Sztuk magister i mecenas

Dnia 14 października Roku Pańskiego 1529, gdy pod Wiedniem wojska Sulejmana zwanego Wspaniałym rozpoczęły zwijanie namiotów po nieudanym oblężeniu miasta, w śląskiej Vratislavii rozpoczęto akt wandalizmu na niespotykaną skalę. Burzono perłę śląskich klasztorów, norbertańskie (pierwotnie benedyktyńskie) opactwo na Ołbinie. Pretekstem do zniszczenia opactwa stała się obecność Turków pod oddalonym o prawie 400 kilometrów, hen za pasmami Sudetów i czeskich wyżyn, Wiedniem. Rozbierano je pospiesznie, prace trwały cztery tygodnie i były kontynuowane po uzyskaniu radosnej wieści spod Wiednia o odstąpieniu armii osmańskiej. Premonstratersom kazano wynieść się do zespołu przy kościele św. Jakuba (któremu jako patrona przydali św. Wincentego), który niedługo wcześniej opuścili pod naporem „reformacji” franciszkanie. Budynki bazyliki i klasztoru na Ołbinie dosłownie sięgnęły bruku – gruz użyto do wyłożenia wrocławskiego Nowego Targu. Portal opactwa wmurowano w ścianę stanowiącego własność rady miejskiej kościoła św. Marii Magdaleny, który od roku 1523 stanowił świątynię protestancką. Cenniejszymi detalami podzielili się bogatsi mieszczanie, w tym jeden z głównych inicjatorów całego przedsięwzięcia Heinrich Ribisch, gorliwy szerzyciel idei Lutra we Wrocławiu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Detale kamieniarskie z Ołbina w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu

Ribisch przybył do Wrocławia z Niemiec w roku 1514. Był człekiem wykształconym – w roku 1503 uzyskał stopień bakałarza, a w roku 1507 „magistra artium”. W roku 1518 delegowano go w imieniu miasta na ślub Zygmunta zwanego Starym z Boną Sforzą, cztery lata później występował jako poseł popierający na dworze Ludwika Jagiellończyka decyzję rady miejskiej o wyrzuceniu bernardynów z zajmowanego klasztoru (obecne Muzeum Architektury) i zajęciu go na szczytne cele doczesne. Ribisch miał ponoć uciec wtedy z Pragi przebrany za kobietę w obawie przed zamachem na swoje życie. O rozmowach o zamachu doniósł mu zaufany dworzanin, który znalazł iście talmudyczny sposób na ominięcie wiążącej go tajemnicy, to jest przemawiając do jednej z praskich rzeźb. W roku 1525 Rybisch miał niebywałe wprost szczęście wygrać w kości z mistrzem zakonu krzyżowców z czerwoną gwiazdą Erhardem Scultetusem, obecny kościół św. Elżbiety (tzw. garnizonowy, krzyżowcy z gwiazdą otrzymali świątynię w połowie XIII wieku od księcia Henryka Białego), którzy wnet obsadzili reformatorzy. W lutym 1529 r., a zatem jeszcze przed zrównaniem z ziemią ołbińskiego opactwa, siła wyższa zwaliła się na ulubioną tę świątynię patrycjusza – przy silnym wietrze runął gotycki hełm wieży (która miała ponad 130 metrów wysokości), przełamując się i upadając na cmentarz oraz narożnik rynku. Ribisch sfinansował renowację kościoła i upiększenie wnętrza, wreszcie zamówił sobie w tymże kościele okazały marmurowy nagrobek, „którego wartość artystyczna przewyższa wszystkie inne śląskie dzieła rzeźby doby renesansu” (za gazeta.pl). Jest on jedynym na północ od Alp mieszczańskim nagrobkiem baldachimowym (taka wrocławska kaplica zygmuntowska). Nagrobek dotrwał do naszych czasów, choć został, jeszcze za życia zapobiegliwego Ribischa, w nocy 1539 uszkodzony poprzez wysmarowanie mazią przez tajemniczych sprawców*)

 

Kościół św. Elżbiety

*) Sam kościół jeszcze kilkakrotnie dotykały katastrofy: w roku 1649 runęła więźba dachowa, w roku 1806 zawalił się kamienny baldachim z figurami, w 1857 – dwa filary nawy południowej, a już po II wojnie światowej płonął – w 1962 po uderzeniu pioruna spłonęła latarnia hełmu, w roku 1975 spłonęła wieża, rok później spłonęła cała świątynia. Przy odbudowie przywrócono wnętrza zbliżone do gotyckich, a całość ponownie wyświęcono po pożarach i wykorzystaniu na inne niż sakralne cele dopiero w roku 1997. Klątwa Ribischa czy co?

Nie zachował się natomiast grób fundatora założenia ołbińskiego Piotra Włostowica, który zniszczono, a według przekazów, szczątki śląskiego wielmoży sprofanowano. Elementy opactwa ołbińskiego wbudowano w ścianę budowanej od roku 1526 renesansowej rezydencji Ribischa (teren między obecną ul. Ofiar Oświęcimskich a ul. Kazimierza Wielkiego na wysokości Gepperta), która została niemal w całości zniszczona podczas kolejnego szaleństwa rodaków Ribischa z udziałem gościnnym sympatyków lustrzanej, sowieckiej ideologii. Ribisch był człowiekiem renesansu, miłośnikiem poezji i aforystyki, nic dziwnego że budowaną z kawałków dawnego sacrum kamienicę kazał ozdobić sentencją jeśli jesteś pobożny, bez zawiści i nienawiści, wybuduj sobie lepszy dom, a mnie pozostaw ten”. Dziś dolna, zachowana część domu, sprawcy arcy-wandalizmu, zwanego dziś „wybitnym mecenasem” została po marudzeniach jego rodaków odnowiona w ostatnich latach.

Kościół św. św. Jakuba Wincentego (obecnie greckokatolicki) i barokowy budynek poklasztorny

Piotr Włostowic Ribischowi i jego kompanom w burzycielskim zapale musiał się wydawać zaiste znienawidzoną osobą, gdyż według przekazów ufundował kilkadziesiąt budowli sakralnym, w tym kościołów i klasztorów, a pod koniec życia majątek swój przeznaczył zgromadzeniom w Lubiążu, Trzemesznie i Miechowie. Podejmował starania by sprowadzić do Polski założyciela zakonu cystersów Bernarda z Clairvaux, aby przechylić na stronę Rzymu chrześcijaństwo na Rusi (sam Włostowic był żonaty z ruską księżniczką Marią). Jednym z założeń była budowa na Ołbinie, w pobliżu rezydencji Własta opactwa pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny i św. Wincentego. Opactwo ołbińskie, wzniesione w stylu romańskim, stanowiło największy tego rodzaj kompleks na terenie Polski – każda z szesnastu kolumn nawy kościoła była wykonana z jednego granitowego bloku. Rejon przy murach opactwa aż do XIX wieku nazywany był Polską Nową Wsią. Włostowicowi przypisuje się także fundację m.in. kościoła św. Idziego (choć to raczej XIII-wieczna świątynia), kościoła Najświętszej Marii Panny na Piasku, którym opiekowali się kanonicy regularni oraz szeregu świątyń na sudeckim pogórzu, w tym klasztoru augustianów w Sobótce.

Uszkodzony tympanon jednego z ołbińskich portali (Muzeum Narodowe we Wrocławiu)

Po śmierci Krzywoustego doszło do sporu Piotra z księciem Władysławem, jak przekazują kroniki, w wyniku intryg jego żony Agnieszki, która miała naciskać na Władysława by naruszył testament ojca ustanawiający zasadę senioratu. Porwanie, oślepienie i obcięcie języka wielmoży w roku 1145 było pretekstem do wygnania Władysława. Sam Piotr zmarł w roku 1153, według legendy cudownie przywrócono mu wcześniej wzrok i mowę. Ku jego czci, jak twierdzą uczeni (nie zachował się rękopis utworu), powstała w ołbińskim opactwie wspomniana wyżej Pieśń Maura sławiąca zalety Piotra Włostowica i przeciwstawiająca jego sylwetkę złości oraz mściwości kobiecej. W XVI-wiecznych dziełach, uważanych za wykorzystujące fragmenty pierwotnego utworu, pojawia się wątek cudzołóstwa, o które Piotr miał podejrzewać żonę księcia.

IMG_0162

Tympanon fundacyjny Jaksy (Muzeum Architektury we Wrocławiu)

Ciekawe linki:

Cyfrowa rekonstrukcja opactwa na Ołbinie

Ryciny przedstawiające opactwo św. Wincentego

Sala romańska Muzeum Architektury we Wrocławiu z detalami z opactwa

O Ribischu niemieckim gotykiem pisane – od s. 180

Praca naukowa o naszym Filokalosie

Reklamy