Wielkie zmiany w dolinie Myi. Pojawiła się nowa wypaśna droga leśna, jest za to mniej kaskad i mniej uroku. Droga kosztowała około trzech baniek (linki tutaj: 1, 2, 3 plus koszty przygotowania inwestycji – nie chciało mi się szukać). Jej „odbudowa” (za „Niemca” chyba aż tak okazała nie była?) jest elementem Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 w ramach „odtwarzania potencjału produkcji leśnej”.

Zmiany w dolinie Myi

Powyżej: tu były resztki starego mostku i kaskady. Poniżej: tu była wąska, zarośnięta dróżka nad potokiem – teraz od cmentarzyka na Mostowej idzie się szeroko, wygodnie i nazbyt komfortowo. A Lasów Państwowych, jak widać, kryzys nie dotyka, bo taką drogę wywalić – no, no… Z drugiej strony jest mały plusik dodatni: rowerzystom łatwiej teraz dojechać w Szwedzkie Skały.

Zmiany w dolinie Myi

Ważne info: Droga Sudecka na odcinku za Borowicami została zamknięta dla ruchu (można dojechać do cmentarzyka o czym informuje dozwolenie z wyłączenia z zakazu małym druczkiem w trzech językach). Z uwagi na powyższe obostrzenia trasę ” Karkonosze mniej znane” proponuję zaczynać w Borowicach. Stan jest trwały – za cmentarzykiem na drodze wybudowano solidne podwójne barierki.  Co ciekawe, wcześniej ani ALP ani Karkonoskiemu Parkowi Narodowemu nie przeszkadzały samochody dowożące osoby od Drogi Sudeckiej do Hotelu Szpindlerova bouda po wąskim, zniszczonym asfalcie szlaku niebieskiego na Przeł. Karkonoską.

Częstym wynalazkiem w naszych lasach jest także robienie niespodziewanej zrywki drzew – idzie się szlakiem jakby nigdy nic i po 3-4 km od miejscowości przed nami wyrasta magiczny znak: „zakaz wstępu”. Turysto, w tył zwrot – i oddal się w podskokach skąd przyszedłeś. Co ciekawe będąc często w Sudetach po stronie czeskiej, nie napotkałem jeszcze takiego wynalazku jak zrywka na szlaku turystycznym z zaoraniem wszystkiego wokół grubą warstwą błota.