BOŻY BOJOWNICY W SUDETACH (1) – Rewolucje nie wybuchają spontanicznie

Mistrz Hus

Husytyzm, który pogrążył na blisko stulecie Czechy w zamęcie, który wpłynął na kraje sąsiednie, w tym Śląsk, nie tylko poprzez łupieżcze wyprawy husytów, ale rówież polityczne kombinacje angażujące sąsiednie kraje Cesarstwa, Polskę i Węgry, uważany jest za zapowiedź ogólnoeuropejskiej rewolucji zapoczątkowanej w XVI wieku przez Marcina Lutra. Trwają spory co do samego zjawiska – któremu w XIX i XX-wiecznej historiografii czeskiej, patrzącej z perspektywy krucjat Zygmunta Luksemburczyka, wojny trzydziestoletniej i habsburskiej tzw. kontrreformacji, nadano charakter narodowy, antyniemiecki, spychając na dalszy plan aspekt religijny czy społeczny, wreszcie poszukując na siłę elementów wspólnych całego ruchu husyckiego. Husytyzmu, który przybrał w istocie charakter rebelii protestanckiej w pełnym znaczeniu tego słowa – to jest ze wszystkimi sporami o zakres protestu tak w kwestiach religijnych, ograniczonej tym razem do Królestwa Czech z oddziaływaniem politycznym i religijnym na kraje ościenne. Sztandarem husytyzmu stał się Kielich – symbolu Komunii pod dwoma postaciami. Można powiedzieć, że kwestia czy wieśniaczka spod Taboru będzie przyjmowała Komunię tylko jako konsekrowany chleb czy też wraz z konsekrowanym winem nie była dla niej kluczową, a jednak symbol jako znak sprzeciwu wobec Kościoła i stojącej przy nim władzy świeckiej znaczył jednocześnie bardzo wiele.

Ojciec duchowy ruchu Jan Hus (po czesku „gęś”) był wychowankiem, a potem wykładowcą uniwersytetu praskiego – uczelni utworzonej w XIV wieku przez króla Karola IV Luksemburczyka, jednym z ośrodków naukowych ówczesnej Europy, na którym, podobnie jak na innych uczelniach christianitas, królową nauk była teologia. W roku 1400 Jan Hus przyjął święcenia kapłańskie, dwa lata później rozpoczął działalnośc kaznodziejską, został nawet spowiednikiem małżonki króla Czech Wacława IV Luksemburczyka – królowej Zofii. Pełnił przez rok w latach 1402-03 funkcję rektora praskiego uniwersytetu, objął także niedawno wybudowaną Kaplicę Betlejemską, stając się kaznodzieją przy jednej z najważniejszych praskich świątyń. Hus miała zatem wpływ zarówno na dwór królewski, jak i uczęszczających na uczelnię Karolową żaków.

Hus zainteresował się pismami Johna Wiklefa (Wycliffe), działającego w 2 połowie XIV stulecia w Anglii, a zatem, jak powiedzielibyśmy dziś – nowinkami w branży. Dzieła Wiklefa uznano za heretyckie przez synod Kościoła w Anglii, który odbył się w roku 1382 w Londynie, zaś jego tezy potępił Grzegorz XI w bullach z lat 1377 i 1384.  Nauki Wiklefa na grunt uniwersytetu praskiego sprowadził pod koniec XV wieku Hieronim z Pragi. Nie były one oryginalne – Wiklef twierdził m.in.,  że Kościół nie powinien posiadać żadnych dóbr doczesnych, a utrzymywać się z bieżącej jałmużny wiernych, że grzesznicy publiczni powinni odbywać publiczną karę, wreszcie, że sakramenty udzielane przez księży będących w stanie grzechu ciężkiego są nieważne. Występowały w końcu przeciw celibatowi i zwierzchności papieskiej, propagowały również predestynację, którą w XVI wieku przejął kalwinizm. Mimo, iż w roku 1403 Kościół w Czechach po zasięgnięciu opinii uniwersytetu praskiego, zakazał rozpowszechniania dzieł Wiklefa, Hus podjął się ich tłumaczenia na język czeski i rozpowszechniania. W roku 1405 na wieść o recepcji wiklefowych tez w Czechach papież Innocenty VII nakazał arcybiskupowi praskiemu Zbynkowi Zajicowi podjęcie działań przeciw rozprzestrzenianiu się w Czechach tez uznanych za błędne.

Był to jednak okres tzw. wielkiej schizmy zachodniej powodujący niedowład Kościoła. W samych Czechach, a nawet na samym uniwersytecie praskim, istniały spory co do tego, który papież jest prawowity – ten rezydujący w Rzymie, czy ten z Awinionu. Król Czech Wacław IV Luksemburczyk nakazywał duchowieństwu czeskiemu nie opowiadanie się przy żadnym.  W roku 1409, w celu zażegnania schizmy w Pizie wybrano trzecią, obok Grzegorza XII z Rzymu i Benedykta z Awinionu, osobę na papieża – Aleksandra, co jedynie zwiększyło zamieszanie. Król Wacław uznał jednak dokonany wybór i zdecydował się na poparcie Aleksandra (do tzw. obediencji pizańskiej należało wówczas m.in. Królestwo Polskie). Po kilkumiesięcznym konflikcie z biskupem Wacław skłonił również biskupa Zajica do akceptacji we wrześniu 1409 roku Aleksandra jako papieża. Ten miał zatem rozstrzygnąć problem Husa, który ugruntowywał tymczasem wpływy na dworze królewskim i na uniwersytecie.

Dzięki dekretowi kutnohorskiemu samego króla ze stycznia 1409 roku, którym zmieniono statut uniwersytetu nadany przez Karola IV, Hus został  ponownie na kilka miesięcy – do czasu opisanego  wyżej uznania przez króla za papieża Aleksandra  – rektorem uniwersytetu praskiego. Co ciekawe, sam król za Husem nie przepadał, więc by zatwierdził zmiany statutu użyto argumentu narodowego, przyznając „punkty za pochodzenie” to jest więcej głosów pochodzącym z Czech wykładowcom. W rezultacie część profesorów zagranicznych (głównie z Niemiec) w proteście opuściła praską uczelnię. Jesienią roku 1409 Zajic pisał do Aleksandra, że główną przyczyną zamętu w Czechach są nauki Wiklefa, a wskutek działania ich propagatorów z jednej strony duchowni odmawiają mu posłuszeństwa, z drugiej król używa ich jako wygodnej wymówki by przejmować mienie kościelne (por. H. Kaminsky: A History…, p. 71). Pismem z 20 grudnia 1409 Aleksander potwierdził biskupowi Zajicowi nakaz podjęcia działań przeciw herezji Wiklefa w Czechach, w tym wprowadzenia zakazu głoszenia błędów i nauczania  w prywatnych kaplicach, co było skierowane wyraźnie przeciw Husowi, który głosił nauki w Kaplicy Betlejemskiej do zamkniętego kręgu osób. 16 czerwca 1410 Zajic ogłosił nowy dekret przeciw zwolennikom Wiklefa, od którego Hus i jego towarzysze odwołali się do następcy Aleksandra – Jana XXIII. W lipcu roku 1410 Zajic zorganizował w Pradze spalenie skonfiskowanych egzemplarzy dzieł Wiklefa i obłożył Husa karą ekskomuniki. W odpowiedzi Hus występował w obronie dzieł Wiklefa. Hus wezwany przez Jana XXIII na wezwanie nie stawił się, wysyłając swoich pełnomocników. Wobec niestawiennictwa Jan XXIII zastosował wobec Husa w lutym 1411 ekskomunikę. Gdy wieść o tym doszła do Pragi, zwolennicy Husa zorganizowali antypapieskie demonstracje. 2 maja biskup Zajic ekskomunikował uczestniczących w nich stronników Husa, w tym należących do dworu, a  12 czerwca obłożył Pragę interdyktem. Powyższe rozgniewało króla Wacława, który nakazał Zajicowi odwołanie ekskomunik i interdyktu. Zajic nie chciał się zgodzić i zbiegł z Pragi na Węgry, umierając pod koniec września w Bratysławie.

Po śmierci biskupa Zajica w roku 1411 nowym arcybiskupem praskim został Zygmunt Albik z Uniczowa, osoba która przy poparciu króla wstrzymała działania przeciw Husowi. Tymczasem przed Janem XXIII trwało rozpatrywanie apelacji złożonej przez Husa – zwlekano z jej rozpoznaniem, nie chcąc otwartego konfliktu z Wacławem IV. Werdykt zapadł we wrześniu 1412  – Jan XXIII potwierdził ekskomunikę Husa, a jego pełnomocnik musiał uciekać w obawie przed oskarżeniem o herezję. Hus nie chciał ryzykować i pod koniec tegoż roku opuścił Pragę. Ukrył się w okolicach Usti na zamku Kozi Hrad. W lutym roku 1413 odbył się synod duchownych czeskich – stronnicy Husa postanowili przyjąć odpowiadające również królowi stanowisko, że problemu herezji w Czechach nie ma i skierować do Rzymu podpisane przez praskich teologów oświadczenie takiej treści. Gdy czterech teologów się sprzeciwiło – pozbawiono ich prebend i zostali wygnani. Równocześnie król nie mógł udawać, że nie ma również ekskomuniki wobec Husa, więc tymczasem ten musiał pozostawać poza Pragą, w południowych Czechach.  Nie próżnował – w roku 1413 ukazał się jego obszerny traktat „De ecclesia”. Uderzał on bezpośrednio w Kościół, albowiem Hus głosił za Wiklegem predestynację do zbawienia albo potępienia oraz kwestionował rolę duchowieństwa tworzącego Kościół, zarzucał wręcz, że niewybrana do zbawienia część duchowieństwa tworzy „ciało diabła” i wzywał do odtworzenia Kościoła pierwotnego. Jak się wskazuje (por. H. Kaminsky: A History of the Hussite Revolution, p. 37), doktryna Husa była zasadniczo zgodna z tezami Wiklefa, choć bardziej radykalna.

Król skłonił tymczasem Zygmunta Albika do rezygnacji z biskupstwa praskiego (został biskupem tytularnym bez diecezji, a po wybuchu zbrojnym husytyzmu wyjechał na Morawy, a potem na Śląsk do Wrocławia). Biskupstwo praskie objął Konrad z Vechty, co Jan XXIII zatwierdził. Konrad był koniunkturalistą, który nie chciał narazić się zarówno Janowi XXIII, ale i stronnictwu husyckiemu. Widząc bezczynność króla i biskupa Hus w kwietniu 1414 roku ponownie pojawił się w Pradze, gdzie ogłosił swój traktat „De sex erroribus” (O sześciu błędach).

List żelazny

Panujący na Węgrzech cesarz Zygmunt Luksemburski nakłonił tymczasem Jana XXIII by zwołał do Konstancji, to jest na terytorium podległym cesarzowi, sobór powszechny, który miał w założeniu zakończyć przedłużającą się schizmę zachodnią. Zjazd w Konstancji zaczął się w listopadzie roku 1414, zaś w marcu roku 1415 Jan XXIII został skłoniony przez obradujących biskupów do rezygnacji. W kwietniu biskupi ogłosili wyższość soboru nad papieżem, co miało pozwolić na formalne usunięcie dwóch konkurentów do papieskiego tronu. Dokumentem ogłoszonym 4 lipca 1415 roku zwołanie soboru zatwierdził Grzegorz XII, uznany potem ostatecznie przez Kościół za prawowitego papieża okresu schizmy zachodniej i od tego momentu dopiero Kościół uznał ostatecznie zgromadzenie w Konstancji za sobór powszechny. Sprawa Husa pojawiła się na marginesie obrad Soboru.

Jeszcze w październiku roku 1414 Wacław IV skłonił Husa by udał się do Konstancji, gdzie miała stanąć kwestia Wiklefa i jego czeskich naśladowców. Cesarz Zygmunt Luksemburski obiecał Husowi list żelazny (salvus conductus). Hus przybył 3 listopada do miasta, gdzie otrzymał zakwaterowanie i 5 listopada wręczono mu dokument potwierdzający bezpieczny przejazd. 4 listopada przyjął go Jan XXIII, którzy zdjął z niego karę ekskomuniki i interdyktu, utrzymał jednak zakaz odprawiania przez Husa nabożeństw, głoszenia nauk i publicznego sprawowania funkcji kapłańskich. Hus nie chciał się do powyższego zastosować i kontynuował w Konstancji odprawianie nabożeństw i publiczne głoszenie nauk. 28 listopada pojawił się na wezwanie przed Janem XXIII i duchownymi oświadczając, że jest niewinny nawet jednego błędu. Tego samego dnia postanowiono wszcząć procedurę i Hus został na polecenie Jana XXIII zatrzymany w celu przeprowadzenia procesu zgodnie z prawem kanonicznym, któremu podlegał. Zaprowadzono go do budynku kapituły, od 6 grudnia przebywał w klasztorze dominikanów, mając możliwość kontaktów z gośćmi z zewnątrz. Cesarz Zygmunt uznał zasadność przeprowadzenia procesu Husa na gruncie prawa kanonicznego.

W roku 1415, po rezygnacji Jana XXIII, Hus został przeniesiony do zamku biskupa Konstancji – Gottlieben nad Renem, a wraz z rozpoczęciem publicznej fazy procesu – do franciszkańskiego klasztoru w Konstancji. W międzyczasie prowadził korespondencję z przyjaciółmi, kontynuował także pracę apologetyczną, przygotowywał się też do procesu. Jego faza wstępna ruszyła w kwietniu roku 1415, a proces publiczny – 5 czerwca. W międzyczasie to jest 4 maja roku 1415 zebrani w Konstancji biskupi potępili 45 tez Wiklefa. Podczas trzech rozpraw Hus świadczył że nie popiera wszystkich tez Wiklefa, jednak nie potępia ich w całości. Podczas ostatniej rozprawy – 8 czerwca odczytano mu trzydzieści dziewięć jego własnych tez z trzech różnych traktatów, w tym zwłaszcza dzieła „O kościele”. Referat przygotowali kanclerz Sorbony Gerson i mistrz z uniwersytetu w Pradze Palecz. Hus zaprzeczył, że część przypisywanych mu nauk pochodzi od niego, większości jednak bronił. Odmówił uznania błędów, albowiem w jego ocenie nie przytoczono przeciw nim dowodów z Pisma Świętego oraz bowiem przez ich uznanie zaparłby się sam siebie. Gdy zarzucono mu twierdzenie, że Kuria rzymska jest synagogą szatana, oświadczył, że nie stwierdzał tego jako faktu, lecz  jako opinię zasłyszaną od osób wracających z Rzymu (por. H. Kaminsky: A History…, p. 40).  Gdy zarzucono mu tezę, że papież nie jest prawdziwym wikariuszem Chrystusa odpowiedział, że nigdy tak nie twierdził (jak wskazuje H. Kaminsky: A History…, p. 53 Hus twierdził natomiast, że nikt nie jest prawdziwym wikariuszem Chrystusa jeżeli nie żyje tak jak On)

Ostatecznie uznano za błędne 30 tez Husa (tu pełna lista z Denzingera http://www.aloha.net/~mikesch/hus.htm) m.in. następujące: „Jedynym, świętym i powszechnym Kościołem jest zbiorowość predestynowanych do zbawienia”, „Piotr nie jest i nigdy nie był głową Kościoła”, „Księża, którzy żyją w grzechu, tracą moc kapłańską”, „Bez wyraźnego wskazania Bożego nikt nie może twierdzić, że jest głową któregokolwiek Kościoła, a biskup rzymski nie jest głową Kościoła rzymskiego”, „Posłuszeństwo kościelne zostało wymyślone przez księży, nie ma żadnego potwierdzenia w Piśmie św.”, „Ktokolwiek został wyświęcony na księdza, ten otrzymał rozkaz, aby głosić kazania i musi być temu posłuszny, nałożenie klątwy nic nie zmienia” , „Jeśli jest papież osoba złą, zwłaszcza jeśli jest predestynowany; tak jak Judasz pochodzi od diabła, jest złodziejem i synem zatracenia, a nie głową świętego wojującego Kościoła, którego nie jest członkiem”, „Potępienie przez doktorów 45 tez Wiklefa jest nieracjonalne, niesprawiedliwe i błędne”, „Nikt nie jest panem świeckim, nikt nie jest prałatem, nikt biskupem, jeśli znajduje się w stanie grzechu śmiertelnego”. Zwłaszcza ta ostatnia teza pokazuje rewolucyjny charakter nauk Husa. Po pierwsze, kwestionował organizację Kościoła i państwa, kwestionował tym samym w szczególności umocowanie osób go sądzących. Po drugie, zakładał on, że ktoś musiał rozstrzygnąć czy ktoś inny jest w grzechu śmiertelnym. Podobno Zygmunt Luksemburski na powyższą tezę Husa miał odpowiedzieć dość trzeźwo: „Nie ma człowieka bez grzechu” (por. L. I. Newman: Jewish Influence on Christian Reform Movements, NY 1925, p. 447).

Należy zaznaczyć, że Husowi zaproponowano podczas procesu jako formułę wyparcia się błędów oświadczenie że wymienionych poglądów nigdy nie głosił, a nawet gdyby to uczynił, to byłby postępował nagannie, bo uznaje je za błędne i potwierdza pod przysięgą, że w przyszłości ich nie chce głosić. 24 czerwca zebrani w Konstancji biskupi nakazali spalenie dzieł Husa. 6 lipca po ponownym zapytaniu czy wyrzeka się błędów został uznany winnym herezji, pozbawiony godności kapłańskiej i przekazany świeckiemu ramieniu (prawo kanoniczne nie przewidywało kary śmierci). A wspomniane ramię zarządziło zwyczajową w takiej sytuacji w prawie świeckim karę to jest spalenie na stosie, prochy nieszczęśnika wrzucono do Renu. Cesarz uznawał, że list żelazny bronił Husa przed bezprawną przemocą, nie zaś sankcjami właściwej władzy na podstawie wyniku procesu przeprowadzonego zgodnie z prawem przez uprawnionych sędziów. Tu warto tytułem przykładu i analogii zwrócić uwagę, że i dziś w polskim prawie procesowym karnym – list żelazny zapewnia ochronę podsądnemu jedynie na czas procesu, nie zapewnia natomiast braku wydania wyroku czy wykonania kary, może być również uchylony jeszcze w toku procesu jeżeli np. oskarżony utrudnia prowadzone postępowanie.

W roku 1415, w Bawarii pochwycono Hieronima z Pragi, który, jak wspomniano, sprowadził tezy Wiklefa do Czech, a potem zajmował się ich rozpowszechnianiem w środowisku akademickim i na dworze Wacława. Został sprowadzony do Konstancji, gdzie we wrześniu publicznie wyrzekł się 45 tez Wiklefa i 30 tez Husa. Wobec kolejnych zarzutów w maju 1416 odbyła się kolejna faza jego procesu, podczas której odwołał swoje przyznanie się do błędów. Został potępiony jako heretyk i stracony przez świeckie ramię, podobnie jak Hus, na stosie.

W stronę rewolucji

Sobór w Konstancji, który ostatecznie ukonstytuował się wraz z ogłoszeniem jego zatwierdzenia przez Grzegorza XII 4 lipca roku 1415 zakończył wprawdzie wielką schizmę zachodnią, lecz wydarzenie z 6 lipca 1415 nie spowodowało upadku w Czechach ruchów uznanych za heretyckie. Bunt przeciw Luksemburgom wybuchł jednak dopiero cztery lata później. Wprawdzie czescy zwolennicy Husa wysłali na sobór w Konstancji we wrześniu roku 1415 tzw. protestatio Bohemorum, pełną oskarżycielskich treści wobec egzekucji Husa, jednak istniejące między nimi podziały na mniej lub bardziej radykalnych, które doprowadziły do powstania stronnictw kaliszników (utrakwistów) i taborytów, spowodowały okopanie się na swoich pozycjach. Obie grupy łączył postulat przyjmowania Komunii pod obiema postaciami (sub utarque specie), który to postulat Czesi chcieli wymóc na Kościele. Niezbyt wiele jeżeli chodzi o wspólną płaszczyznę porozumienia. Najlepiej jednoczy jednak wyrazisty symbol sprzeciwu, którym stał się Kielich oraz wspólny wróg – a takim był Zygmunt Luksemburczyk, który występował jako cesarz Rzeszy niemieckiej, do której należały Czechy. W razie śmierci Wacława, biernego w obliczu śmierci Husa miał on objąć również tron w Pradze i jak przewidywano – podjąć prześladowania zwolenników Husa i Wiklefa. 22 lutego 1418 roku bullą Inter cunctas papież Marcin V potwierdził dokonane w Konstancji potępienie 45 tez Wiklefa i 30 Husa. W dokumencie znalazł się m.in. scenariusz rozpytywania osób podejrzanych o głoszenie błędów. Kończący się sobór oraz papież wezwali również cesarza  do podjęcia bardziej zdecydowanych działań przeciw husytyzmowi. 4 grudnia 1418 Zygmunt Luksemburczyk skierował w tej sprawie list otwarty do brata Wacława.

W roku 1419 zapoczątkowano debatę nad wspólnymi elementami ruchu husyckiego, która znalazła wynik w ogłoszeniu na wiosnę 1420 roku czterech artykułów praskich – obok Komunii pod dwiema postaciami, sięgano do postulatu swobody głoszenia nauk religijnych w Królestwie Czeskim, a także Wiklefowego postulatu wyzbycia się przez Kościół dóbr doczesnych oraz publicznego karania grzechów śmiertelnych przez pozakościelne sądy. Oczywiście z punktu widzenia Kościoła postulaty te prowadziły do anarchii, przez co nierealne było ich zaakceptowanie, poza może indultem na Komunię pod dwoma postaciami, która jednak, jak wyżej wskazano, była jedynie hasłem propagandowym, szyldem jednoczącym ruch husycki. Mimo to w zestawieniu z taborytami nazywa się kaliszników, którzy opierali swój program na wymienionych czterech artykułach praskich… husyckim stronnictwem kompromisowym. Taboryci domagali się zniesienia hierarchii kościelnej i dotychczasowego obrządku. Współcześni zarzucali husytom porozumiewanie się z waldensami i żydami (por. L. I. Newman: Jewish Influence on Christian Reform Movements, NY 1925, p. 437 cytujący akta Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Wiedeńskiego ze stycznia roku 1419). Tenże autor wskazuje, że taboryci byli pod silnym wpływem Starego Testamentu, podobnie jak późniejsi protestanccy purytanie, porównywali się do pradawnych Żydów, uważali za naród wybrany w przeciwieństwie do nieczystych Kananejczyków, Edomitów, Moabitów i Amalekitów, jak nazywali otaczające ich ziemie katolickie (op. cit., p. 448). W międzyczasie, dochodziło do wypędzeń księży z kościołów – w rejonach, gdzie husyci mieli znaczącą przewagę to jest na przykład w okolicy Sezimovo Usti, gdzie znajdowało się wzgórze nazwane Taborem, miejsce zgromadzeń husyckich przywódców.

Do wybuchu rewolucji husyckiej doszło tuż przed śmiercią Wacława IV – na niecałe trzy tygodnie przed jego zgonem. Zapalnikiem były z jednej strony działania podjęte przez monarchę – wprowadzenie katolików do rady miejskiej praskiego Nowego Miasta oraz zapowiedź usuwania husyckich kaznodziejów z zajętych bezprawnie kościołów i szkół, z drugiej nauki głoszone przez husyckich radykałów – zwłaszcza kaznodzieję Jana Żeliwskiego, byłego norbertanina, który przybył do Pragi w roku 1418 i nauczał w kościele św. Szczepana na Rybniczku (przy Stawie) na terenie Nowego Miasta, a potem w przydzielonym przez króla husytom klasztornym kościele Matki Boskiej Śnieżnej, z którego usunięto karmelitów. Żeliwski nie zadawalał się postulatami kaliszników, chciał stworzyć nowy porządek religijny i społeczny, głosił zatem rewolucję. Po dokonanych przez króla zmianach w radzie miejskiej, 10 lipca Żeliwski w kazaniu wskazywał, że nastał nowy czas prześladowań dla braci. Jak pisze H. Kaminsky (The Prague Insurrection of 30 July 1419, w: Medievalia et Humanistica 1966, p. 110) obawiano się przypuszczalnie dalszych ruchów króla na rzecz „reakcji katolickiej” to jest zmian w radach Starego Miasta i Małej Strany. Kazanie z 16 lipca zawierało wyraźne akcenty antykrólewskie, wskazując m.in. że „nieposłuszeństwo wobec złego władcy jest posłuszeństwem Bogu”. Kolejne nauki Żeliwskiego głosiły tezy, że wprawdzie (za: H. Kaminsky, op. cit., p. 110) Ewangelie zakazują zabójstwa bliźnich, a nawet okazywania wobec nich złości, jednak gniew skierowany przeciw cudzym grzechom nie jest niczym złym, nawet jeśli prowadzi do zabójstwa – podawał tu starotestamentowy przykład Eliasza zabijającego kapłanów Baala. Jednocześnie wskazywał na grzechy katolickich kapłanów i członków nowego samorządu. Obiekt świętego gniewu został zatem zidentyfikowany i wiernym husyckim wskazany.

22 lipca miało miejsce kolejne zgromadzenie radykałów na górze Tabor, na które przybyli także mieszkańcy Pragi. Czy wracającym do stolicy taboryckim prażanom towarzyszył sam Jan Żiżka? Kronikarz Wawrzyniec z Brzezowa potwierdza, że pod koniec lipca 1419 znalazł się on w Pradze, co świadczyło by o planowanym, a nie spontanicznym charakterze opisanych wyżej wydarzeń 30 lipca. Jak wskazuje H. Kaminsky (op. cit., p. 111) w powyższym zgromadzeniu brali również udział tajemni wysłannicy władz miejskich Pragi, przynosząc wieści o planach taborytów detronizacji Wacława, wyboru na króla Mikołaja z Husi i powołania nowych władz kościelnych.

W niedzielę 30 lipca 1419 roku w kościele po karmelitach odbyło się rankiem husyckie nabożeństwo , podczas którego przemawiał Jan Żeliwski. Według anonimowego źródła cytowanego przez H. Kaminskiego (op. cit., p 122) wzywał zebranych do wystąpienia przeciw nowym rajcom i ich stronnikach. Potem uzbrojona w z góry przygotowane piki, miecze i maczugi procesja prowadzona przez Żeliwskiego niosącego monstrancję ruszyła pod kościół św. Szczepana na Rybniczku (dawne miejsce kazań husyckich Żeliwskiego), w którym właśnie odprawiał Mszę św. kapłan katolicki. Widząc uzbrojony tłum wejście do kościoła zabarykadowano. Husyci wyważyli jednak drzwi, przepędzili księdza i Żeliwski odprawił tam husyckie nabożeństwo. Z kościoła na Rybniczku „procesja” udała się pod ratusz Nowego Miasta w Pradze, w którym znajdował się burmistrz Mikołaj i trzech rajców. Być może reszta samorządu uciekła na wieść o zbliżaniu się uzbrojonego tłumu husytów. Według jednej z relacji tłum zażądał uwolnienia z miejskiego więzienia kilku trzymanych tam husytów – nie znamy powodów ich uwięzienia. Inne przywoływane przez H. Kaminskiego źródło mówi o wysłanych przez radę na zgromadzenie taborskie szpiegach i zamykaniu szkół husyckich jako przyczynie tego co nastąpiło. Według Wawrzyńca z Brzezowa natomiast przyczyną były jakieś pogróżki czy obelgi skierowane wobec tłumu.

W każdym razie doszło do szturmu ratusza przez motłoch i wyrzucenia za okno katolickich rajców oraz mieszczan, którzy próbowali ich bronić. W sumie zginęło 10 osób – w tym burmistrz i trzech rajców z trzynastu poddanych „defenestracji”. Podczas napadu Jan Żeliwski stał pod ratuszem z monstrancją i zagrzewał tłum do walki. Według Wawrzyńca z Brzezowa szturm na ratusz prowadził sam Jan Żiżka. Powyższe, podobnie jak pozostałe elementy przebiegu wydarzeń z 30 lipca i poprzedzających je przygotowań, świadczy, wbrew powstałej później propagandzie o „niechcianej rewolucji”, że akcja pod ratuszem została z góry zaplanowana. O liczebności i uzbrojeniu tłumu może świadczyć zapisek, że na miejscu wydarzeń wkrótce pojawił się wysłany z zamku 300-osobowy oddział jazdy królewskiej, lecz widząc sytuację nie zaryzykował walki i wycofał się. Husyci mieli zatem swój „szturm na Pałac Zimowy”. Trafnie również wskazuje H. Kaminsky powołując się na jedno ze współczesnych źródeł (op. cit., p. 117-118), iż również działania króla Wacława polegające na usunięciu z początkiem lipca husyckich członków magistratu, co Żeliwski wykorzystywał w psychologicznym przygotowaniu wydarzeń 30 lipca, mogły być sprokurowane doniesieniami o rosnących wpływach i planach grupy rewolucyjnej spotykającej się na Taborze. Według owego źródła na samym, wspomnianym wyżej zgromadzeniu taborytów z 22 lipca 1419, które skupiło ok. 50 000 samych mężczyzn w sile wieku, omawiano m.in. kwestię przeprowadzenia otwartej rebelii i szturmu na królewską rezydencję Nowy Hrad. Przyjazny utrakwistom Wawrzyniec z Brezowej potwierdza zarówno liczebność zgromadzenia, jak i wieści o spisku, nie rozstrzygając jednak o ich prawdziwości. Potwierdza jednak obawy króla Wacława o wysunięciu przeciw niemu przez taborytów Mikołaja z Husi.

Po zabójstwie urzędników z nowomiejskiego ratusza, który nolens volens odegrali rolę kapłanów Baala z kazań Żeliwskiego, Husyci wybrali własne władze Nowego Miasta, król, który tego dnia był poza Pragą się wahał, lecz namówiony do rokowań zgodził się na uznanie rewolucyjnego samorządu pod warunkiem wyrażenia przez jego członków skruchy za niedzielne ekscesy. Ale był to dopiero początek rewolucji. Zamęt pogłębiła śmierć króla Wacława 16 sierpnia. Nazajutrz doszło do ataków na kościoły i klasztory, rabunków i podpaleń. Napadami dowodził Żiżka i wkrótce Praga została opanowana, obok zamku hradczańskiego i wyszehradzkiego, przez husytów. Trwały dewastacje kościołów, niszczono krucyfiksy, obrazy, rzeźby, naczynia liturgiczne, rozbijano relikwiarze i profanowano relikwie, zbezczeszczono nawet zwłoki króla Wacława. Ikonoklazm i fala profanacji rozlała się także na okolice miasta. 25 października wpadł w ręce powstańców Zamek Wyszehradzki. 13 listopada z inicjatywy królowej wdowy Zofii ogłoszono zawieszenie broni. Husyci zgodzili się na wydanie królowej zamku wyszehradzkiego i zaprzestanie dalszego niszczenia kościołów, królowa obiecała w układach z przyszłym królem wystąpić o prawo wolnego głoszenia nauk religijnych oraz Komunii pod dwoma postaciami. W proteście Żiżka z taborytami opuścił Pragę i udał się do Pilzna. Jak wskazuje H. Kaminsky (op. cit., p. 126) zakładany przez niego i Żeliwskiego program rewolucji – obalenia monarchii i kościoła, mimo fali przemocy, profanacji i ikonoklazmu, nie osiągnął zakładanego celu to jest wyboru husyckiego władcy i obalenia Kościoła w Czechach. Program polityczny taborytów na nadchodzący okres rysował się zatem dość prosto – sparaliżować układy grup ugodowych i doprowadzić do uniemożliwienia objęcia tronu przez Zygmunta Luksemburczyka.

CZĘŚĆ II

CZĘŚĆ III