Apokalypsa sudecka i kościół na Ślęży.

Historia jest niezwykła, nawet jak na kraj lat dziecinnych dzięcieliną pałający. Kościół na Ślęży, dawniej miejsce niedzielnych nabożeństw, na które ciągnęli wierni z podnóża góry, a i samego Wrocławia, cel majowych pielgrzymek, w których sam parokrotnie miałem okazję uczestniczyć, stoi od ośmiu lat jako pusta łupina, od wewnątrz wypatroszony. Urzędowego smaczku obecnej sytuacji dodaje fakt, że w dniu 10.03.2010 r. owa wydrążona łupina kościoła Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny została wpisana do rejestru zabytków województwa dolnośląskiego (nr rej. A/1634/1-2), co nie przeszkadza jej w obecnym stanie pozostawać. Jak do tego wszystkiego doszło?

W roku 2000 na szczytowej polanie Ślęży, tuż obok prehistorycznego cielca zwanego niedźwiedziem postawiono granitowy krzyż milenijny, symbol potwierdzający zwycięstwo chrześcijaństwa nad dawnymi pogańskimi cieniami. Jednocześnie stojący ponad pogańskim cielcem „niedźwiedzia” kościół Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny oddano, wobec wcześniejszych aktów wandalizmu, pod opiekę Seminarium Duchownemu we Wrocławiu(1). Świątynię wzniesiono na podwalinach średniowiecznego zamku, którego przyziemie widać przy szlaku niebieskim na szczyt Ślęży. Pod jej posadzką można zatem było liczyć na dalszy ciąg murów. Jednak to nie perspektywa żmudnych badań archeologicznych odkrywających zarys zamkowych murów doprowadziła do sytuacji obecnej, w której ołtarz kościółka wisi nad kilkumetrową dziurą. Chodziło o coś więcej.

Pogański „miś”

W internecie można znaleźć list otwarty byłego współpracownika Projektu Cheops (2). Wynika z niego, iż projekt mający szczytny cel ratowania Ziemi przed domniemaną zagładą w roku 2012 współtworzyły trzy organizacje. Dwie „polonijne” z Chicago The Mysteries of the World i Pyramid Beacon of Peace oraz zarejestrowana w Polsce Fundacja Wspierania Badań Arrcheologicznych Dar Światowida z Darłowa (KRS 226062). W organizacjach tych przewijały się zresztą te same osoby, m.in. Andrzej Wójcikiewicz przedstawiany jako dyrektor generalny od 1992 roku metody Silvy w Polsce (3). To właśnie te organizacje dawały pieniądze na prace w kościele na Ślęży i zawierały umowy dotyczące ich prowadzenia. O celach i sposobach realizacji projektu można sobie sporo w Internecie poczytać. Sama strona Projektu Cheops (4) chwali się wsparciem Uniwersytetu Wrocławskiego. W zakładce Ślęża znajdziemy opisaną historię prac w kościele, które rozpoczęły się 16 lub 17 sierpnia 2004 roku (w różnych źródłach podawana jest różna data), jak wynika z ww. strony, na podstawie umów między Uniwersytetem Wrocławskim a „korporacją” The Mysteries of the World przy zgodzie Metropolitalnego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Jak wynika z listu otwartego „polonijnej” fundacji zamieszczonego w internecie (5) uczestnikiem porozumienia był również Dolnośląski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków we Wrocławiu. Co ma jednak wspólnego Cheops ze Ślężą? Ano ma.

Na stronie projekt-cheops.com znajdują się wyjątki z „sesji” z Lucyną Lobos (Łobos?) – Brown zapowiadających odkrycie w podziemiach kościoła skarbu i… dowodu na istnienie Światowida (sesja z 01.02.2004 r. – 6). Mniej zainteresowanych Światowidem wabiono wizją skarbu historycznego z czasów Chrobrego (7). Chodziło jednak, jak wskazano wyżej o zamiar bardziej szczytny. Misja „Faraon” – zakładała ocalenie świata przed zagładą w roku 2012 poprzez znalezienie powiązań między Ślężą a… piramidą Cheopsa właśnie. Docelowo zaś przebudzenie Cheopsa. Sama Lucyna Lobos przedstawiała się m.in. jako „kapłanka Ki, ukochana Wielkiego Budowniczego Juno,która po jego śmierci została małżonką młodego kapłana. W obecnych wcieleniach , spotkali się powtórnie na Ziemi, aby dokończyć dzieła sprzed 6.5 tysięcy lat” (8).Główną rolę w transach – seansach p. Lucyny gra niejaki Samuel (Enki), w którego imieniu wypowiadane są słowa. Prywatnie, jak się przedstawiał – brat Jezusa Chrystusa (9) (10). Można przeczytać także wywiad z „duchem-opiekunem” samej Ślęży Bonifacym z 27.03.2004 r. (11) , który, a jakże, przedstawia się jako sługa wspomnianego Samuela oraz opisuje dzieje zapoznania Lucyny Lobos z nim samym i ślężańską tajemnicą… na jednej z mszy majowej.  Dlaczego to wszystko opisuję? Bo w jaki sposób władze kościelne zgodziły się na prowadzenie prac, w których partycypowały, choćby finansowo, tego typu ciała jak opisane wyżej – nie mam pojęcia.

Pod kościołem na Ślęży

Kościół na Ślęży na podwalinach zamku

Prace archeologiczne na Ślęży, w wyniku których odsłonięto pozostałości zamku pod kościołem koordynował dr Andrzej Limisiewicz z Instytutu Archeologii Uniwersystetu Wrocławskiego (jego wypowiedź o wynikach wykopalisk i stan kościółka można obejrzeć tu). Członkowie Instytutu Archeologii zostali zaproszeni na „sympozjum” w Chicago organizowane przez The Mysteries of the World w dniu 5 grudnia 2004 r. (5). Na stronie „Projektu Cheops” znajdziemy równiez przyczynę konfliktu (wpis: grudzień 2005), a mianowicie oparte na wizjach Lucyny Lobos plany kucia pod kościołem i odkrytymi fundamentami zamku dodatkowego 5-6 metrowego szybu, który pozwoliłby na dotarcie do rzekomych ukrytych pomieszczeń, na co władze kościelne się nie zgodziły. Stronnicy Samuela byli jednak dobrej myśli – na „sesji” z 21.10.2007 r. zapowiedziano, że w przyszłym roku (tj. 2008) biskup zmądrzeje i prace się wznowi (12). Ale potem nastała cisza, jakby Samuel stracił zainteresowanie Ślężą, choć na licznych forach internetowych związanych ze sprawą można było spotkać zapaleńców, którzy zapowiadali, że po kryjomu zajadą i wykopią co trzeba.

Projekt Cheops skupił swą uwagę na Egipcie, powołując się nadal na współpracę z Uniwersytetem Wrocławskim (13). W kościele na Ślęży pozostała dziura i kwestia tego kto poniesie koszty jej zakrycia, zwłaszcza, że najlepiej byłoby odkryte przez archeologów elementy utrwalić i umożliwić ich zwiedzanie. A tymczasem nadszedł nieubłaganie zapowiadany rok 2012, który zamiast zagłady Ziemi w razie dalszego utrzymania rozkopanego status quo może przynieść zagładę ślężańskiego kościółka. Nadal bowiem słychać nad nim chichot Samuela (Samaela?). Mimo że i mieszkańcy podnóży masywu, i niedzielni przybysze chętnie znowu stanęliby przy ślężańskim ołtarzu, wznosząc modlitwy ku niebu (14), a także obejrzeliby przy okazji efekty prac archeologów. Na razie jednak, jak widać Samuel zwycięża.

AKTUALIZACJA – PONAD 3 LATA OD DATY OPUBLIKOWANIA POWYŻSZEGO WPISU, W MAJU 2015 ROKU KOŚCIÓŁ NA ŚLĘŻY ZOSTAŁ PONOWNIE KONSEKROWANY (ZDJĘCIA)

Advertisements