Walcząc o „kulturę”

I. Rys ogólny.

Niezwłocznie po zajęciu Śląska król Fryderyk II, zwany dziś i przez niektórych Polaków nie wiedzieć czemu Wielkim, rozpoczął akcję zmierzającą do podporządkowania miejscowego Kościoła. Z polskiego punktu widzenia nazywana jest ona germanizacją, lecz raczej możemy mówić z próbą zpruszczenia bądź upaństwowienia. Wcześniej cesarstwu austriackiemu nie przeszkadzało powiązanie Śląska z polskimi instytucjami kościelnymi czy to w zakresie duchowieństwa diecezjalnego (do roku 1821 diecezja wrocławska wchodziła w skład metropolii gnieźnieńskiej) czy organizacji zakonnych. Zalecenia jakie król Fryderyk skierował do biskupa wrocławskiego Schaffgotscha obejmowały m.in. podjęcie starań o wyłączenie klasztorów śląskich z zagranicznych prowincji zakonnych. Dotyczyło to m.in. ojców bernardynów mających klasztor na Górze św. Anny, a należących do prowincji polskiej, a także ich współbraci z terenu Dolnego Śląska należących do prowincji czeskiej. Wkrótce pojawiły się kolejne ograniczenia – w roku 1764 nakaz przyjmowania do zakonu w prowincji śląskich wyłącznie osób znających język niemiecki, a w roku 1778 rząd pruski uznał, że nie życzy sobie by przełożonymi klasztorów zostawali obcokrajowcy. W roku 1779 zakazano wyjazdów za granicę na zebrania kapituł. Wkrótce kandydatów do zakonów objęto obowiązkiem akceptacji przez stosowne władze, nakładano na nich również obowiązek służby wojskowej. W roku 1810 państwo pruskie wdrożyło przygotowywaną przez kilka lat i przesuniętą tylko dzięki zawierusze wojen napoleońskich sekularyzację majątku wszystkich zakonów katolickich. W roku 1821, wobec potwierdzenia przez kongres wiedeński status quo na terenie zachodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej jako wchodzących w skład Prus, papież Pius VII wyraził zgodę na wydzielenie biskupstwa wrocławskiego z archidiecezji gnieźnieńskiej i podporządkowanie go bezpośrednio Rzymowi.

Zjednoczenie Niemiec po wojnie francusko-pruskiej, która jednocześnie przyniosła likwidację państwa papieskiego, przyniosło podjęcie kolejnej fali uderzenia w Kościół katolicki, znanej powszechnie jako Kulturkampf. Jego podłożem był nieuchronny spór jaki rodził się wobec ekspansji Prus w tzw. procesie zjednoczeniowym Niemiec. Proces ten powodował wchłonięcie przez państwowość pruską znacznych obszarów tradycyjnie katolickich, które zaczęły, wykorzystując konstytucję roku 1850, promieniować także na pozostałą część państwowego organizmu (przez np. co liczba zakonników w roku 1873 porównaniu do roku 1855 zwiększyła się ponad 11-krotnie). Nieuchronny konflikt zwiastowali protestanccy ideolodzy, np. Christian Bunsen, który w książce „Znaki czasu” stawiał problem w sposób kategoryczny jako albo zwycięstwo państwa albo „klech”. Katolicyzm przedstawiano jako zacofanie cywilizacyjne i duchowe, przeciwstawiane nowoczesnemu, rozwijającemu się duchowi protestanckiemu. Autorem samego pojęcia Kulturkampf był powiązany z kołami wolnomularskimi patolog, antropolog i higienista Rudolf Virchow, który w roku 1873 stwierdził, iż walka z katolicyzmem ma charakter „wielkiego starcia w interesie ludzkości”. Virchow podzielał pogląd, iż religia katolicka stanowi niższą formę cywilizacyjną. Nabył go ponoć właśnie na Śląsku jako prowincji w znacznej części katolickiej, przez co, zdaniem Virchow, zacofanej. Równolegle pojawiały się stare oskarżenia pod adresem zakonów, jako najbardziej niezależnych form organizacyjnych Kościoła katolickiego, zwłaszcza jezuitów. Ponawiano XVIII-wieczne, oświeceniowe teorie o jezuickim spisku, tym razem przeciw „współczesnej edukacji i humanizmowi, oświeceniu i dobrobytowi”, jak pisał pastor Bergmann, w pozycji zatytułowanej wprost „Jezuicka zaraza”. Dochodziło też do podburzania opinii publicznej, wskazując na powszechne rzekomo molestowanie seksualne oraz więzienie kobiet za klasztornymi murami. Zarzuty obejmowały m.in. rozpowszechnione ponoć zwyczaje torturowania, mordowania bądź grzebania zakonników żywcem. Ich paleta była dość szeroka – na przykład siostry miłosierdzia ze szpitala w Moguncji oskarżano o to, że zmuszały pacjentów do modlitwy. Równolegle sądy na terenie Prus konfiskowały i zarządzały zniszczenie katolickich wydawnictw, zwłaszcza… antymasońskich.

Zwycięstwo Prus nad kojarzonymi z katolicyzmem Austrią i Francją skłoniło Bismarcka do podjęcia działań typowo, jak pisał F. Koneczny „bizantyńskich”, zmierzający do ostatecznego złamania na terenie odnowionego cesarstwa zacofanego, niepasującego do niego cywilizacyjnie „ultramontanizmu” jak nazywano katolicyzm. Bismarck zabrał się do akcji energicznie, popierając m.in. starokatolików oponujących przeciw dogmatowi o nieomylności papieża nauczającego w sprawach wiary ogłoszonemu przez przerwany wejściem armii włoskiej do Rzymu Sobór Watykański I. W 1871 r. został zlikwidowany katolicki referat w ministerstwie do sprawy wyznań, wprowadzono również karę więzienia za kazania skierowane przeciwko rządowi niemieckiemu. W roku 1872 przyjęto zakaz przebywania na terenie Niemiec jezuitów (zniesiony dopiero pod koniec I wojny światowej) – jak wskazywał kanclerz „działamy w samoobronie i nie możemy wiązać się liberalnymi frazesami o prawach obywatelskich”. Jego pogląd podzielał cesarz Wilhelm, głosząc iż którego „obskurantyzm emanujący z klasztorów, ich tajemne machinacje i służalczość ich członków, sprawia, że klasztory wydają się być szczególnie niebezpieczne, a nawet obrzydliwe”. Ówczesne, sterowane przez władzę nastroje w Niemczech doskonale obrazuje komentarz brytyjskiego dyplomaty w Berlinie – Odo Russella, który donosił do Londynu, że niemiecka opinia publiczna oskarża jezuitów o otrucie ulubionego przez nią lwa z berlińskiego zoo.

W roku 1873 podjęto likwidację kolejnych zakonów. Przyjęto również przepisy „o edukacji i wychowaniu duchowieństwa” – od księży diecezjalnych zaczęto wymagać matury i studiów na państwowych uczelniach, w tym zdania państwowych egzaminów z filozofii, historii i literatury niemieckiej. Do seminarium miał zatem trafić człowiek już ukształtowany przez znajdującą się w rękach Bismarcka „prasę” edukacyjną. Maj roku 1873 przyniósł cały pakiet ustaw przewidujących daleko idącą ingerencję państwa w życie Kościoła, w tym uzgodnienia nominacji biskupów i proboszczów z władzami państwowymi, a także możliwość usuwania duchownych z urzędów kościelnych przez sądy państwowe. Bismarck tak wyjaśniał wolnomularzowi – cesarzowi Wilhelmowi I ich sens: „psa o wiele bardziej boli, gdy odcina mu się ogon kawałek po kawałku, a nie od razu cały”. Prawo z roku 1874 pozwalało na pozbawianie księży praw obywatelskich, a nawet skazywanie na banicję. Unieważniono również skutki cywilne małżeństw kościelnych. Do roku 1875 zakończono kasatę prawie 300 zakonów. Protesty… ministerstwa wojny spowodowały wstrzymanie likwidacji zakonów zajmujących się szpitalami. W tymże roku zawieszono świadczenia państwowe na rzecz Kościoła katolickiego oraz wprowadzono świeckich administratorów majątków kościelnych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

KOŚCIÓŁ ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA WE WROCŁAWIU

II. Kulturkampf na Śląsku

Śląsk z uwagi na wspomniane wyżej wysokie nasycenie katolikami i to, nierzadko wrażej, polskiej proweniencji, a także specyfikę diecezji – największej w Europie, położonej na terytorium dwóch różnych państw i obejmującej m.in. stołeczny Berlin, był szczególnym polem pruskiej walki kulturowej. Kulturkampf wkraczał tu w dziedzinę architektury (i nie tylko w zakresie budowanych od roku 1869, w tym na Śląsku tzw. wieżach Bismarcka, którym nadawano później quasi-sakralny charakter). Jeżeli nie blokowano możliwości budowy kościołów, co działo się w okresie najgorętszego konfliktu, to, już wcześniej, próbowano narzucić formy sprotestantyzowane, co spotykało się z oporem miejscowych katolików. Tak było w przypadku projektów Augusta Sollera (kościół św. Mikołaja we Wrocławiu), Karola Friedricha Schinkla (projekt kościoła św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Sławęcicach na Śląsku opolskim, który tak opisywał ówczesny proboszcz Armand Dronia – za: http://www.parafia-slawiecice.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=63&Itemid=462 „nie wyglądał na kościół, i przez jednego przedstawiciela parafii został z wyglądu porównany do magazynu mąki”), czy Augusta Friedricha Stuelera (kościół parafialny w Bielawie). Biskup Melchior von Diepenbrock z Regensburga swoją nominację w roku 1844 na wrocławską stolicę biskupią skomentował uwagą o „najtrudniejszej w całym katolickim świecie diecezji”. Mianowanie 8 października roku 1862 Bismarcka premierem Prus zwiastowało trudne czasy dla śląskich katolików. Biskup Henryk Foerster, od roku 1853 – ordynariusz wrocławski zaledwie dwa dni wcześniej wmurował kamień węgielny pod budowę kościoła św. Michała Archanioła w miejscu dawnego opactwa ołbińskiego. Zniszczone w niecały miesiąc przez wrocławskich humanistów Anno Domini 1529, wiodło ono ciche drugie życie: w roku 1530 wzniesiono skromny, „wróbli” kościółek obsadzony przez kilku norbertanów, zastąpiony w roku 1609 przez, rozbudowywany później kilkukrotnie kościół szachulcowy. W roku 1810, w wyniku wspomnianego skoku władz pruskich na majątki zakonu, norbertanie ponownie zostali z Ołbina wyrzuceni, a kościół podupadał.

Przyjętą przez biskupa Foerstera przy budowie kościoła św. Michała Archanioła zasadą było nie korzystanie z pomocy państwowej, co dawało mu większą swobodę i ograniczało możliwość ingerencji władz. Złożony do nadprezydenta prowincji śląskiej Johanna Eduarda von Schleinitza w maju roku 1862 wniosek o zezwolenie na wzniesienie kościoła, nie precyzował rozmiarów przyszłej budowli, wskazując że kościół będzie większy i masywniejszy niż dotychczasowy. Wybrany przez biskupa architekt Alexis Langer, niedawny konwertyta na katolicyzm, czerpał z wzorców gotyckich, katolickich, nawiązując do założeń wprowadzonego nad Ren z powodzeniem neogotyku, który właśnie uzewnętrznił się budową monumentalnej kolońskiej katedry. Korzystał zresztą i ze śląskich przykładów pełnego gotyku. W przypadku wrocławskiej budowli oparł się na własnej pracy na konkurs na kościół wotywny w Wiedniu zorganizowany w latach 50-tych XIX wieku.

Kościół św. Michała okazał się jednak dla Langera niezbyt fortunny i to w sposób, którego doznała niejedna gotycka świątynia – w roku 1868, podczas budowy, zawaliła się, niewystarczająco wzmocniona przyporą, północna wieża budowli. Władze wykorzystały fakt katastrofy budowlanej jako wygodny pretekst, wstrzymując budowę i nie zgodziły się na ukończenie wieży w pierwotnej formie. Foerster bronił budowy, zapraszając jako rzeczoznawcę Friedricha von Schmidta – profesora wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych, musiał jednak odsunąć Langera jako autora niefortunnego projektu wież. Pozycję biskupa nadwyrężyła niedawna wojna prusko-austriacka, a zatem między państwami, w których od wojen śląskich znajdowała się diecezja wrocławska. Podczas jej trwania Foerstera oskarżano m.in. o przekazanie Habsburgom z kiesy własnej i diecezjalnej kilku milionów talarów, szmuglowanie skrzynek ze złotem przez śląską granicę. Rozpuszczano plotki, że biskupowi przydzielono stałą straż w liczbie 20 żołnierzy aby zapobiec na przyszłość takim incydentom, a nawet… że został zastrzelony przez pruską policję, przyłapany na przestępstwie. Do biskupa przychodziły również oficjalne pisma m.in. z ministerstwa do spraw religii z „informacją”, wyrażające stanowisko Berlina, że w jego diecezji prowadzi się agitację wzywającą śląskich katolików do nie podejmowania walki z Austrią. W odpowiedzi Foerster zażądał wskazania wypadków i dowodów stanowiących bazę takich oskarżeń. Dochodząc, dochodząc do wniosku, iż księża śląscy stali się obiektem inwigilacji ze strony władz, zalecił swojemu wikariuszowi generalnemu zapewnienie by kapłani zachowali „najwyższą ostrożność i rozumność”, a w liście pasterskim wspierał prześladowanych księży, wzywając do lojalności i zapału „w czynieniu dobra i unikaniu zła”. Jednocześnie w korespondencji z niechętną polityce Bismarcka królową Augustą starał się bronić dobrego imienia księży.

KOŚCIÓŁ ŚW. MICHAŁA Z WIEŻY KATEDRY WROCŁAWSKIEJ

KOŚCIÓŁ ŚW. MICHAŁA Z WIEŻY KATEDRY WROCŁAWSKIEJ

Ostatecznie odnośnie budowy kościoła św. Michała wypracowano wariant „kompromisowy” autorstwa Karla Luedecke, widoczny do dziś. Kościół został konsekrowany już po pamiętnych wypadkach lat 1870-71, 8 listopada tego ostatniego roku. Przedstawicieli władz nie zaproszono. Równolegle, od roku 1868 był realizowany wg projektu Langera kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Bielawie za 101-metrową wieżą. Katastrofa „na św. Michale”, związane z nią komplikacje i dalsza sytuacja w diecezji wrocławskiej sprawiła, że Langer wypadł z „obiegu”. Do projektowania kościołów na Śląsku powrócił dopiero w ostatnim dziesięcioleciu XIX wieku (m.in. kościół Aniołów Stróżów w Wałbrzychu). Biskup Foerster w okresie poprzedzającym zakończenie budowy św. Michała, który, jak wskazano, obfitował w ważkie wydarzenia, historyczne, znalazł się na krawędzi załamania, zawiadamiając w sierpniu 1870 roku papieża Piusa IX, że rozważa możliwość abdykacji. W grę wchodziły nie tylko „trudne warunki w diecezji”, jak pisał do przyjaciela Karola von Holtei. Po pierwsze, na biskupa wywierano nacisk by jako niepopierający na Soborze Watykańskim I zasady nieomylności papieskiej, przystąpiło do frontu oporu przeciw Rzymowi budowanego przy poparciu władz pruskich. Foerster opuścił Rzym w połowie lipca 1870 roku dyplomatycznie przed ostatecznym głosowaniem, widząc po pierwszym głosowaniu, że zwolennicy nieomylności są w zdecydowanej większości. Po drugie, w lipcu wybuchła wojna francusko-pruska, która tworzyła według Foerstera ryzyko wystąpienia niedawno pokonanej Austrii. W breve z 29 sierpnia Pius IX zakomunikował biskupowi, że nie przyjmie jego rezygnacji, a Foerster do powyższego się zastosował, wchodząc, jak wyżej wskazano w okres odważnej postawy wobec Kulturkampfu.

Biskup Foerster zmarł w październiku roku 1881 na wygnaniu w Jaworniku po austriackiej stronie granicy, w wieku 82 lat. Na wygnaniu przebywał od maja roku 1875, po tym jak wytoczono przeciw niemu szereg postępowań urzędowych. Jednym z pretekstów było to to, że biskup zagroził w liście z 6 lutego tegoż roku nieposłusznemu księdzu z Kaehme (Kamionna w Wielkopolsce, a zatem w innej diecezji) nazwiskiem Kick, ekskomuniką za to, że w porozumieniu z władzami państwowymi samowolnie opuścił poprzednią parafię w Tarnowskich Górach i zajął bez umocowania nową parafię, wzywając go do powrotu. W liście z 20 lutego 1875 biskup Foerster poinformował Kicka, że wobec nieposłuszeństwa wielokrotnym wezwaniom zaciągnął na siebie karę ekskomuniki late sententiae tj. z mocy prawa. Powyższą korespondencję uznano za naruszenie jednej z pakietu ustaw majowych z roku 1873, dotyczącej kar kościelnych. Osią procesu było zatem oskarżenie o „groźbę ekskomuniki wobec proboszcza z Kahme, Kicka i nałożenie tejże”. Nie chcąc ryzykować aresztowania (w więzieniu pruskim, w lutym 1874 roku znalazł się arcybiskup poznański Mieczysław Ledóchowski) i politycznego wyroku Foerster przekroczył austriacką granicę. Jako wyraz poparcia otrzymał od papieża Piusa IX godność arcybiskupią. Już z Jawornika przesłał odpowiedź na zarzuty, w której zarzucał sądowi państwowemu brak jurysdykcji, którą to odpowiedź sąd zignorował, uznając, iż przez brak stawiennictwa biskup sam pozbawił się prawa do obrony. Wyrokiem pruskiego sądu państwowego z czerwca 1875 biskup Foerster został skazany na 133 dni więzienia lub grzywnę 2000 marek.

To nie był jeszcze jednak koniec. Przed wytoczeniem procesu w sprawie Kicka, pod koniec marca roku 1875 nowy nadprezydent Śląska graf Adolf von Arnim-Boitzenburg (wcześniejszy: Ferdynand von Nordenflycht z powodu łagodności wobec „ultramontanistów” został zdjęty z urzędu w listopadzie roku 1874, a w roku 1875 zwolniony ze służby cywilnej) zwrócił się do biskupa by „dobrowolnie” złożył rezygnację. Jako powód podał opublikowanie przez diecezjalny dziennik encykliki Piusa IX Quod nunquam z 5 lutego 1875 o Kościele w Prusach potępiającej ustawy majowe i uznającej je za nieważne. Foerster odmówił, wskazując, iż został wyznaczony na swój urząd przez Boga za pośrednictwem Stolicy Apostolskiej i nie ma zamiaru go zwalniać jeśli sam Bóg go urzędu nie pozbawi czy to przez śmierć czy papieskie polecenie. W rezultacie została wytoczona kolejna sprawa przed sądem do spraw kościelnych dotycząca złożenia biskupa z urzędu – w jej toku oskarżono go m.in. o trzydzieści spraw, w których biskup podejmował decyzję bez zgody nadprezydenta, a także o brak współpracy z rządem w kwestii księży oskarżanych o naruszenie praw, których liczba wynosiła prawie setkę, w tym poprzez brak dania samemu „dobrego przykładu”. Biskup Foerster po wyjeździe za austriacką granicę nie zaprzestał „wrogiej” działalności i 12 sierpnia 1875 wysłał z Jawornika list do kolejnego księdza Langego, który złożył deklarację lojalności kościelnym ustawom i objął parafię bez zgody biskupa, napominając go, że przysięga lojalności nie może wiązać człowieka absolutnym posłuszeństwem prawom przyjętym przez państwo jakiekolwiek by one nie były oraz ostrzegł przed ekskomuniką opisaną w papieskiej encyklice. Oczywiście list ten niezwłocznie został wykorzystany podczas postępowania przeciwko biskupowi. Biskup Foerster spotkał się ze zdecydowanym poparciem wiernych. Jak podaje Robert Frederick Hogg w książce In the Good Vote – Our Deliverance: Political Catholicism in Silesia from the Eighteen-sixties to the Eighteen-nineties kiedy, egzekwując spłaty ustalonych za naruszenie ustaw majowych grzywien (w sumie w różnych sprawach obciążono biskupa za różne naruszenia łączną kwotą grzywien 11600 marek), władze pruskie przejęły i zlicytowały jego majątek, członek wrocławskiego stowarzyszenia katolików nazwiskiem Grossmann wykupił na aukcji wszystkie jego ruchomości i zwrócił mu. Cała sytuacja powtórzyła się. Do biskupa, zanim udał się do Jawornika przybywały zresztą regularnie delegacje katolików z całego Śląska, liczące nawet po kilka tysięcy osób, z wyrazami poparcia. Wystąpienie władz przeciw Foersterowi przewidywano zresztą już w roku 1874 – styczniowe wydanie Schlesische Volkszeitung wskazywało, iż „zwykli ludzie będą wstrząsać głowami i mówić, że wydarzyło się coś co na Śląsku nigdy dotąd nie miało miejsca i że uwięzienie przestanie być hańbiące dla złodziei i oszustów, skoro sam biskup znajdzie się w więzieniu”.

Dnia 6 października 1875 roku państwowy sąd najwyższy „do spraw kościelnych” w Berlinie, powołując się na nieposłuszeństwo Foerstera ustawom majowym uznał, że biskup „naruszył tak poważnie prawo swoim zachowaniem, że nie zezwala się na dalsze sprawowanie przez niego urzędu biskupa”. Biskup Foerster został zatem cywilnie pozbawiony kościelnej godności biskupiej (wcześniej władze pruskie zdecydowały się na taki krok wobec wspomnianego arcybiskupa Mieczysława Ledóchowskiego oraz biskupa Paderbornu Konrada Martina), zaś jako administratora majątku diecezji wrocławskiej wyznaczono radcę rządu Schuckmanna. Wśród naruszeń wymienionych w wyroku znalazły się m.in. niezapewnienie obecności królewskiego komisarza podczas wykładów w diecezjalnym seminarium, wyświęcanie księży bez porozumienia z miejscowymi władzami oraz oczywiście publikacja papieskiej encykliki z lutego 1875 i powoływanie się na nią w sprawach Kicka i Langego. Przez sześć lat – do śmierci biskupa Foerstera na wygnaniu trwał swoisty stan zawieszenia, gdyż władze pruskie naciskały na kapitułę wrocławską na wybór nowego biskupa. W tym okresie, w całych Niemczech władze forsowały swoich kandydatów na biskupstwa i probostwa, blokując nominacje kościelne, przez co w całych Prusach dwie trzecie biskupstw i około 1400 probostw nie było obsadzonych. W roku 1878 zamknięto całkowicie seminaria duchowne.

FASADA ZACHODNIA KOŚCIOŁA ŚW. MICHAŁA

FASADA ZACHODNIA KOŚCIOŁA ŚW. MICHAŁA

III. Wygaszenie Kulturkampfu.

Wybrany w roku 1878 pod śmierci Piusa IX, nowy papież Leon XIII szukał porozumienia z władzami Niemiec, które ze swej strony w zamian za ustępstwa Rzymu (m.in. zgodę na konsultację obsady probostw) obiecały złagodzić reżim Kulturkampfu. Msza pogrzebowa biskupa Foerstera na wrocławskim Ostrowie Tumskim 25 października 1881 r. stała się okazją do manifestacji poparcia dla zmarłego biskupa przez śląskich katolików. W pogrzebowej laudacji ku czci biskupa ksiądz Adolf Franz wskazywał m.in. „nawet jego niezmienna lojalność dla króla i tronu, ani wykazana miłość ojczyzny nie były w stanie zapobiec uderzeniom Kulturkampfu w niego i jego diecezję z najokrutniejszą brutalnością”.

Rok następny – 1882 został uznany przez historię za zakończenie Kulturkampfu. Choć przepisy antykościelne w znaczącej części pozostały, przestano je egzekwować. W tymże roku papież mianował biskupem wrocławskim dobrze widzianego przez Berlin Roberta Herzoga, który postanowił zaprowadzić porządek z księżmi mianowanymi przez władze na probostwa bez zgody Kościoła (w sumie w diecezji wrocławskiej doszło do 10 przypadków współpracy księży z władzami). Urząd pełnił krótko – do śmierci cztery lata później. W roku 1883 mianował na nowo utworzone stanowisko radcy budowlanego diecezji Józefa Ebersa. Jego styl był uzewnętrznieniem ocieplenia jakie nastąpiło między biskupstwem a pruskimi władzami. Ebers utrzymał stanowisko i realizował główne swoje prace także za nowego biskupa uznawanego zarówno przez Berlin, jak i Watykan za kandydaturę „koncyliacyjną” – Georga Koppa, mianowanego w roku 1886 (m.in. został on „patronem” schroniska „Chata Jerzego” na Szeraku, przekazał bowiem teren pod jego budowę; umożliwiał jednak germanizację w Kościele na terenie Śląska uważając, że „popieranie interesów językowych nie należy do zadań Kościoła ani jego sług”). Elementem ocieplenia na linii Watykan – Berlin, obejmującego osobę Koppa, było ponowne otwarcie przez władze pruskie seminariów duchownych, oprócz tego w Poznaniu. Jeszcze wcześniej zniesiono obowiązek egzaminów państwowych dla przyszłych księży, choć dalej mieli oni odbywać służbę wojskową. Kopp miał w Berlinie na tyle dobre notowania, że w roku 1881 został mianowany jako pierwszy biskup od rozpętania Kulturkampfu (w diecezji Fuldy), w roku 1884 stał się członkiem pruskiej Rady Stanu, a następnie w roku 1886 trafił do izby wyższej niemieckiego parlamentu. Przez lidera partii katolickiej Centrum – Ludwika Windthorsta był nazywany „państwowym biskupem” (staatsbischof).

Johan Ebers wpisał się w powyższe zbliżenie między państwem a wrocławskim Kościołem. Upodobał sobie północnoniemiecką, czerwoną ozdobną cegłę i styl pseudogotyku hanowerskiego, co widać m.in. we wrocławskich kościołach pod wezwaniem św. Henryka (Gliniana), św. Elżbiety (klasztorny – Grabiszyńska) i Najświętszego Serca Jezusowego (klasztorny – pl. Grunwaldzki) czy dusznickiej budowli o tym samym patronie. Ebers stosował swoistą architektoniczną dialektykę, łącząc z elementami typowymi dla katolickich kościołów elementy protestanckie. Nawiązywał do twórczości Johannesa Otzena, który był autorem nowych założeń architektonicznych dla świątyń protestanckich, projektując m.in. tę imienia Lutra w Berlinie. Wrocławski Kościół św. Henryka, który odwoływał się do imienia biskupa Foerstera, a zarazem patronatu świętego – cesarza I Rzeszy sam w sobie miał być symbolem pojednania nowego cesarstwa z Kościołem. Działającego jeszcze na terenie Śląska Langera do zleceń we Wrocławiu biskup Kopp nie dopuścił.

WIEŻE KOŚCIOŁA - PO PRAWEJ LANGERA, PO LEWEJ - LUEDECKE

WIEŻE KOŚCIOŁA – PO PRAWEJ LANGERA, PO LEWEJ – LUEDECKE

 Wybrana bibliografia:

R. F. Hogg: In the Good Vote – Our Deliverance: Political Catholicism in Silesia from the Eighteen-sixties to the Eighteen-nineties, 2009

F. Koneczny: Prawa dziejowe, Wrocław 2001

G. Kucharczyk: Antykatolicka propaganda w dobie europejskich „wojen o kulturę”. Wybrane przykłady.

A.Zabłocka: Alexisa Langera udział w konkursie na Votivkirche w Wiedniu a koncepcja wrocławskiego kościoła św. Michała Archanioła, Roczniki sztuki śląskiej 1991, nr XV

A. Zabłocka-Kos: Kościoły Wrocławia w XIX wieku, Dolny Śląsk 1997, nr 4

The Tablet: 26.06.1875 r. za: http://archive.thetablet.co.uk/article/26th-june-1875/21/foreign-news

The Tablet: 16.10.1875 r. za: http://archive.thetablet.co.uk/article/16th-october-1875/21/foreign-news