Miasto leży nad Szaloną Nysą, na progu Gór Kaczawskich, Wznosi nad nim okazały, widoczny zwłaszcza od szosy jeleniogórskiej zamek od tej samej nazwie. Osada u podnóża nosiła pierwotnie nazwę Hain czyli Gaj, a samych Bolków w początkowej historii zamku jest co najmniej trzech. Opisywany już przy okazji Lwówka Śląskiego Bolesław Łysy zwany Rogatką, z którego imieniem związana jest pierwsza wzmianka o warowni z roku 1277. Potem książę świdnicko-jaworski Bolko I Surowy, który wzniósł górujący do dziś nad fortecą kamienny stołp z charakterystycznym, nietypowym dla ziem polskich „dziobem”, zwróconym ku przedzamczu, skąd najłatwiej można było przypuścić szturm na zamek. Wreszcie jego wnuk Bolko II zwany Małym, który rozbudował całe założenie. Ostatniego możemy sobie odpuścić, gdyż nazwa Bolkowy Gaj pojawiła się już w roku 1312, pierwszego raczej też, gdyż książę Bernard świdnicki, nadając nowe miano, z pewnością chciał nim upamiętnić swojego ojca.

Parish church in Bolkow

Kościół parafialny w Bolkowie

Wkrótce zamek przeszedł prawdopodobnie pierwszą poważną zaprawę bojową, pod jego murami stanął bowiem król-awanturnik Jan Luksemburczyk (przez pewien czas tytularny król Polski, ten sam, który zhołdował niemal cały Śląsk dla Królestwa Czech i który niemal całkowicie ślepy został na krwawym placu przegranego boju pod Crecy z okrzykiem: toho Boh dá nebude, aby český král z boje utíkal!), zdążając pod Kalisz na umówione miejsce spotkania z Krzyżakami, zdeterminowanymi by raz na zawsze rozprawić się z Łokietkiem.

Dziobaty stołp w całej okazałości

Ponownie zamek został zaatakowany przez Czechów w 1345 kiedy to napaść Luksemburczyka na księstwo Bolka II spowodowała wystąpienie w jego obronie Kazimierza Wielkiego i 3-letnią wojnę o Śląsk. Z napadem tym wiąże się opowieść o braku udzielenia pomocy dla Bolkowa przez Henryka, pana sąsiedniego zamku Świny, co spowodowało sąsiedzki zatarg, podczas którego Świnkowie mieli nawet ruszyć na Bolków przez legendarny podziemny korytarz między obiema warowniami. Bolko II zmarł w roku 1368, a po śmierci wdowy po nim Agnieszki zamek znalazł się pod panowaniem czeskim. Z sierpnia 1444 pochodzi epizod napadu husytów na miasto, które nie zdołało się obronić. Obronił się natomiast sam zamek. Zdobyto go dopiero w roku 1468 i to w wyprawie pod komendą sąsiada – Guncela Świnki vel von Schweinichen (pewne wątki tej wyprawy wykorzystano w „legendzie„), kiedy to mieszczanie śląscy doszli do wniosku, że mają dość zbójeckich wyczynów Hansa von Czyrne, osadzonego na Bolkowie przez króla-husytę Jerzego z Podiebradów. Ale może te zbójeckie wyczyny to po prostu kwestia złej prasy popleczników niepopularnego króla Jerzego, zwłaszcza że Śląsk dostał się wówczas pod wpływy węgierskie. Koniec końców rycerz Hans skończył na szubienicy. W latach 90-tych XV wieku, zdobyty przez zwolenników króla Władysława-Bene Jagiellończyka, Bolków powrócił pod panowanie czeskie.

Na dziedzińcu Bolkowa

Z ciekawszych momentów dalszej historii Bolkowa należy wskazać XVI-wieczną renesansową rozbudowę zamku z przystosowaniem go do wymogów nowożytnej wojny z użyciem rozwijającej się broni palnej. No i okres wojny trzydziestoletniej, kiedy to pod zamek dwukrotnie bezskutecznie czynili podchody Szwedzi – najpierw w sierpniu 1640 roku, potem w maju 1642 roku. Do trzech razy sztuka – pod sam koniec wojny, we wrześniu 1646 roku Szwedzi po bardziej energicznych staraniach, zmusili Bolków do kapitulacji. Na koniec wojny wyniszczona ludność Bolkowa liczyła zaledwie 100 osób, zaś Szwedzi opuścili miasto długo po zawarciu traktatów westfalskich, bo na wiosnę 1650 roku. Na początku XVIII stulecia niszczejący zamek przejął zakon cystersów i podjął starania celem jego odbudowy, w czym przeszkadzały m.in. siły natury (pożary od uderzenia pioruna). Po wojnach śląskich Bolków przeszedł pod panowanie Prus, dobra cystersów przejęło państwo, a zamek dalej popadał w ruinę.

Zamek górny z wieży

Dzisiaj stanowi bodaj najładniejszy na Dolnym Śląsku przykład średniowiecznego zamku, który nie zginął w napuszonych pałacowych przeróbkach późniejszych lat jak Książ Hochbergów, a jego bryła nie została „poprawiona” neogotykiem tak jak to ma miejsce w przypadku Grodźca k/Złotoryi (pomijam tu regularne najazdy na zamek tzw. „gotyckiej” młodzieży). Wejście na teren zamku jest płatne, w jego obrębie oprócz możliwości zwiedzenia murów i stołpu zwracają uwagę miniaturowe rekonstrukcje zamków z obszaru Dolnego Śląska. Można ocenić i porównać z dzisiejszym wyglądem. Wrażenie robi zwłaszcza model zamku Gryf w Proszówce (zwłaszcza dla tych, którzy znają obecny stan ruin). Obok zamku Bolków przebiega zielony Szlak Zamków Piastowskich (Grodno-Grodziec) na tym odcinku: ze Świn przez Płoninę na zamek Bolczów.

Widok ze stołpu na okolicę

Advertisements