„A ty choć ryczysz,
jak Lew zmartwychwstania
na Flinsa ramieniu,
nie strasznym jesteś”
Z. Krasiński „Wanda”

Saski demon Łużyczan

„Góry pierworodne w Śląsku, które nazywają się po niemiecku Riesen-Gebrige, a w języku slawiańskim Wielikońskie góry (…) Wielikońskie góry pierworodne leżą w Xięztwie Jaworskiem, mil 10 wzdłuż, a około mil 6 mają wszerz. Tu są naidawnieisze osady Serbów i Wendeńczyków, narodów slawiańskich. Skład tych gór jest granit i gneis jednolity, w jednym i w drugim kwarc przemaga. Szególnie w górze Flins. Nazwisko jei od bożka śmierci u Serbów i Wendeńczyków, który tu z dawnych podań miał mieć kościół. Góra ta Flins, cała prawie jest z białego, litego kwarcu.” Tyle Stanisław Staszic w rozprawie VII O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin Polski. Dla porządku – góra Flins to dzisiejsze Izerskie Garby, spiłowane przez kamieniołom kwarcu właśnie. A Flins? Cóż. Kim jest Flins? Nie ma tak imponującej bibliografii jak Rzepiór – sąsiad z Karkonoszy. Ale, jak podaje XV-wieczna Kronika Sasów, był czczony przez Łużyczan w górach Harz. W kronice zamieszczono drzeworyt przedstawiający Flinsa jako trzymającego pochodnię wędrowca, dźwigającego lwa na lewym ramieniu. W swoich sagach śląskich wspomniany w relacji o Duchu Gór Peuckert przekazuje podanie o złotym bożku zakopanym w okolicy Świeradowa. Figurę Flinsa cofający się pod naporem Sasów Łużyczanie mieli ostatecznie ukryć właśnie w dzisiejszych Górach Izerskich najpierw pod Mirskiem na dzisiejszym wzgórzu Wyrwak, potem w okolicy góry nazwanej później Białym Flinsem. Miało to być w 1 połowie XII wieku, podczas panowania Lotara, później cesarza III-go tego imienia. Na pierwszym z wymienionych wzniesień znajdowała się skała, zwana później Kamieniem Umarłych (Todstein), gdzie składano ofiary. Ostatnim przyczółkiem czcicieli Flinsa miały być bijące pod Izerskimi Garbami źródła Kwisy. Flinsa wymienia także Adam Naruszewicz w swojej Historii narodu polskiego (wydanie 1836, s. 46 i nast.) jako boga wskrzeszającego zmarłych, powołując się na wspomnianą Kronikę Sasów i wizerunek z pochodnią, która niosła nadzieję odżycia umarłych, ale i inne źródła przedstawiające Flinsa niczym śmierć kościstą okrytą płaszczem z kijem zwieńczonym pęcherzem świńskim w dłoni. W Dziejach narodu polskiego Bandtke pisze o Flinsie (Flincu) i jego pochodni jako lasce, którą Serbowie nosili na znak śmierci przy pogrzebowych obrządkach. Ot, podania i kroniki, głównie na bazie niemieckich źródeł.

Quarry at Izerskie Garby

„Biały Flins” ze Zwaliska

Miano Flinsa oraz jego artybut – lew na ramieniu od dawna budzą spory, zwłaszcza z uwagi na romantyczną plagę fałszerstw związanych z dawnymi łużyckimi bogami (1). Próbuje się zatem konotacji z Lwińcem. Skąd jednak motyw lwa, który w heraldyce polskiej i czeskiej zadomowił się dopiero w XIII stuleciu u Łużyczan? Próbuje się również powiązań z krzemieniem (2) W pracy W. Bronischa o etymologii nazwy Flins wyprowadza się ją natomiast ze starołużyckiego mrlinjec (umarlak, zmarlak  – za: K. R. Mazurski: Lwiniec i Świeradów Zdrój w: Informator Krajoznawczy 1984, nr 3-4). I rzeczywiście wzgórze Wyrwak zwane było dawniej Zmarlakiem (Todtstein, Totenstein). Dwie grupy skałek nazywane Małym i Wielkim Zmarlakiem (Todstein) znajdują się nad Gruszkowem w Rudawach Janowickich, ciekawe czy mogła to być ostatnia reduta Flinsa wygnanego znad źródlisk Kwisy? Natomiast łączenie Flinsa z Velesem (np. Castellum Valan czy też Welen w dolinie Bobru, dzisiejszy Wleń) wydaje się nieporozumieniem, choćby z uwagi na to, że chramy Welesowi stawiali raczej w dolinach niż w górach. Podobnie wspomniane u Staszica Góry Wielikońskie prawdopodobnie są urobieniem od niemieckiej nazwy „Góry Olbrzymie”, gdyż Staszic inną nazwą źródłową się nie posługuje. Jednak prawdziwe pochodzenie i historia Flinsa wciąż czeka na swego odkrywcę.

Skalnik - view from pass under Płonica

Skalnik spod Wielkiego Zmarlaka

Reklamy