Za siedmioma Górami Bardzkimi, gdzie glacka Nysa rozległą kotliną płynie, między Wałem Bystrzyckim a potężnym rozrogiem Śnieżnika żyli sobie ongiś dwaj bracia. / Międzyleś był niski, ubierał się niedbale, jadł knedle i popijał je mocarnym jak czescy woje piwem. / Rosły Międzygórz nosił się z tyrolska, spożywał głównie wędzone mięso, słabych alkoholi z zasady się nie tykał. Był w ogóle zasadniczy. / Międzyleś zamieszkał w kotlinie, szerokiej bramie między górami, wśród zbóż, gdzie na otwartej przestrzeni, szumiał łagodnie ciepły wiatr z południa. / Międzygórz upodobał sobie wąską lesistą dolinę u stóp Śnieżnika, gdzie w urwistym kanionie szumiał bystry potok zwany Wilczką, od wilcząt widywanych w górnym jego biegu, chłepczących lodowatą wodę. / Dwaj bracia, mimo dzielących ich podziałów, których powyższe wyliczenie ma jedynie charakter przykładowy, może i by się nawet lubili, gdyby nie jedna kobieta. / Marianna jej było na imię – córka Mariana, sołtysa Marianówki. Piękna jak górskie urwiska, pogodna jak słońce w dolinach. Słowem, ideał niewiasty.

Marianna nie zwracała na żadnego z braci uwagi. Nie wiedzieć czy czekała na lepszą partię, czy wolała cieszyć się samotnymi spacerami pod niebem w malowniczej okolicy. / A może w głębi serca po prostu była złośliwa. / Niechęć Marianny nie zniechęcała jednak braci. / Międzygórz wzniósł dla Marianny nad Wilczką gigantyczny dom wczasowy, by miała gdzie wypocząć. Ale ta tylko ręką machnęła na ten wspaniały dar. / Zeźlony Międzygórz oddał dworzyszcze ziębickiemu księciu, który z kolei przekazał je na potrzeby socjalne swoich dworzan. Ci chętnie w nim hulali, lecz niezbyt dbali i budowla szybko straciła swoją świetność.

Po pierwszym niepowodzeniu Międzygórz postanowił postawić na wdzięki natury. / Poprosił Pana Gór, z którym był w niezłej komitywie, bo mu kamienny zamek na Śnieżniku postawił, by pomógł przygotować prezent dla ukochanej. / Pan Gór tupnął nogą i na drodze potoku Wilczka utworzył się uskok, z którego strumień opadał pięknym wodospadem.  /Międzygórz podziękował za wsparcie, ale wodospad wydał mu się cokolwiek mało okazały. Sam bowiem podczas podróży do krain Północy znacznie większe widział. Postanowił zatem udoskonalić nieco dzieło Pana Gór, nadsypując próg kaskady. / Na próżno. Nie wzbudziło to w Mariannie większego zainteresowania, zraniło natomiast bardzo miłość własną Pana Gór.

Wracając rozdrażniony od domostwa Międzygórza przez pola pod Idzikowem, gdzie hobbistycznie prowadził owczą fermę dla turystów, Pan Gór zauważył, że pasterze, których zatrudnił (a którzy, aż z królestwa Wielkiego Mogoła pochodzili), zamiast raczyć się w porze lunchu dostarczonymi przez koło bab wiejskich z Waliszowa kanapkami, dobrali się do jego stada. / Rozstawili właśnie żelazny trójnóg i opiekali w nim kawałki jednego z baranów. Nie pomogło tłumaczenie o różnicach kulturowych. Pan Gór wyciągnął niezwłocznie wobec niesumiennych pracowników odpowiedzialność, zamieniając ich w skały. / Po czym, wyładowawszy negatywne emocje, siadł i zaczął dogryzać resztki barana. Nie dostrzegł, że całe zdarzenie widziała Marianna zbierająca grzyby w pobliskim lesie, by sprzedać później przy wrocławskim trakcie.

Międzygórza bardzo dotykała obojętność Marianny na jego kolejne zachody. Ze złości strugał sobie wtedy z drewna toporne koziołki, krasnale i tym podobne paskudztwa, ustawiając na polanie powyżej swej sadyby. / Z czasem dowiedzieli się o tym i chętnie zaczęli go odwiedzać niemieccy żołnierze, znajdujący szczególne upodobanie w turpistycznej aranżacji swoich domowych ogródków. / Chcąc nie chcąc, Międzygórz dorobił się przy okazji niezłego majątku. Nie zależało mu jednak na nim, gdy nie mógł mieć Marianny. / Dopiekał też konkurentowi, którego znalazł w bracie, wysyłając listy zapraszające do braci czeskich z podaniem jako adresu zwrotnego zamku Międzylesia oraz ciągłe donosy, doprowadzając do ustanowienia komory celnej na przełęczy na granicy jego dóbr.

Międzyleś bardziej lekce sobie ważył całą sytuację. Marianna podobała mu się, a nieporadne zaloty brata drażniły go, ale i bawiły. / Próbował wprawdzie sam zaprosić Mariannę do swego zamku w dolinie, raz to proponując jej obejrzenie swojej imponująca kolekcji zapałczanych etykiet (obecnie w muzeum w Bystrzycy Kłodzkiej – przyp. moderatora), drugim zaś razem, organizując reczital znanego artysty Vondraczka, który właśnie zaczął występować wraz ze swoją córką. / Nie przejmował się jednak odmowami, bo był pewien, że Marianna w końcu się skusi na jego nowy powóz prosto z Mlada Boleslav na częściach Kaiserswagen. / Jednocześnie postanowił nie pozostawiać bratu dłużnym. Potajemnie wywoził zimą śnieg ze swoich pól i zsypywał w górnym biegu Wilczki, by zgodnie z prawami fizyki, gdy się ociepli, spłynął na bratowe grunta. / Gdy wiosna przyszła, wysłał anonim do starostwa w Kłodzku, że w karczmie, jaką Międzygórz prowadził powyżej wodospadu łososiowa bakteria się zalęgła. / Patrzył potem ukryty na zboczu, jak starościńscy otaczają oberżę kordonem sanitarnym. / „Miałeś chamie złoty róg” – przebiegło mu przez mózg, ale zaraz jego myśli skierowały się ku Mariannie. Zdobędzie ją bez cienia wątpliwości. / Jak będzie trzeba, nawet Gottlieba Karela ściągnie, by zaśpiewał dla wybranki.

I  wtedy Marianna powiedziała sobie: dość. / Poszła i poprosiła Pana Gór, który przebywał wtedy w tej okolicy, aby zamienił ją w kamień, by mogła znaleźć wreszcie odrobinę spokoju od natrętnych zalotników. / Pan Gór siedział właśnie z saperką nad Kleśnicą i drążył w leśnym zboczu doliny pułapkę na niedźwiedzie. / Dziewczyna ładna była, lecz drażniła swoją nieczułością i beztroską. Słuchał, patrząc na nią, nie przerywając jednak swej pracy. / Gdy skończyła, spojrzał w dół i zobaczył, że przesadził z głębokością pułapki. / Nie okazał jednak swej złości Mariannie i po chwili zastanowienia postanowił spełnić jej prośbę z naddatkiem – zmieniając ją w kamień o trzech kolorach.

Na wieś o zniknięciu Marianny bracia najpierw obaj zmarkotnieli, potem poszli pić osobno, wreszcie zapomnieli. / A gdy zapomnieli – odetchnęli z ulgą i zaczęli do siebie najpierw przepijać, a potem się odzywać. / Potem się pogodzili – na dowód pojednania Międzyleś zręczną obietnicą korzyści majątkowej rozwiązał higieniczne problemy Międzygórza, zaś Międzygórz pomógł załatwić bratu wejście do strefy wolnocłowej. / Na pamiątkę pogodzenia się obu braci w połowie drogi między ich sadybami, postawiono kościół. Potężna budowla stanęła w szczerym polu, bo też szczera była zgoda między nimi.

Pan Gór z zadowoleniem tłukł metodycznie młotkiem Mariannę. Krucha, piękna, kamienna. / Idealny materiał na posadzkę. Odetchnął wraz z całą okolicą po zakończeniu konfliktu między braćmi. / Irytował go jednak nadal fakt, że Międzygórz ośmielił się poprawić jego dzieło. Postanowił zatem, przy pierwszej nadarzającej się okazji, przywrócić kaskadzie na Wilczce pierwotny, właściwy kształt.

NOTKA JEOGRAFICZNA

Międzygórze  – wieś turystyczna w głębokiej dolinie u stóp Śnieżnika z drewnianą zabudową letniskową w stylu tyrolskim. Na potoku Wilczka wodospad – kiedyś podniesiony sztucznie do wysokości 27 metrów, dziś wskutek „powodzi tysiąclecia” o naturalnej wysokości ok. 22 metrów.

Goworow & Nowa Wies

W cieniu Masywu Śnieżnika

Advertisements