Entliczek pentliczek

W październikowo-listopadowym numerze czasopisma gminy żydowskiej we Wrocławiu „Chidusz” możemy znaleźć artykuł M. Kirschenbauma „Jan Kapistran – (nie)święty patron wrocławskiej ulicy”. Zawiera on refleksje autora na temat genezy nazwy wrocławskiej uliczki przy dawnym, „zsekularyzowanym” podczas luteranizacji miasta w latach 20-tych XVI stulecia klasztorze bernardynów (obecnie mieści Muzeum Architektury). Pisze on o „płomiennych” (ach, ta gra słów) kazaniach we Wrocławiu: „Wrocławskie kazania Kapistrana, częściowo skierowane przeciwko Żydom i judaizmowi, doprowadziły do wygnania z miasta ludności żydowskiej i do spalenia 41 wrocławskich Żydów. W trakcie pobytu Jana Kapistrana we Wrocławiu, grupę miejscowych Żydów oskarżono o kradzież i profanację hostii. Oskarżonych aresztowano i postawiono przed trybunałem, na czele którego stanął sam Kapistran. Trybunał skazał 14 Żydów na śmierć przez ćwiartowanie, kolejnych 27 spalono na stosie. Około 20 osób ochrzczono pod przymusem. (…) Na miejscu, gdzie doszło do spalenia wrocławskich Żydów (tj. pl. Solnym), stoi dziś iglica. Brak jakiegokolwiek podpisu pod pomnikiem pozwala snuć interpretacje, że jej kształt, zbliżony do płomienia czy też iskry, może również symbolizować średniowieczną tragedię”. Autor artykułu pisze dalej „pamięć o jego [tj. Jana Kapistrana – przyp. wł.] ciemnych stronach przechowała wyliczanka Entliczek Pentliczek, powstała w trakcie pobytu Kapistrana – bądź co bądź inkwizytora – w Krakowie: „Entliczek, pentliczek, czerwony stoliczek, Pana Jana Kapistrana, na kogo wypadnie, temu ręka odpadnie”. Skojarzenia są jednoznaczne, zaś z całego wywodu wyłania się mroczna postać, która, nie wiedzieć czemu, została ogłoszona świętym.

ul. św. Jana Kapistrana we Wrocławiu w GSV

Dziwić może natomiast współczesność języka rzekomo XV-wiecznej wyliczanki, która pozostaje chyba nieodkrytym przez językoznawców pomnikiem średniowiecznej polszczyzny, wyprzedzającej o 100 lat z górą czasy pana Jana Kochanowskiego. Można się również zastanawiać czy inny bohater popularnej wyliczanki król Jan Sobieski rzeczywiście miał trzy pieski (…czerwony – zielony – niebieski). Zamiast jednak dywagować, warto sięgnąć do starej książeczki językoznawcy Krystyny Pisarkowej „Wyliczanki polskie” (Wrocław 1988), która o wyliczance „entliczek pentliczek”, a właściwie całej rodzinie tych wyliczanek, pisze tak (op. cit., s. 35) „jej pierwotne wersje przyniosły nam dzieci żydowskie. Rozrzuciły ją po całym kraju, tak że już w XIX w. notują jej różne odmiany badacze folkloru na terenach północno europejskich (…) Zanim z entliczków pentliczków wywiódł się dalszy ciąg o stoliczkach początek wyliczanki brzmiał trojako: entel pentel (lub entyl pentyl), endel mendel i entele pentele. To, że wyliczanka jest żydowska poznać łatwo po samym początku”. Jak pisze dalej autorka, „entliczek” jest prawdopodobnie przeróbką niemieckiego słowa „kaczuszka” – „Entle”, mielibyśmy zatem etymologię dość niewinną w porównaniu do opisywanej powyżej. Skąd zatem postać Jana Kapistrana w jednej z wersji wyliczanki? W „Wyliczankach polskich” można przeczytać, że „niegrzeczne” dzieci żydowskie używały elementów chrześcijańskich w swoich wyliczankach np. (op. cit., s. 47) „Ojcze nasz kure kraść kraść kure zdejm pióre pióre zdejm na wode szwym szwym na wode zrób szkode szkode zrób ale goyim bagrub” (tj. goje pogrzebani). Ale zostawmy dziecięce wyliczanie oraz jego genezę i przejdźmy do rzeczy – to jest postaci Jana Kapistrana, świętego Kościoła katolickiego, związanego jednym z epizodów jego bogatego życia z miastem Wrocławiem.

Naddunajski cud

W lipcu roku 1456 miała miejsce, nieco zapomniana, wobec późniejszych XVI-wiecznych losów Królestwa Węgier:
bitwa pod Belgradem. Po zdobyciu Konstantynopola w roku 1453 sułtan Mehmed II postanowił pójść za ciosem i uderzyć na Węgry. Jego pierwszym celem stało się pograniczne, strategicznie położone miasto Belgrad, które 4 lipca obległa ok. 70-tysięczna armia osmańska, posiadająca aż 300 dział. Na drodze Mehmedowi stanęli, uczestnik bitwy pod Warną roku 1444, wódz węgierski Jan Hunyadi oraz franciszkański kaznodzieja, 70-letni „wysuszony”, jak opisują go współcześni, mnich Jan Kapistran. Wraz z tym ostatnim na odsiecz białemu miastu ruszyły zebrane pod wpływem kazań Jana Kapistrana w środkowej Europie oddziały ochotniczych krzyżowców, przeważnie słabo uzbrojone, ale liczące w sumie ok. 50 000 ludzi.  Mimo przeciwności, siły te przeprowadziły skuteczną odsiecz Belgradu, zaś w rozstrzygającym momencie do powodzenia przyczynił się prowadzony przez samego Kapistrana atak na tyły tureckie. Przeciwnik muzułmański został rozbity i wycofał się do Konstantynopola. Jak pisze historyk krucjat Norman Housley niewiele wydarzeń w historii krucjat było tak spektakularnych jak odsiecz Belgradu latem roku 1456. Było ono nadzwyczajne dlatego, że armia turecka dowodzona osobiście przez sułtana i wyposażona w potężne działa oblężnicze została odparta przez zgromadzone doraźnie siły złożone z nielicznych żołnierzy Jana Hunyadiego, mieszkańców i załogi Belgradu oraz przede wszystkim krzyżowców zebranych i prowadzonych przez Jana z Kapistranu. Belgrad i Węgry zostały ocalone na ponad pół wieku, choć główne postacie odsieczy zmarły jeszcze w tym samym roku. Jan Hunyadi zmarł niecały miesiąc po bitwie podczas zarazy jaka wybuchła w obozie węgierskim. Na dżumę zachorował również wkrótce 70-letni wówczas Jan Kapistran, który zmarł 23 października roku 1456.

Kim był człowiek, który swoje życie zakończył w tak znaczący, wręcz spektakularny sposób?

Od dyplomacji do kazań głoszenia

Giovanni da Capestrano urodził się w roku 1386 w andegaweńskim Królestwie Neapolu. Wybrał karierę urzędniczą – ukończył prawo na uniwersytecie w Perugii i pełnił różne funkcje w służbie królewskiej. W roku 1412 został z nadania Władysława Andegawena, którego był wcześniej doradcą, gubernatorem Perugii. W roku 1415, podczas jednej z lokalnych wojen, w której Perugia wystąpiła przeciw Neapolowi wzięto go do niewoli. Próba ucieczki skończyła się niepowodzeniem. To właśnie wtedy, w więzieniu prawie 30-letni Giovanni postanowił wstąpić do zakonu franciszkanów. Odprawił małżonkę, powołując się na brak skonsumowania związku małżeńskiego i odbył publiczną pokutę za swe dotychczasowe życie.  W październiku 1416, razem z innym późniejszym świętym – Jakubem z Marchii przyjął franciszkańskie śluby zakonne. Rozpoczął studia teologiczne, a  w roku 1420 przyjął święcenia kapłańskie. Stał się uczniem franciszkanina Bernardyna ze Sieny, żarliwego kaznodziei i zwolennika reformy zakonu. 6 lat po śmierci w roku 1444 Bernardyn został kanonizowany.

Wkrótce sam Kapistran zasłynął w Italii jako kaznodzieja, na którego przemowy ciągnęły dziesiątki tysięcy wiernych. Żył w ascezie, nosząc stale pokutną włosienicę, chodząc boso i poszcząc. Porywał tłumy głoszonymi naukami, rozpowszechniał też nabożeństwo do Najświętszego Imienia Jezus (IHS). Występował również przeciw herezjom – od 1426 z upoważnienia papieża Marcina V głosił kazania przeciwko fraticellim (tzw. braciaszkom), sekcie skupiającej dawnych franciszkanów działającej w rejonie Ankony. Kapistran widział jednocześnie konieczność reformy zakonu – w łączności z Kościołem katolickim:  opowiadał się za większym rygoryzmem w przestrzeganiu reguły, współtworząc ruch tzw. obserwantów (mnichów ściśle przestrzegających reguły), zwanych w Polsce potem od imienia Bernardyna ze Sieny, bernardynami.  W czasach wspomnianych braciaszków powiększająca się grupa zwolenników obserwantów spowodowała powołanie przez Kościół komisji weryfikującej czy nie jest to zalążek kolejnej herezji. W roku 1429 Jan był przesłuchiwany w Rzymie razem z innymi franciszkanami obserwantami. Badanie wypadło pomyślnie.

Po śmierci Bernardyna ze Sieny w roku 1444 Jan Kapistran przejął przewodnictwo ruchu obserwanckiego. W l. 1446-47 uzyskał od papieża Eugeniusza IV, którego popierał w sporze z soborem bazylejskim i antypapieżem Feliksem V, bulle Ut sacra i Dum praeclara zatwierdzające samodzielność obserwantów. Dla odróżnienia od franciszkanów konwentualnych współbracia Kapistrana uzyskali habit brunatny (zob: K. Kantak: Jan Kapistran i zaprowadzenie bernardynów w: Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego T.40). W latach 30-tych i 40-tych XV stulecia Jan był wysyłany przez papieży Eugeniusza IV i Mikołaja V z różnymi misjami dyplomatycznymi m.in. do Mediolanu, Burgundii, Francji i Austrii. W roku 1451 został na prośbę cesarza Fryderyka III wysłany z misją odtworzenia Kościoła katolickiego w Czechach, co oznaczało głoszenie kazań przeciw husytyzmowi, który znalazł możnego protektora w osobie Jerzego z Podiebradów. W marcu 1452 roku wydaną bullą papież zatwierdził nową organizację zakonu franciszkanów w Czechach. Wynik czeskiej misji Kapistrana nie był jednoznaczny – nie udało mu się usunąć silnie zakorzenionego husytyzmu, ale pozostawił po sobie, zwłaszcza na Morawach spuściznę zakonną, a w miastach, w których głosił m.in. Brnie, Ołomuńcu, Chebie, Moście, tłumy słuchały jego nauk. Z Czech Kapistran udał się do Bawarii i Saksonii, a następnie przez Drezno i Lubań na Śląsk. Jak zapisał zakonnik Mikołaj z Fary, towarzyszący Kapistranowi w krajach Rzeszy, ludzie w poszczególnych miastach witali go owacyjnie – procesyjnie, mówiąc: „błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie”, podczas ceremonii uroczyście śpiewano Te Deum (zob.: O. Gecser: Preaching and Publicness: St. John of Capistrano and the Making of his Charisma North of the Alps, w: Charisma and Religious Authority: Jewish, Christian, and Muslim Preaching, 1200-1500, red. Katherine L. Jansen and Miri Rubin p. 155-156). Jego charyzma dziwiła w zestawieniu z aparycją – człowieka, jak opisywano go podczas wizyty w Norymberdze, sześćdziesięcioparoletniego, suchego, wyczerpanego, o skórą obciągniętych nerwach i kościach, natomiast pogodnego i pełnego wigoru (O. Gecser: Preaching…, p. 156). Kapistran podróżował do Wrocławia na prośbę miejscowego biskupa Piotra Nowaka, tradycyjnym traktem królewskim (Via Regia) przez Lwówek Śląski, Złotoryję i Legnicę.

c.d.

IMG_2942

Dawny kościół bernardynów we Wrocławiu – fasada zachodnia