Lucyferyczna Golgota. Masońska kalwaria. Takie opowieści krążą niemal od rozpoczęcia budowy stacji Drogi Krzyżowej na górze Matyska koło Żywca. Ze wsi Radziechowy, gdzie, jak wieść gminna głosi, pod numerem 666 mieszkał znany wszystkim biskup Tadeusz Pieronek. Poświęcenie wspomnianej Drogi Krzyżowej we wrześniu 2009 r. spotkało się z gorącymi protestami. Na przeciwstawienie obrońcy dzieła mają między innymi postać papieża Polaka wyłaniającą się z ogniska w kwietniowy wieczór, utrwaloną na cyfrowej fotografii.

Droga na Matyskę

Ustawione przy drodze na Matyskę, w pofalowanym terenie, w którym wyróżnia się kopuła Skrzyczynego, przecięty doliną Soły wałek Małego Beskidu, wreszcie korona Kotliny Żywieckiej w postaci masywu Pilska, Rysianki i Romanki, stacje robią wrażenie. I są przyczynkiem do obszernych teologiczno-ideologicznych rozważań. Pojawiają się szczegółowo uzasadniane wywody, że szatańskie przesłania perfekcyjnie wpleciono w treść kolejnych stacji. Weźmy na przykład pierwszą stację. Zarzuca się jej, iż przez tworzącą ją bramę Jezus wchodzi z zachodu – dla chrześcijan miejsce Antychrysta, na wschód – święty kierunek masonerii. Tymczasem, zarzut zwrócenia na wschód (tzw. orientacji) można postawić większości dawnych kościołów chrześcijańskich. Natomiast innym, zastanawiającym motywem mogącym wskazywać na wolnomularskie konotacje jest złamana kolumna – symbol wykorzystywany w masońskim micie o budowniczym świątyni Salomona – Hiramie Abifie. Nie jest to symbol związany z nabożeństwem Drogi Krzyżowej.

Stacja I

Kolejne dotyczą… zbytniej lekkości krzyża w kolejnych stacjach (jednocześnie zarzuca się kolejnym figurom wręczsadyzm) czy zamknięcia Jezusa zamiast w grobie w brzuchu węża (który jest zresztą na przestrzał otwarty), z szatańskimi aniołami na straży.  Przez rzekomy brzuch węża malowniczo prześwituje zresztą Babia Góra, w której  można się doszukać kolejnego pogańskiego symbolu (wiadomo: baby = czarownice, Diablak, etc.).  Z drugiej strony, niektóre użyte w monumentach zdobiących przystanki Drogi Krzyżowej symbole są co najmniej zastanawiające, obok wspomnianej wyżej kolumny ze stacji I, np. sowa siedząca na stacji „Weronika”, piramidy (sic!) przy stacji II czy wizerunek postaci na tle pnia wierzby.

Papież Polak pomaga nieść krzyż Jezusowi

Golgota Beskidów swoją ekspresyjnością wywiera na przybyszu silne wrażenie, miejscami przerażające. Najbardziej wstrząsają stacje IX i XI – w pierwszej z nich naturalistyczny wizerunek żołnierza będącego chyba samą śmiercią przebija Niosącego Krzyż włócznią, w drugiej Śmierć owija wokół Jezusa swój płaszcz, przybijając go do krzyża wielkimi gwoździami ludzkich grzechów. Samo umieszczenie postaci śmierci w tych scenach również budzi wątpliwości – jest niezrozumiałe w kontekście teologicznego znaczenia męki i śmierci Jezusa. Odmienny wymiar ukrzyżowania ukazuje np. popularna „Pasja” w reżyserii Mela Gibsona – tam jest ono w ostatecznym rozrachunku zwycięstwem Boga-człowieka i porażką szatana.

Stacja XI, w tle Magurka Wiślańska i Radziechowska

Golgota Beskidów zmusza do zastanowienia. Nie przechodzi się koło niej obojętnie. Zastanawia rozmach przedsięwzięcia w tak małej miejscowości jak Radziechowy, zastanawia użyta symbolika, pewnie nie bez powodu. Wrażenie robi także oczywiście sama natura – osamotnione położenie góry Matyski na ramieniu Śląskiego Beskidu oraz panorama z jej szczytu obejmująca od raczańskiego „worka” przez Magurki Wiślańską i Radziechowską po Skrzyczne, Beskid Mały, Średni, wspomniane Babią Górę i Pilsko.

Stacja XIII, w tle masyw Skrzycznego

related media