doprowadziło do dalszych zniszczeń miasta. Nie oszczędzono tym razem i żydów, którzy jeszcze w roku 1420 wspierali husytów przy obronie miasta (por. L. I. Newmann, op. cit., p. 450).

W roku 1423, jak wspomniano Witold wycofał się z pomysłu królowania nad czeskimi husytami, i odwołał swojego plenipotenta Zygmunta Korybutowicza, który narobił mu kłopotów przyjęciem artykułów praskich. Husyci zostali pozostawieni samym sobie i w braku, jak na razie wroga zewnętrznego (Luksemburczyk musiał zająć się problemami Węgier) przystąpili do wali przeciw sobie. Utrakwiści utworzyli wspomniany związek praski, przeciw któremu wystąpili taboryci. Ci ostatni mieli Żiżkę, który pokonał pod koniec kwietnia tego roku kaliszników Czenka z Wartenburga pod Horzicami. Kolejne starcia miały miejsce w sierpniu w rejonie Hradca Kralove, w którym taboryci dokonali przewrotu i wezwali Żiżkę na pomoc. Żiżka pokonał prażan pod Strasznym Dworem, a walki trwały aż do września następnego roku, kończąc się porozumieniem w Libieniu. Do ugody przyczynił się powrót w czerwcu 1424 roku Zygmunta Korybutowicza, który przyprowadził 1500 zbrojnych i tym razem chciał sam zostać królem, za co spotkała go ekskomunika i konfiskata dóbr zarządzona przez Jagiełłę. Korybutowicz objął rządy w Pradze, wzywając do pojednania między Żiżką a Utrakwistami. Po śmierci Żiżki w październiku 1424 został wodzem wojsk husyckich, wiodło mu się w Czechach aż do roku 1427 kiedy został oskarżony o potajemne konszachty z Luksemburczykiem i uwięziony na zamku Waldsztejn w Czeskim Raju. Ponowny sojusz taktyczny między taborytami a kalisznikami umożliwił kolejną próbę eksportu rewolucji na Morawy na jesieni roku 1424.

W roku następnym, aby nie powtórzyła się sytuacja konfliktu i aby dać podzielonym husytom jakiś silny element, który ich łączy, kolejny, po śmierci Żiżki przywódca taborytów – Prokop Goły, wpadł na pomysł, który otrzymał potem nazwę „prześwietnych jazd”. Proponował – w braku póki co wypraw Luksemburczyka na Czechy – wyjście poza ich granice. Może nie z „husycką prawdą”, która, jak to wskazano była mocno się różniąca, ale z rozładowaniem napięcia „Bożych bojowników” i zaspokojeniem ich potrzeb materialnych w drodze łupienia Edomitów, Amalekitów i Moabitów. W listopadzie roku 1426 uderzono na miasto Retz w Austrii, w grudniu – na śląskie pogranicze. Spalono kościoły w Bardzie i klasztor cystersów w Kamieńcu Ząbkowickim. I tu dochodzimy do epizodu związanego z tytułem naszej opowieści.

CZĘŚĆ I

CZĘŚĆ III