Część poprzednia

Jan Kapistran w Polsce

Jak podaje świadek wydarzeń, Jan Długosz początek sierpnia 1453 był we Wrocławiu okazją do dyplomatycznego zjazdu, na którym rozmawiano o małżeństwie króla z Elżbietą austriacką, zwaną w Polsce potem Rakuszanką. Na świętego Wawrzyńca we Wrocławiu pojawili się ze strony polskiej i litewskiej m.in. biskupi włocławski Jan i poznański Jędrzej, kasztelan Jan z Czyżowa, wojewoda krakowski Jan z Tęczyna, kanclerz koronny Jan z Koniecpola, a wśród delegacji ze strony króla Węgier Władysława – biskup Ołomuńca Jan, książę Otton bawarski, marszałek królestwa Czech Henryka von Lippa, kanclerz Austrii Stefan Aloch. Rozmowy trwały prawie dwa tygodnie, zaś w poniedziałek po uroczystości Wniebowzięcia NMP ogłoszono umowę przedślubną. Jan Kapistran wygłosił z tej okazji uroczyste kazanie. Było to jego pożegnanie z Wrocławiem, gdyż w towarzystwie posłów polskich wracających ze zjazdu ruszył do Krakowa (zob. Jana Długosza kanonika krakowskiego Dziejów polskich ksiąg dwanaście, tłum. K. Mecherzyński, Kraków 1868, T. V, ks. XII, s. 137-138). A. Mosbach w „Przyczynkach do dziejów polskich z archiwum miasta Wrocławia” (Kraków 1860, s. 23) wskazuje „roku 1453 20. sierpnia na ratuszu wrocławskim odbyła się wielka uroczystość (…) zawarli kontrakt przedślubny między królem Kazimierzem a Elżbietą, siostrą kóla czeskiego (…) 20 b.m. nastąpiły zaręczyny (sponsalia we Wrocławiu). Na tej uroczystości ojciec Capistrano miał kazanie o słowach pisma ś. „Tenci jest dzień, którego uczynił Pan, radujmy się, weselmy się!” Bito we wszystkie dzwony, i po kościołach zakończono uroczystość odśpiewaniem Ciebie Boga chwalimy. Posłowie polscy 22. wyjechali z Wrocławia zabrawszy ze sobą ojca Capistranę”.

Bezpośrednio po pobycie we Wrocławiu, Jan z Kapistranu znalazł się zatem na zaproszenie króla Polski Kazimierza Jagiellończyka oraz kardynała Zbigniewa Oleśnickiego w stołecznym Krakowie. Na spotkanie z nim do miasta przybyły tłumy wiernych, witał go sam król w otoczeniu świty, duchowieństwa i mieszczan. Podobnie jak we Wrocławiu, Jan głosił kazania w kościele mariackim i na krakowskim rynku po łacinie, tłumaczone przez miejscowych duchownych na język ludu. Źródła są zgodne, że słuchały go rzesze wiernych, te nieco przesadne, ale obrazujące skalę, podają, że tłum liczył nawet do 300 tysięcy. Wkrótce na rynek zaczęto znosić stosy zbytkownych rzeczy, a ponad 100 osób zgłosiło akces do wspólnoty bernardyńskiej, dla której rozpoczęto budowę zespołu klasztornego pod Wawelem na gruntach ofiarowanych przez Zbigniewa Oleśnickiego. Jednym z tych, którzy pod wpływem nauk Jana Kapistrana wstąpili do zakonu był późniejszy błogosławiony Kościoła Katolickiego Szymon z Lipnicy. Po otwarciu konwentu bernardynów we Lwowie w roku 1461, do tej wspólnoty zakonnej przystąpił również
franciszkanin, późniejszy święty Jan z Dukli.

Jan Kapistran przebywał w Krakowie do maja 1454 roku. Przypuszczalnie wyjechał, gdy upewnił się, że wobec wybuchłej w lutym wojny Polski z Zakonem Krzyżackim, która miała potrwać lat trzynaście, król Kazimierz nie zaangażuje się otwarcie w antyturecką krucjatę. Jan Kapistran ponownie znalazł się we Wrocławiu w drodze do krajów Rzeszy, gdzie zamierzał na sejmie we Frankfurcie zwołanym na wrzesień przemawiać za utworzeniem ligi antytureckiej. Jak pisał w liście do Zbigniewa Oleśnickiego, biskup Nowak poprosił go by w Czechach ograniczył swoje wystąpienia przeciw husytom, którzy jako potencjalne oddziały zaciężne stanowili teraz jeden z elementów szachów między Polską a Zakonem. W lipcu 1454 wrocławianie pisali do Kapistrana, który wyjechał tymczasem na zachód, wskazując, że pozostawił ich „jak sieroty”. Kolejne zaproszenia z Wrocławia do powrotu zakonnika były wysyłane już w sierpniu.

Co jest istotne, wizyta Jana Kapistrana na ziemiach polskich odbywała się w okresie debaty prowadzonej między szlachtą i królem a dotyczącej praw żydowskich. W sierpniu roku 1453 Kazimierz Jagiellończyk zatwierdził przywileje żydowskie oparte na kopii przywilejów Kazimierza Wielkiego, które z kolei miały być oparte na tzw. statucie kaliskim księcia Wielkopolski Bolesława Pobożnego z roku 1264 r. Powoływany w odpisach tekst przywileju Jagiellończyka głosi: „(…) przed Majestat nasz osobiście stanąwszy żydzi nasi z ziemi wielkopolskiej, a mianowicie z województwa poznańskiego, kaliskiego, sieradzkiego, brześciańskiego, władysławowskiego i ziemi do tychże należących, wykazali jako prawa te, które od świętej pamięci poprzednika naszego Kazimierza króla polskiego mieli i których pod innymi królami poprzednikami naszymi aż do naszych czasów używali, wtedy kiedy miasto Poznań podczas naszej obecności stało się łupem pożaru się spaliły, prosili i błagali Nas pokornie, abyśmy podług kopii, którą Nam przedłożyli owe prawa uznać, potwierdzić i wznowić raczyli” (tłum za: L. Gumplowicz w: Prawodawstwo polskie względem żydów, Kraków 1867, s. 33)

Wobec oparcia przywileju Kazimierza Jagiellończyka na kopii wcześniejszych przywilejów ocalałej z pożaru, na temat autentyczności tych przywilejów rozgorzała dyskusja między historykami (por. R. Hube: Przywilej żydowski Bolesława i jego potwierdzenia, w: K. Dunin: Romualda Hubego pisma. Tom II, Wwa 1905, s. 172 i nast. z kolei „zwolennicy” przywilejów kwestionują skuteczność ich odwołania). Co ciekawe, przywilej Kazimierza Jagiellończyka nie odwołuje się wprost do statutu Bolesława Pobożnego. Jak  podnosi R. Hube pierwsza wzmianka o istnieniu przywileju księcia Bolesława znalazła się w Zbiorze Praw Polskich wydanym przez Łaskiego w 1506 r., a zatem dokumencie sporządzonym pół wieku później. Jak pisze uważający tzw. statut kaliski za „najdawniejszy pomnik prawodawstwa polskiego” (op. cit., s. 121) L. Gumplowicz  „o przywileju głównym Kazimierza W. milczą zupełnie kroniki i Volumina legum, a tylko mimochodem wyrzeczonych kilka słów Długosza pod rokiem 1356 o jakichś źle pachnących prawach, które Kazimierz W. żydom za wpływem Esterki wydał, świadczą, że przywilej ów istniał” (op. cit., s. 150). Przywileju Bolesława Pobożnego nie wymienia ani kronika Długosza, ani XIII-wieczna Kronika Wielkopolska.

Te kilka słów z Długosza na temat przywileju Kazimierza Wielkiego to: „Na prośbę, rzeczonej Estery, żydówki i miłośnicy swojej, ponadawał żydom w królestwie Polskiem mieszkającym wielkie wolności i przywileje na piśmie wydanem w imieniu królewskiem, które wielu poczytywało za fałszywe, a w których był nie maią krzywda i obraza Boża. To obrzydle nadania po dziś dzień jeszcze się utrzymują” (Jana Długosza kanonika krakowskiego Dziejów polskich ksiąg dwanaście, tłum. K. Mecherzyński, Kraków 1868, T. III, ks. IX-X, s. 250). R. Hube (Przywilej żydowski Bolesława…, s. 182) zwraca uwagę na użycie przez Długosza zwrotu libertates per liberas regias singulis judeis, wskazującego że chodzi o przywileje nadawane pojedynczym, poszczególnym żydom. Przeprowadzając analizę dostępnych odpisów, R. Hube pisze o wersji cytowanej przez Zbiór Praw Polskich z 1506 r. (R. Hube: Przywilej żydowski Bolesława…, s. 174 i nast.), że zawiera ona najpierw pierwotny przywilej Bolesława, a następnie jego zatwierdzenie pod datą 9 października (dzień męczenników Dionizjusza i towarzyszy) 1334 roku ze stwierdzeniem, że stawili się przed królem i baronami żydzi z przedstawieniem tekstu przywileju i prośbą o jego zatwierdzenie. Odmienna wersja – pomijająca pierwotny przywilej Bolesława odwołuje się do roku 1364, trzecia – zachowana w aktach grodzkich krakowskich – 25 kwietnia roku 1367. Romuald Hube, powołując się na istniejące rozbieżności, na wspomniany cytat z Długosza oraz list Zbigniewa Oleśnickiego do króla Kazimierza Jagielończyka (o którym szerzej poniżej), a także analizę wcześniejszych dokumentów, w tym także z czasów Kazimierza Wielkiego, dochodzi do wniosku (op. cit., s. 186), że „przerobiony przywilej Bolesława jest fabrykatem czasów po Kazimierzu W.”, zaś żydzi poznańscy przedstawili Jagiellończykowi jego kopię pozbawioną daty wystawienia przywileju, w celu uzyskania zatwierdzenia możliwości ustanawiania zabezpieczenia lichwiarskich pożyczek. Jak pisze Mojsze Schorr w „Organizacya żydów w Polsce od najdawniejszych czasów aż do r. 1772” (Lwów 1899, s. 8), polemizując z wnioskami Hubego „jeżeli nawet zgodzimy się z Hubem, że przywilej ten jest falsyfikatem, sporządzonym przez żydów a podsuniętym królowi przez żydów zamiast oryginału, który się spalił w Poznaniu podczas pożaru w r. 1447, to przynajmniej może nam posłużyć jako źródło do poznania ustroju żydów w II. połowie XV. wieku”.

Dlaczego jednak kwestia zatwierdzenia przywilejów przez Kazimierza Jagiellończyka była tak istotna? Tzw. statut kaliski władcy Wielkopolski czasu pełni rozbicia dzielnicowegoBolesława Pobożnego, pochodzący z roku 1264 r.  wg tekstu z 1506 r.wprowadzał szereg dość szerokich uprawnień dla żydów, zwłaszcza sądowniczych, powodujących wyjęcie żydów spod sądownictwa i prawa ziemskiego. Żydzi otrzymywali własne sądownictwo, ochronę prawną w razie zabicia żyda przez chrześcijanina, wymóg co najmniej jednego świadka żyda świadczącego przeciw żydowi (tj. nie można było się oprzeć wyłącznie na zeznaniu chrześcijańskim), możliwość zwolnienia się przez żyda zeznaniem pod przysięgą w razie pozwu chrześcijanina o wydanie zastawu, że zastawu nie wziął lub przedmiot zastawu spłonął lub został ukradziony. Otrzymali również możliwość swobodnego prowadzenia działalności lichwiarskiej, w tym pobierania odsetek od odsetek i szerokiego brania w zastaw mienia ruchomego „prócz rzeczy kościelnych i krwią zabarwionych” wraz z prawem zatrzymywania przedmiotów zastawu, jeżeli pozostają u żyda dłużej niż rok. W treści znajdziemy również inne przywileje np. profanacja kirkutu przez chrześcijanina obok kary zwyczajnej miała skutkować utratą majątku, nie można było nawracać żydowskich dzieci co traktowano jako kradzież, oskarżać żydów o mordy rytualne, ani oskarżać o fałszowanie monety, z drugiej strony – nakazywano pod karę grzywny pomoc żydowi w gwałcie nocnym.

Jak pisze L. Gumplowicz w: Prawodawstwo polskie względem żydów (Kraków 1867, s. 10-11) o tzw. statucie kaliskim „zdajmy sobie sprawę z tego nadania: ustanawia ono żydów jako odrębną, od reszty narodu oddzieloną warstwę ludu, trudniącego się pożyczaniem pieniędzy na zastaw. Jest to jakby akt fundacyi jakiegoś towarzystwa pożyczkowego; jakby koncesya do prowadzenia pewnego rodzaju interesów (…) to wszystko nie ustanawia się jakby jakie prawo ogólne – li tylko jako przywilej, a więc jako wyjątek z prawa ogólnego – dla lichwiarzy, którzy na to tylko istnieją, na to tylko osiadają w tej ziemi, aby ruchomy swój kapitał puszczać w obieg między naród i tym sposobem ludności chrześcijańskiej wygodzić, a samym z zysku tego żyć”. Jak ponadto wskazuje Gumplowicz (op. cit., s. 125) tzw. statut kaliski wzorowany jest na przywileju cesarza Fryderyka II dla wiedeńskich żydów z sierpnia roku 1238. Co ciekawe, w pracy „Medieval Jewish Civilization: An Encyclopedia” (red. N. Roth, Taylor & Francis 2003, p. 289) wskazuje się, że przywilej z 1238 roku przypisywany cesarzowi Fryderykowi II jest uważany przez badaczy za fałszywkę, choć będącą źródłem dalszych podobnych przywilejów. R. Hube natomiast napomyka, że tekst przywileju z 1264 r. nie został poddany krytycznej analizie (R. Hube: Przywilej żydowski Bolesława…, s .174).

Kopia domniemanego statutu Kazimierza Wielkiego przedstawiona Kazimierzowi Jagiellończykowi do zatwierdzenia rozszerza przywileje sądownicze żydów – przydając im nieograniczone prawo żądania rozpoznania sprawy przez króla, oraz zabraniając pozywać żydów przed sąd duchowny, a pozwanym zapewniając obronę ze strony wojewody lub starosty. Za zabójstwo żyda przez chrześcijanina przewidziano wyraźnie karę śmierci. Rozszerzono również przywileje podatkowe ustanawiając, że „żaden starosta ani wojewoda nie może od żydów wymagać żadnych dochodów czyli podatków i kontrybucyj lub danin, oprócz tego co mu żydzi dobrowolnie dadzą, bośmy ich zachowali dla naszego skarbu”. Statut zapewniał również żydom wolność osiedlania się i handlu, najważniejszym przywilejem było jednak zezwolenie na pobieranie w dzierżawę lub zastaw pod pożyczkę dóbr nieruchomych, oraz zastrzeżenie pomocy urzędników królewskich przy egzekwowaniu długów chrześcijan wobec żydów. Jak pisze z dumą L. Gumplowicz (op. cit.) „nigdzie w całej Europie, ani w czternastym, ani w późniejszych wiekach nie znajdujemy ustaw względem żydów tchnących taką tolerancyą i wolnomyślnością”.

Inaczej oceniała powyższą kwestię szlachta polska,  bo po dokumencie Kazimierza Jagiellończyka zaczął się nacisk na króla na jego odwołanie . Pojawiły się oskarżenia o fałszerstwo, które formułował m.in. kardynał Zbigniew Oleśnicki w liście do króla, błagając o odwołanie ich i wskazując że był świadkiem bezskutecznych prób ujęcia króla Władysława Jagiełły przez żydów by przywileje najfałszywsze jakoby przez króla Kazimierza nadane zatwierdził. „Dawniej W.K.M. z ujmą i obrazą religii pewnych przywilejów i wolności żydom udzieliłeś i niektóre przywileje, jakoby przez króla Kazimierza im nadane, które ś.p. rodzic Twój, w mojej obecności, gdym sam tego był świadkiem, i sam te zmyślone przywileje czytałem, lubo ujmowany wielu darami przez żydów, wzbraniał się potwierdzić i te W.K.M. potwierdziłeś (…), a w większa na niektóre w nich punkta, wierze i religii chrześcijańskiej pozwoliłeś. Co z jaką obrazą Boga się stało, jak słowa W.K.M. przyćmiło, jak jest ludziom w obrzydzeniu, wiesz dobrze od ojca Jana Kapistrana. Nie chciej W.K.M. lekceważyć tej rzeczy ani rozumiej, iż w rzeczach wiary i religii chrześcijańskiej, możesz stanowić, coć się podoba. I dlatego proszę i błagam, abyś W.K.M. te  tam przywileje i wolności odwołać raczył; pokaż W.K.M., że jesteś królem katolickim i usuń te rzeczy, z których niesława imieniowi W.K.M. i większe jeszcze zgroszenie wyróść mogą” (za: L. Gumplowicz: op. cit., s. 153, w swojej wersji używa tłumaczenia słowa „falsissimae” w odniesieniu do przywilejów jako „zmyślone”, właściwszego słowa „najfałszywsze” używa R. Hube w: Przywilej żydowski Bolesława…, s. 182).

Sposobność do nacisku na króla w sprawie cofnięcia przywileju nadarzyła się już w roku 1454, gdy wybuchła wojna z Zakonem Krzyżackim, zwana później trzynastoletnią. Szlachta wielkopolska w Cerekwicy (przed przegraną bitwą pod Chojnicami), zaś małopolska w Opokach (po bitwie) zgłosiła do króla listy żądań odnośnie przywilejów, wśród których znalazły się powrót do sytuacji żydów pod rządami statutu wareckiego Władysława Jagiełły oraz odwołanie swobód udzielonych żydom po dniu koronacji jako „przeciwnym prawu boskiemu i ziemskim prawom” (za: R. Hube: Statuty nieszawskie w: K. Dunin: Romualda Hubego pisma. Tom II, Wwa 1905,, s. 147). Statut warcki z roku 1423 zakazywał aby żydzi pieniędzy chrześcijanom pożyczali na skrypty i zapisy, nie przewidywał również w ogóle zabezpieczania skryptów na nieruchomościach, przewidywał również trzyletni termin przedawnienia rozliczeń (zob. m.in. R. Hube: Przywilej żydowski Bolesława…, s. 185). Po klęsce pod Chojnicami we wrześniu roku 1454 głos szlachecki w kwestii przywilejów żydowskich się wzmocnił, przedstawiano samą porażkę jako karę za grzechy narodu, wśród nich za tak szerokie wolności udzielone żydom.

Jak pisał Jan Długosz „prócz tego, udzielone żydom przez króla i panów koronnych z zniewagą świętej wiary katolickiej wolności, o które Zbigniew kardynał i biskup krakowski i mnich Jan z Kapistranu publicznie króla karcili, a których on jednak nie odwołał, ściągnęły gniew Boży na króla i naród cały” (za: Jana Długosza kanonika krakowskiego Dziejów polskich ksiąg dwanaście, tłum. K. Mecherzyński, Kraków 1868, T. V, ks. XII, s. 175). Jednym z elementów statutów nieszawskich z listopada 1454 r. było spełnienie postulatów szlachty w kwestii odwołania przywilejów z roku 1453 dla żydów: „listy także jakiekolwiek, zabezpieczające wolności rozmaite, któreśmy żydom w królestwie Naszem mieszkającym dali, na dniu po koronacyi naszej, a które prawu Boskiem i ustawom zielmskim są przeciwne, zupełnie odwołujemy, znosimy i chcemy, aby żadnej nie miały wagi ani mocy” (tłum. za: L. Gumplowicz: op. cit., s. 152). Postanowiono, że żydzi nie mają korzystać z większych przywilejów aniżeli chrześcijanie i nie mogą pożyczać pod zastaw dóbr ziemskich, zaś wierzytelności żydowskie przedawniają się w terminie trzyletnim (R. Hube: Statuty nieszawskie…, s. 158). Gumplowicz (op. cit. s. 35) pisze o tym krótko, sugerując nieautentyczność statutów, że „następcy Kazimierza Jagiellończyka Olbrachtowi przedstawili panowie duchowni i świeccy roku 1496 do potwierdzenia Statut Nieszawsko-Opocki, jako niby pochodzący z r. 1454 i nadany przez Kazimierza Jagiellończyka. Olbracht potwierdził przywilej ten „jako bardzo użyteczny” w nim znajduje się ustęp odwołujący udzielone żydom przez Kazimierza Jagiellończyka przywileje i wolności”. Gumplowicz (op. cit., s. 35) wskazuje również, że w Zbiorze Praw kanclerza Łaskiego wydanym pod rządami króla Aleksandra nie ma śladu potwierdzenia przywileju żydowskiego przez Kazimierza Jagiellończyka, przywołuje się natomiast przywilej Bolesława „Kaliskiego” (tj. Pobożnego) ze „złośliwem zastrzeżeniem aby tylko przeciw żydom, nie zaś za nimi przemawiać mógł”.

Jak pisze Mojsze Schorr w „Organizacya żydów w Polsce od najdawniejszych czasów aż do r. 1772” (Lwów 1899, s. 56) „wiemy ze źródeł hebrejskich, że żydzi krakowscy zwracają się w r. 1454 do synodu rabinów niemieckich w Bingen ze skargą nad swą niedolą, spowodowaną przybyciem mnicha Jana Capistrano, legata papieża Mikołaja V do Polski”. Dalej następuje opis, że Jan z Kapistranu, popierany przez Zbigniewa Oleśnickiego starał się nakłonić króla Kazimierza Jagiellończyka do odwołania zatwierdzonego przywileju. Pisze dalej Schorr (op. cit.): „zwracają się więc żydzi do synodu w Bingen z prośbą o radę, a prawdopodobnie i o wsparcie pieniężne celem odwrócenia grożącego im niebezpieczeństwa. <<Ów mnich>> (Capistrano) – pisze R. Meisterlein do R. Seligmana zwołującego synod – <<dokucza także mieszkającym pod królem Polski w Krakowie i okręgu, które to ziemie uchodziły zawsze za przytulisko dla rozproszonych (żydów); nikt na świecie nie wierzyłby, że wróg i nieprzyjaciel (żydów) dotrze do bram Polski. Teraz oni przyciśnieni jarzmem króla i książąt pisali do nas, proszę o pomoc i środki zaradcze >>”.

Jak wynikałoby z powyższego, a co potwierdza przede wszystkim dokument w postaci listu kardynała Zbigniewa Oleśnickiego, działalność Jana Kapistrana w Krakowie przyczyniła się do uchylenia przywilejów żydów, w szczególności prawa uzyskiwania zabezpieczenia na nieruchomościach w związku z udzielaną lichwą, którą dziś nazwalibyśmy nowożytnie „działalnością kredytową”. Dopiero prawie 100 lat później, na sejmie piotrkowskim roku 1548 Zygmunt August zatwierdził ponownie przywileje kazimierzowskie.

c.d.

IMG_2948

Detal rzeźbiarski dawnego kościoła bernardynów we Wrocławiu